Jak nauczyć dziecko czytać książki? + VIDEO!

Bądźmy w kontakcie

Ilekroć poruszam na blogu temat związany z książkami (np. TU czy TUTAJ), zawsze dostaję od Was co najmniej kilka wiadomości z pytaniem „ale jak Ty to robisz, że ona grzecznie siedzi i słucha?!”. Postanowiłam, że w takim razie opowiem Ci kilka słów o naszej przygodzie z czytaniem, od początku…więc zaparz sobie coś ciepłego i usiądź wygodnie, a opowiem, jak nauczyć dziecko czytać książki 🙂

Ja jestem książkomaniaczką i choć teraz nie zawsze znajduję czas, by czytać tyle, ile bym chciała, wciąż gdy znajdę interesującą mnie pozycję potrafię pochłonąć kilka ponad 400-stronicowych tomów w jeden weekend. Książki były obecne w moim życiu od zawsze i od zawsze je lubiłam, sama potrafiłam czytać bardzo wcześnie, bo mając 5 lat, jednak jakby to było dzisiaj pamiętam, co sprawiło, że zaczęłam czytać wręcz maniakalnie. Pierwsza część Harrego Pottera przyniesiona przez moją mamę z biblioteki. To była TA książka, która rozpaliła moją miłość do czytania. Pamiętam, że w bardzo krótkim czasie przeczytałam jeszcze pozostałe dostępne wtedy dwie kolejne części, a później z niecierpliwością czekałam na wydanie kolejnych. I mimo, że nie marzyłam o pelerynie niewidce, nie leciałam do księgarni na premierę nowej części w todze i ze sztuczną różdżką, to w momencie, gdy ten świeżutki egzemplarz nowej części ulubionej powieści trafiał w moje ręce ja po prostu…znikałam! Mnie nie było – nawet do toalety szłam z książką, jadłam z książką, zasypiałam z książką, a pierwszą rzecz, którą robiłam po otwarciu oczu było rozpoczęcie dalszego czytania. Gdyby nie Tata przynoszący mi coś do jedzenia do pokoju, nie wiem, czy przez te 2-3 dni jadłabym cokolwiek, serio. Ten stan trwał tak długo, aż nie dobrnęłam do końca.

Na przełomie lat w podobny sposób pochłonęłam wszystkie części Ani z Zielonego Wzgórza, Serię Niefortunnych Zdarzeń, sagę Zmierzch czy wszystkie części 50 Twarzy Greya. I nigdy nie zastanawiałam się, czy to była aby odpowiednia, dość ambitna literatura – czytałam dla przyjemności, a dopiero analizując suche fakty widziałam takie korzyści jak choćby poprawienie szybkości czytania, szybsze zapamiętywanie przeczytanych informacji czy – przede wszystkim – wyraźne poszerzenie zasobu słownictwa używanego na co dzień, co później bardzo przydawało mi się przy pisaniu wszelakich prac w szkole.

Zastanawiasz się pewnie, dlaczego przytaczam Ci dzisiaj tę historię, skoro miało być o Wiki, prawda?

DSC03600małe

Otóż – być może trochę to dziś nietypowe, ale jako, że jestem człowiekiem, który swoje dzieciństwo uważa za wyjątkowo udane, dające naprawdę silny fundament osobowości – w wychowywaniu Wiktorii w bardzo, bardzo wielu kwestiach opieram się na połączeniu przykładu, który dali mi rodzice skonfrontowanego z przemyśleniami i odczuciami dziecka, którym byłam (jako, że Wiktoria jest dzieckiem bardzo do mnie podobnym, sprawdza się to nieźle). Ale wracając do naszej przygody z książkami…

