TU i TERAZ styczeń 2018 | Jak kilkoma kliknięciami myszki wygodnie sprzedać książki, idealne brownie & seriale, przy których warto je zjeść : )

Bądźmy w kontakcie

Mój styczeń wypełniony był …życiem, po prostu. Gotowaniem, prasowaniem, sprzątaniem i pracą z przeziębionymi dziećmi na kolanie, ale też znalazło się w nim miejsce na rodzinny obiad w ulubionej restauracji, plac zabaw, wyjazd do Aquaparku, kilka dobrych seriali i książki. Życie. Szczęśliwe życie, bo umiem nawet w tych trudnych momentach, wyłapywać chwile warte zapamiętania.


Od kilku dni biję się z myślami, co robić w takim momentach, kiedy moja wena leci sobie w kosmos, mój humor to pernamentne „bez kija nie podchodź”, a codzienna bieżączka mnie chwilami przerasta. Bo owszem – przerasta często.

To nie jest tak, że jak działasz smart, to już Cię nic nie zagnie. Jesteśmy matkami, codzienność powali nas na łopatki i rozwali nam plany jeszcze nie raz, bez względu na nasz poziom zorganizowania… 

Z jednej strony, naprawdę nie mam w takich momentach ochoty na nic. Tak dosłownie – na NIC. No, może na podrzucenie dzieci na weekend do dziadków, co jest nierealne, więc tylko dodatkowo dobija.

Z drugiej – wiem, że nawet w najtrudniejszych miesiącach znajduję chwile piękne, warte zapamiętania i takie, do których lubię wracać.

Opowiem Ci więc jak jest, tak zwyczajnie. Gdzieś po prostu. Jak to w życiu.


MOJE TU i TERAZ – styczeń 2017

CZUJĘ SIĘ potwornie zmęczona kumulacją nieprzespanych nocy, buntu dwulatki, chorób, które przeczołgały ostatnio całą naszą czwórkę, koniecznością oddelegowania części zadań, uporania się z tymi pierdołowatymi, ustalenia planu na ten rok i spóźniających się notorycznie przelewów od klientów. Moje wewnętrzne ja aktualnie przypomina wściekłego potworka, który wrzeszczy, warczy i tupie nogami. Jak pisałam – bez kija nie podchodź : )


CHCIAŁABYM być niezależną od okoliczności. Stąd moje „independence” na prywatnej visionboard. Moim aktualnie głównym marzeniem jest posiadanie na początku jakiegoś miesiąca sumy wystarczającej na roczne opłaty, drobnej kwoty na inwestycje i przeżycie roku na poziomie optimum. Tak żeby mieć okrągłe 12 miesięcy względnego świętego spokoju – bez sprawdzania, czy klient przelał kasę w terminie. Bez zastanawiania się, jak w sytuacji, gdy przelewy się spóźniają opłacić rachunki na czas, bez uzależniania swoich planów od decyzji firm czy klientów, na które muszę czekać itp. Naprawdę marzy mi się, żeby móc usiąść, zaplanować najbliższe 12 miesięcy, a później po prostu systematycznie robić to, co sobie założyłam bez oglądania się na większość okoliczności*. Jestem urodzoną hedonistką i dla mnie byłoby to rozwiązanie IDEALNE, bo uwielbiam mieć święty spokój oraz stan, kiedy w pełni decyduję o swoim życiu.

*oczywiście wiem, że wszystkiego nie przewidzę i nie uniknę, ale chodzi mi o tę część, na którą miałabym wtedy realny wpływ.

PRACUJĘ NAD … no właśnie nad tym. Nad możliwie najszybszym osiągnięciem względnej finansowej niezależności. Tworzę nowe produkty do mojego sklepu i rozbudowuję dystrybucję i ścieżki Klienta. Opracowałam harmonogram na ten rok na bloga i związane z nim działania, projekty, wyzwania i kursy. Ogarniam cały bałagan na backstage’u, aby te projekty mogły ujrzeć światło dzienne, bo fakt jest taki, że to, co widzisz na blogu w postaci gotowego wpisu, to jest naprawdę ledwie wierzchołek góry lodowej : )

Wciąż możesz wypełnić ankietę odnośnie treści na blogu – jest miejsce na wpisanie, jakich konkretnie wpisów w danych kategoriach Ci trzeba. ANKIETA – TUTAJ!

POTRZEBUJĘ …oddelegowania części zadań i próby zaklimatyzowania Mijeńki w żłobku. Dojrzałam wreszcie do tego, że my dwie, całymi dniami same w domu to jednak nie jest dobre połączenie i czuję, że bez choćby trzech godzin oddechu w tygodniu dla mnie, nasze relacje zmienią się na toksyczne. Ona potrzebuje kompana do zabawy i stałej opieki, bo spuszczona na 3 minuty z oczu ZAWSZE coś zbroi. Ja potrzebuję od tego pełnego zaangażowania choćby na chwilę odetchnąć i skupić się na innych rzeczach, żeby wracać do niej z cierpliwością, miłością i zaangażowaniem, którego jej potrzeba. Dorosłam też do tego, by zlecić część obowiązków w związku z rozwijaniem sklepu, bo zrozumiałam, że inaczej nie ruszę z miejsca.

