Suszarka do ubrań – jedna niepozorna rzecz, która pociągnęła za sobą masę pozytywnych zmian!

Pamiętasz mój wpis z początku roku? Napisałam Ci, że najbardziej na świecie chciałabym być kompletnie niezależną od okoliczności. I choć w dużej mierze jest to związane z finansami, nad czym usilnie pracuję, tak są też inne kwestie, na które dotąd nie miałam większego wpływu, a rujnowały mój tryb tygodnia. Dzielnie wprowadzam jednak zmiany i dziś chcę Ci opowiedzieć o jednej z nich. 

Jedną z takich spraw była pogoda w zestawieniu z mieszkaniem w bloku, a konkretniej okres od jesieni do wiosny w pakiecie z koniecznością suszenia prania w mieszkaniu. Po pierwsze, kiedy przyszła jesień i nagle na wysuszenie prania zaczęłam potrzebować dwa albo trzy razy tyle czasu, co latem, mój system prania kompletnie się rozsypał, powodując narastającą frustrację. Bo wiesz, jestem estetką, więc jakoś niespecjalnie mi się podoba wizja spędzania piątkowego wieczoru w relaksującej gorącej kąpieli w towarzystwie suszarki wypełnionej po brzegi naszymi gatkami i skarpetkami. Nie mówiąc już o tym, że ta rozstawiona wiecznie suszarka była stanem pernamentnym, bo skoro jedna suszarka = 1 pełna pralka, to piorąc osobno rzeczy jasne, ciemne i gdzieś pomiędzy tym ręczniki i koce, wciąż coś się suszy, coś pierze, coś trzeba poskładać i wyprasować.

Po pierwszym jesiennym miesiącu zaczęła się moja irytacja powyższymi faktami, w grudniu – jak pewnie pamiętasz – sięgała rozpaczy i rozważałam zakup pralkosuszarki albo samej suszarki do ubrań. Przeszukałam Internety, pytałam się Was o takie rozwiązanie na stories (większość odradzała mi pralko-suszarkę, ale same suszarki zachwalałyście). Szybko jednak doszłam do wniosku, że jeśli kupować suszarkę do ubrań, to porządną, z możliwie najlepszymi technicznymi rozwiązaniami, bo te najnowsze nie niszczą ubrań, a wręcz o nie dbają! Nie był to jednak budżetowo zakup do zrealizowania “na już”, więc dalej wyklinając pod nosem uskuteczniałam swój niekończący się maraton pranie-rozwieszanie-ściąganie-prasowanie-składanie i tak w kółko.

Gdy więc pewnego pięknego dnia okazało się, że jeśli odrobinę zmodyfikuję swój plan na tegoroczny projekt #Smartlife na blogu, mogę mieć ten najbardziej wymarzony sprzęt do domu już za chwilkę, nie wahałam się ani chwili! Podjęłam się w ramach współpracy z marką Electrolux testów najnowszego dostępnego modelu suszarki do ubrań z linii PerfectCare 800 i to był najlepszy prezent, jaki mogłam zrobić sama sobie, bowiem … tą jedną zmianą, którą wprowadziłam do swoich planów, zapewniłam sobie bycie niezależną od pogody i odcięłam ze swojego życia sporą część rzeczy, która mnie mocno drażniła. To są właśnie takie kroki, których chcę w tym roku jak najwięcej, bo zmiany, jakie za sobą niosą są KO-LO-SAL-NE! Piszę Ci o nich dalej. 

EDIT 2020: Suszarka do ubrań (mamy dokładnie ten model – klik ) wciąż jest moim najukochańszym sprzętem w domu!

Zanim zdecydowaliśmy się na suszarkę do ubrań w domu, mieliśmy dwie główne obawy.

SUSZARKA NISZCZY UBRANIA – MIT ! TOTALNY!

