Uciekłam…

Bądźmy w kontakcie

Wieczorne spacery po bulwarze przypominają mi, dlaczego tak mi tu dobrze. Gdy tylko mogłam podjąć taką decyzję – uciekłam z małej mieściny. Uciekłam od wszystkowiedzących ludzi na ulicy i sąsiadki, która zawsze lepiej ode mnie wiedziała, czy zmarznę, czy też nie idąc do szkoły w szortach. Ona też zawsze wiedziała lepiej, że kuzyn, z którym poszłam wieczorem na spacer to na pewno za stary dla mnie chłopak „co to pewnie z mafią ma coś wspólnego”. Ciężko było być w domu tak, żeby nikt o tym nie wiedział – wszak każdy wie, które okna są Twoje. Pani ze sklepu 5 razy zapyta, czy na pewno chcesz tę herbatę, bo przecież zawsze kupowałaś inną. Kasjerka w banku spojrzy na Ciebie z powodu zbyt wysokiego i zbyt niskiego salda na rachunku, a gdy kupisz w okolicznym sklepiku koronkowe majtki – szykuj się na karcące spojrzenia społeczeństwa.

Nie znoszę małomiasteczkowości, wracając na kilka miesięcy do mniejszego miasta uświadomiłam sobie, jak bardzo.

Gdy wracałam, byłam szczęśliwa….przez chwilę. Tłumaczyłam sobie, że znajomi, więcej spotkań i ta miła pani w sklepie, może koleżanki z dziećmi, wspólne spacery, wszędzie blisko. Rzeczywistość bywa jednak brutalna. Kontakt ze znajomymi nie traci na jakości, gdy mieszkam kilkadziesiąt kilometrów dalej, a nie każda pani w sklepie taka miła… Blisko to jednak za blisko, bo nuda zabija po kilku dniach, a niektóre koleżanki z dziećmi tak jakby niekoniecznie chciały się z nimi pokazywać gdziekolwiek.

Pierwszy raz uciekłam do większego miasta po 18 latach życia w mojej mieścinie, drugi raz zwiałam po niespełna roku… i odżyłam, tak za pierwszym, jak i za drugim razem. W banku jestem po prostu Klientką, w markecie nikt nie pamięta, jaką herbatę kupuję na co dzień, a sąsiadka w oknie nie stawia sobie za szczyt swoich aspiracji donieść mojemu Tacie, jak ubrana jest dziś jego (dorosła!) córka. Ah, no i mogę kupować tyle koronek ile dusza zapragnie.

Choć w upalne dni czasem wkurza mnie niemiłosiernie, bo hałas, gorąco, parno, duszno, plaży nie ma…to jednak w większym mieście czuję wolność, oddycham głębiej, patrzę szerzej, widzę głębiej… To tu  podjęłam większość najważniejszych decyzji w moim życiu, to tu wszystko się zaczęło, to tu się skończyło i powstało nowe. To te bulwary pamiętają większość ważnych chwil w moim życiu, rozmów – kłótni, szeptów i tych całkiem w środku, ze sobą. Teraz te bulwary zapamiętują pierwsze zdania mojej córki, jej uśmiechy i drepczące stopy w rozmiarze 23…a za kilka lat będą świadkami jej pierwszych randek i naszych kolejnych wieczornych spacerów we dwoje.

1 (7) 2 (7)

Dziś wciąż uciekam…uciekam mądrze. W piątkowe wieczory pakuję walizkę i obieram kierunek na weekend. Uciekam raz tam gdzie cisza, spokój i świeże powietrze, by za tydzień podbijać największe metropolie. Uciekając, nauczyłam się marzyć bez granic. Dziś marzę o nadmorskiej plaży, ciszy na górskiej polanie, Rzymie, Paryżu i Toskanii… i wiem, że spełnię te marzenia, bo granice były tylko w mojej głowie.

…choć właściwie może dziś już nie uciekam? Dziś wymykam się na chwilę i pełna energii wracam tu, gdzie moje miejsce.

sesja zdjęciowa, jesienna sesja, zdjęcia rodzinne, fotografia dziecięca

Dwa minusy dają plus

Gdy los rzuca we mnie dwoma minusami, robię z nich plus. Przestałam walczyć z życiem i wściekać się na rzeczy, których nie zmienię. Gdy jest burza, myślę o tym, że po niej zawsze wychodzi słońce. Jeśli coś mi nie pasuję, myślę – czy mogę to zmienić? Jeśli tak – wymyślam jak i działam. Jeśli nie […]

3 komentarze
depresja, depresja matki, depresja mamy, plaża, dziecko na plaży

Jak długo można bez konsekwencji „odkładać siebie na później”?

Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak bardzo zapominasz o sobie w codzienności? Jak bardzo, zwłaszcza jeśli jesteś mamą, poświęciłaś się, myśląc, że robisz to „dla dobra dzieci, rodziny”? Z jak wielu rzeczy podświadomie zrezygnowałaś? Może już nie czytasz, choć kiedyś bardzo to lubiłaś. Nie chodzisz na zumbę, trampoliny albo na basen. Może nie wychodzisz z […]

13 komentarzy
moda dziecięca, blog parentingowy, slow life, fotografia dziecięca

Zmarnowałam lata. Ty też robisz to zupełnie nieświadomie!

Wymówki. Wszyscy doskonale je znamy, ale dlaczego pozwalamy sobie tak łatwo rezygnować z marzeń, oszukując samych siebie? „Nie mogę sobie na to pozwolić”, „tak się nie da”, „to nie jest dobra pora” – czy jest ktokolwiek, kto choć raz nie usprawiedliwiał się w ten sposób? No właśnie. A jak jest naprawdę? Ile w tych stwierdzeniach […]

13 komentarzy
Równowaga, pięknego trudne początki

…pięknego trudne początki | równowaga i slow life

Dzisiejszy wpis powinien pojawić się na blogu już dawno, jako swoista zakładka „zacznij tutaj” tudzież „pierwszy raz?”, ale od kilku miesięcy wciąż zadaję sobie pytanie, czy na pewno żyję już na tyle świadomie, żeby się w tym temacie choćby z autopsji wymądrzać. Później siadam, spisuję pomysły na wpisy i widzę, że to wszystko, wielkie wszystko, które w dzisiejszych czasach […]

5 komentarzy

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close