UCZĘ SIĘ … delegować, wyznaczać priorytety i odpuszczać, gdy czuję, że i tak mi nic z tego nie wyjdzie. Coraz częściej łapałam się na tym, że nijak nie szło mi zrobienie jakiegoś zadania, ale siedziałam przy kompie 2 godziny i w efekcie trochę poprzeglądałam stron, odpisałam na jakieś maile itp. Zamiast tego staram się odkładać komputer, odespać albo poczytać książkę, zrobić w tym czasie obiad albo posprzątać – słowem, zrobić COŚ zamiast przebimbać czas w nadziei na to, że „jednak mi się uda”.

CIESZĘ SIĘ ... na nasz projekt #RodzinneSmartPodróże, który zakłada minimum 1 weekendowy wypad w miesiącu! Już jutro ruszamy do pierwszego miejsca – obserwuj mnie na  na Instagramie, by być na bieżąco gdzie, co i jak  : ) Na razie mamy pewniakiem zaklepanych kilka miejsc, nad kolejnymi podróżami pracujemy i liczę na to, że na naszą listę uda się też wciągnąć pierwszą zagraniczną wycieczkę. Trzymaj kciuki!

TĘSKNIĘ ZA … wiosną, słońcem, tulipanami dookoła, spacerami po ciepłym piasku, długimi dniami. I za słońcem  : )

JESTEM WDZIĘCZNA ... za Męża, który lubi gotować i robi to naprawdę dobrze. Przy moim obecnym stanie „niechcemisię” możliwość odgrzania najlepszego spaghetti pod słońcem zamiast robienia obiadu od podstaw jest nie do przecenienia. I jeszcze za pracę, która pozwala mi się rozwijać, iść do przodu, a także realizować marzenia… w ramach pracy! <3 I za nową sypialnię – uwielbiam ją! Zerknij na wpis o metamorfozie sypialni, czyli jak powstała i że wcale nie trzeba dużych budżetów na efekt wow! 🙂

I jeszcze za to, że Mijeńka dziś chwilę pospała, a ja właśnie piję ciepłą kawę i wszystko wskazuje na to, że skończę dziś ten wpis.

POLECAM ... zanim przejdę do takich standardowych rzeczy jak coś do słuchania, oglądania i czytania, to chcę Ci dziś polecić

Po pierwsze genialną stronę, na której sprzedaż hurtowo niepotrzebne książki – O TUTAJ.
Sama, dzięki temu, że zobaczyłam ją u Aliny, pozbyłam się dzięki nim sporej części i teraz tylko czekam na przelew. Dodajesz książki, akceptujesz, jeśli pasuje Ci wycena, a potem drukujesz umowę, którą razem z książkami wysyłasz kurierem, którego skup do Ciebie wyśle – nawet etykietę miał gotową:)
Świetny sposób na spieniężenie niepotrzebnych książek, a jednocześnie mega oszczędność czasu. Polecam takie rozwiązania!

Po drugie idealne fasolowe brownie z przepisu Angeliki, które zawsze wychodzi bezbłędnie. Ma idealną konsystencję i smak, a przy tym ma dużo białka i jest zdrowe!

SŁUCHAM – jako Matka najchętniej wieczornej ciszy 😉

OGLĄDAM(Y)– w sumie skończyłam i czekam na kolejny sezon, ale polecam Ci mocno 2 seriale, które ostatnimi czasy nas wciągnęły na Netflixie : Designated Survivor i Podróżnicy. #NetflixStreamTeam, a jakże!

CZYTAM ostatnio głównie książki o chorobach metabolicznych i wpływie diety na zdrowie. I zdawać by się mogło, że to nic fascynującego, jednak polecam Wam sięgnąć po „Co mi dolega – poradnik skutecznego leczenia dietą” oraz „Wiecznie głodny”. Myślę, że mogą dość mocno zweryfikować światopogląd na kilka ważnych w Waszym życiu spraw.

Dla przykładu – co z tego, że choruję niewiele i antybiotyków brałam w życiu niewiele, skoro niemal codziennie karmię swoje ciało czymś z kurczaka/z kurczakiem, którego karmiono m.in. antybiotykami i hormonami ….
Te książki uświadomiły mi, jak wiele badań muszę zrobić, ile jest zależności w naszym ciele i jak bardzo fakt, że nie mogę schudnąć jest zapewne niezwiązany z moimi działaniami, a z bałaganem w organizmie.

MYŚLĘ O ...wynikach badań właśnie i skutkach, jakie przyniesie diagnoza i dalsze postępowanie. Liczę, że wreszcie przestanę budzić się niewyspana, a moje ćwiczenia i mądre jedzenie przyniosą zamierzony efekt.


W STYCZNIU NA BLOGU :

-> Jak przechowywać dziecięce zabawki, żeby wreszcie uniknąć bałaganu? 

-> Niskobudżetowa metamorfoza sypialni ze wzorem na ścianie 

-> Podsumowanie 2017 : sukcesy, porażki i wnioski

-> Jak mądrze kupować na wyprzedażach v.2.0


Jadę naładować baterię i obiecuję wrócić w lutym z większą energią – być tu dla Was częściej, a także mieć plan i dawać Wam jeszcze więcej wartości i motywacji. No właśnie – po co tu najczęściej wpadasz? Po merytoryczną treść, czy inspiracje/motywację? 

Zadałam w ankiecie takie pytanie, czy przypadkiem nie odpuścić sobie wpisów „tu i teraz” i małe cele, byłam niemal przekonana, że większość z Was powie – tak, i owszem, odpuść, a tymczasem widzę zdecydowane „Lubię! Chcę! Pisz!” : )

I jak tam Twój początek roku? : ) 

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close