Długo myślałam właśnie w ten sposób, a okazało się, że to kompletna bzdura. Nasza suszarka Electrolux PerfectCare 800 ma szereg systemów, które nie tylko nie niszczą ubrań, ale wręcz o nie dbają. Co więcej, to dbanie o ubrania przez sprzęty Electrolux z linii PerfectCare jest potwierdzone badaniami – tym wyróżniają się na tle konkurencji, bo nie są to tylko puste obietnice producenta, ale ktoś to sprawdził i udowodnił. Zresztą, tak na logikę – nie po to pracuje nad powstawaniem takich urządzeń sztab specjalistów, żeby nam szkodziły, ale by ulepszały naszą codzienność. W mojej suszarce:

No właśnie …

SUSZARKA POŻERA MAAAAASĘ PRĄDU, RACHUNKI CIĘ ZABIJĄ!

Jak się okazało, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Po pierwsze – zarówno suszarka, jak i nowa pralka, o której napiszę Ci już niebawem, mają OGROMNY 8-9 kg wsad, dzięki czemu pranie robię tylko raz w tygodniu. Po drugie – dzięki systemowi Sensicare nie suszę ubrań nigdy dłużej niż jest to konieczne. Po trzecie – ubrania wysuszone w suszarce są mięciutkie i w większości nie wymagają prasowania, dzięki czemu zaoszczędzam ok. 2-3 godzin tygodniowo włączonego żelazka! Oprócz tego suszarka Electrolux PerfectCare 800 ma najwyższą możliwą klasę energetyczną A++,  co świadczy o jej energoszczędności.

Klasa energetyczna to jeden z powodów, dla którego warto czasem rozważyć wymianę sprzętów na nowe.

BRAK DODATKOWEGO ODPŁYWU WODY

Jak się okazało, suszarka potrzebuje jedynie podłączenia do prądu, a co za tym idzie, wcale nie musi stać na pralce ani przy odpływie. BINGO!

Nasze obawy okazały się bezpodstawne, a suszarka totalnie ułatwiła nam życie. Jak zapytasz?

ZAANGAŻOWANIE DZIECI W PROCES OGARNIANIA UBRAŃ

Do tej pory, cały cykl związany z ubraniami, czyli : segregowanie przed praniem, zapieranie, wstawianie pralki, rozwieszanie, ściąganie prania, prasowanie, składanie i odkładanie do szafy spoczywał na moich barkach. Czasem w wywieszaniu / ściąganiu prania wyręczał mnie Ł., ale wciąż moglibyśmy w tym czasie robić coś innego. Jakby nie patrzeć, samo prasowanie zajmowało mi ładne 2 godziny tygodniowo, a gdzie reszta!

W tym momencie ja tylko segreguję i wstawiam pranie, po czym dziewczynki(!) przerzucają je z pralki do suszarki i w nagrodę mogą suszarkę pod moim okiem uruchomić (tak, korzystam, póki cieszą je takie przywileje!:)). Następnie wyjmują pranie z suszarki do odpowiedniego kosza, z którego ja lub Ł. je później tylko składamy i ciach, do szafy.

Gdy przyszła do nas suszarka kupiłam też 2 nowe kosze na pranie – jasny i ciemny-  i każdy domownik ma obowiązek wrzucania prania do odpowiedniego kosza. Wciąż jeszcze zdarzają się pomyłki, ale już segregowanie zajmuje mi o połowę mniej czasu 🙂

Zaangażowanie dzieci w jak największą ilość obowiązków domowych ma same plusy – daje im poczucie sprawczości, ale też uczy odpowiedzialności za swoje rzeczy i pokazuje, jaki ogrom pracy trzeba wykonywać, by dom wyglądał tak, jak wygląda. Uczą się, że “SIĘ” nie istnieje, to też samo SIĘ nic w domu nie robi. Poza tym uczą się działać wspólnie, my – rodzice – przy okazji zyskujemy trochę czasu na inne czynności, dzięki czemu np. większe tygodniowe sprzątanie idzie nam dużo sprawniej i zyskujemy czas choćby na spacer czy wyjście na lody. To jest właśnie idea #DziałamSmart!