DSC03597małeDSC03590małeDSC03586małe

Oczywiście tekturowe książeczki były obecne w domu już, gdy Mała miała kilka miesięcy, jednak bajka czytana na dobranoc stała się rytuałem dopiero w okolicach skończenia przez nią roczku. Była to zazwyczaj jedna krótka opowieść czytana przed snem, na początku odkładałam Małą do łóżka tłumacząc, że to nie jest czas na wspólne przeglądanie obrazków, tylko słuchanie nawet po kilkanaście razy, ale dzięki temu, mając 18 miesięcy Wiki zasypiała grzecznie leżąc i słuchając jak czytam jej przynajmniej jeden rozdział Kłopotów Rodu Pożyczalskich. To była książka, która z niewiadomych przyczyn sprawiła, że moje półtora roczne dziecko przez pół godziny leżało nieruchomo i słuchało opowieści. To była pierwsza książka, którą ona się zainteresowała i ta, która sprawiła, że odtąd właściwie nie możemy przejść obok księgarni, żeby do niej nie wstąpić.

Więc wstępujemy, ona leci do półki z książkami i – teraz najważniejsze – przy kasie lądujemy z tym, co wybrała trzylatka, a nie zakochana w designerskiej okładce mamusia. Pomimo mojego estetycznego skrzywienia i manii kupowania książek pięknie wydanych i ilustrowanych, główną część biblioteczki mojej trzylatki stanowią pozycje, które ona sama wybiera. Najczęściej pstrokato-kolorowe i pełne obrazków z postaciami z bajek Disneya… ale właśnie takie książki ona teraz chce czytać i oglądać. Pochłania je jedną za drugą i wciąż prosi o nowe, a to właśnie jest cel, jaki książkowo chciałam osiągnąć – rozbudzić w dziecku miłość do czytania, sprawić, żeby pokochała książki.

DSC03569małeDSC03572małeDSC03111małe

półeczka – Bambooko | naklejki ścienne – Dekornik | pościel – Effii | piżamka – Reserved

fot. #SONYA77

Jedną z najważniejszych umiejętności, jakie zdobyłam dzięki byciu mamą jest nauczenie się dawania dziecku własnej przestrzeni, pozwolenie na przeżywanie dzieciństwa tak, jak ona tego pragnie. Bo może i podobają mi się pięknie wydane książki z cudnymi grafikami, takie wiesz – modne teraz, w sam raz na bloga – ale…

Po pierwsze to nie są książki, do których moje dziecko biegnie w księgarni i po nie sięga, a starannie wyszukane po ładnej okładce propozycje cieszące oko mamy. Co za tym idzie – to są książki, które będą pięknie zdobiły półkę, zdobędą setki serduszek na Insta i powzdychają do nich mamy zaglądające na bloga…ale nie będą tymi, po które moje dziecko sięgnie kilka razy w ciągu jednego dnia.  Po drugie, to nie są historie, które chcę serwować trzylatce przed snem.. Nie widzę sensu w czytaniu jej na dobranoc historii o wojnie, umierającej  na raka siostrzyczce albo mamie pogrążonej w depresji, a niestety często podobne tematy te pięknie ilustrowane książki poruszają. I nie chodzi o to, że chcę dziecko izolować od tematów trudnych, ale o to, by nie zabierać w dzieciństwie czasu, który powinien być przeznaczony właśnie na wszelką magię, księżniczki, elfi pyłek i jednorożce. Bo zdąży dorosnąć, zdążę jej opowiedzieć o wojnie, śmierci, depresji i śmiertelnych chorobach, gdy o to zapyta…a dzieciństwo ma tylko jedno, trwające chwilę, więc niech korzysta do woli. Nie zamierzam na siłę wplatać w jej codzienność trudnych tematów, które na szczęście dzisiaj jej nie dotyczą.

A jej dzieciństwo ostatnio, poza tym, że w fotograficznych kadrach, zaczęłam kolekcjonować też w formie króciutkich nagranych filmików i wczoraj nawet udało mi się zmontować z tego jakiś pierwszy sensowny filmik – kto wie, może w przyszłym roku posiedzę trochę nad video? Jak Ci się podoba? 

DSC03554małeDSC03561małe

PS. Cudna nowa pościel Wiki to propozycja od Effii – polecam z całego serducha, zwłaszcza, że w większym rozmiarze niż „łóżeczkowy” trudno znaleźć coś fajnego, a ta jest idealna!

Jak zająć dzieciom czas?

Targi Kids Time, akredytacje, nowości na rynku gadżetów i akcesoriów dla dzieci

Targi KIDS TIME 2016 – czyli nowości na rynku gadżetów i akcesoriów dla dzieci moim okiem

Gdybyś zapytała mnie w ubiegłą środę, czy jadę na targi Kids Time do Kielc, kazałabym Ci się puknąć w czoło. Co prawda, gdzieś tam mignęło mi na skrzynce zaproszenie na to wydarzenie, ale mądra ja (która to część poczty sprawdza karmiąc Mię nad ranem) uznałam, że nie opłaca mi się kompletnie jechać 500 km w […]

14 komentarzy

Scoot&Ride czyli hulajnoga dla dziecka i rowerek biegowy w jednym – TESTUJEMY

A jeśli Wam powiem, że istnieje połączenie hulajnogi i rowerka biegowego, który nie jest za niski nawet dla wysokiej trzylatki i w dodatku przy zmianie funkcji nie połamiecie sobie paznokci? 😉  Wiecie już, że Wiki jest fanką jeździdeł wszelakich. Mimo, że drzemie w niej gdzieś mała dama, w pokoju coraz więcej lalek i księżniczek, a […]

6 komentarzy
Zabawki na wyjazd, plecaczek, plecak ze skrzydełkami, motylek

Zabawki dla 3-latki – co zabrać na wakacje?

Jakie zabawki dla 3-latki zabrać na wakacje? Co potrafi zająć dziecko na dłuższą chwilę, a jednocześnie mieści się w niewielkiej nawet torbie i nie kosztuje majątku? Dziś mam dla Was nasze hity. Nadejście jesieni w modzie, to jest to jedyny aspekt mojej radości w temacie kończącego się lata… Bardzo mocno odsuwam od siebie myśl, że koniec wakacji […]

8 komentarzy
Kreatywne zabawy dla dzieci

Kreatywne zabawy dla dzieci – nasze propozycje w akcji ‚Bawię się z Edukatorkiem’

Jak już wspominałam ostatnio na facebooku, Wiki przechodzi aktualnie fazę fascynacji wszelkimi zajęciami, które ogólnie można by określić jako kreatywno-artystyczne. Tak więc dni mijają nam na malowaniu, wycinaniu, naklejaniu, stemplowaniu, lepieniu, układaniu, kolorowaniu, wyklejaniu i tak dalej…  Mimo totalnego bałaganu przy malowaniu farbami i ogólnego rozgardiaszu ( bo moja córka zmienia rodzaj zajęcia co kilka […]

11 komentarzy

Moje wybory na wiosnę

  • Jusssi

    Fantastycznie, że pozwalasz Wiki samej wybierać książki. To na pewno sprawia jej dużo frajdy i motywuje do samodzielnego sięgania po książki. Jednak fajne, designerskie, wyrabiające estetykę i pokazujące coś „innego” książki nie zawsze poruszają trudną tematykę. Jasne są takie, ale chyba nie stanowią większości. Ja pewnie dorzucałabym do wyboru Wiki, jedną pozycję od siebie. Coś naprawdę wartościowego. Ja ze swojej strony polecam serię Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia, to ładnie wydana seria książek sprzed lat. Są tam baśnie i klasyka lit. dziecięcej. Ostatnio czytałam Dzieci z Bullerbyn, moja Hana dawno zasnęła, a ja nie chciałam skończyć 😉

  • Aga

    Moja 3latka także kocha wszelkie księżniczki Disneya,takie książki wybiera sama w bibliotece i pozwalam jej na to bo czytamy również inne ,najważniejsze,żeby zachęcić malucha,filmik bardzo fajny:)))pozdrawiam

© Wikilistka 2016
Kreativ Media