CHCESZ WPAŚĆ NA KAWĘ? NIE MA SPRAWY!

Wiesz, kiedy Twoja bielizna na suszarce jest niemal wciąż na widoku, średnio chce się przyjmować wtedy gości. Latem, jeszcze przed erą bycia szczęśliwą posiadaczką suszarki, rozwiązywałam jakoś ten problem i cykl prania ogarniałam pomiędzy środą a sobotą rano. Teraz już nie mam takiego problemu, moja łazienka nie wita gości rozstawioną suszarką pełną prania, tylko cieszącymi oko dekoracjami.

KOLEJNE POMIESZCZENIE, KTÓRE CIESZY ESTETKĘ

Dzięki temu, że z oczy zniknęło mi wiecznie suszące się pranie, poczułam chęć, by wprowadzić trochę dodatków także do łazienki, dzięki czemu kompletnie bezosobowe jak dotąd pomieszczenie w domu stało się naszym i przytulnym miejscem, spójnym z resztą domu. To niby kilka drobiazgów, a naprawdę zrobiły różnicę.

BRAK WILGOCI!

Nasza nowa suszarka ma wbudowany taki specjalny pojemnik, w którym zbiera się woda z suszenia. Wiesz ile jej wylewam niemal po każdym wsadzie? Czasem spokojnie ponad 2 litry! Wchodzenie do łazienki co 20-30 minut i naprzemienne wietrzenie / włączanie kaloryfera było moją zmorą, zwłaszcza, że blok w którym mieszkamy niestety ma skłonności do powstawania wilgoci na ścianach. Teraz tego problemu zupełnie nie ma!

KOLEJNY KROK W STRONĘ “LENIWEGO” MINIMALIZMU

Dzięki temu, że jestem w stanie w nawet mniej niż 4 godziny wyprać i wysuszyć pościele ze wszystkich łóżek albo koce czy ręczniki, mogę takich rzeczy posiadać dużo mniej, tak samo jak ubrań dla dzieci – które jak wiemy, lubią się brudzić.

Kiedy mogę sobie pozwolić na to, by nie mieć w domu zbędnych zdublowanych przedmiotów, trzymanych tych na wszelki wypadek ( jak nam się pobrudzi/coś rozleje/ będziemy za krótko w domu pomiędzy wyjazdami), automatycznie zyskuję miejsce w szafach.

Mogąc kupić jeden komplet, zamiast konieczności kupowania dwóch, mogę sobie pozwolić na lepszą jakość. To dotyczy oczywiście nie tylko pościeli, ale też np. dziecięcych ubranek. Lepsza jakość sprawia m.in., że rzeczy służą nam dłużej, a to z kolei niesie za sobą kolejne konsekwencje : produkujemy mniej śmieci, dbając o planetę; nie musimy szybko kupować czegoś nowego, więc oszczędzamy pieniądze, które możemy wydać na przeżycia i doświadczenia itd. Po raz kolejny, #DziałamSmart! 

Jak widzisz, to niby tylko zmiana jednego przedmiotu w domu, a pociągnęła za sobą ogromną ilość drobnych zmian w codzienności, które skumulowane znacząco poprawiły komfort naszego, a zwłaszcza mojego życia. W naszej filozofii SmartLife chodzi bowiem o to, żeby zmieniać świadomie, zadawać sobie szczegółowe pytania i doszukiwać się zmian na głębszych poziomach niż te widoczne na pierwszy rzut oka. Właśnie takie zmiany chcę Ci pokazywać i w takim kontekście przedstawiać Ci najlepsze dostępne rozwiązania.


Odtąd co środę będzie tu o #DziałamSmart, z różnych punktów widzenia – zarówno gadżetowo jak i w kontekście moich przemyśleń na temat świadomego życia. Wpadniesz z herbatą? : )

Exit mobile version