Najlepsze dla dziecka? Poznaj mądre podejście, które przy okazji pozwoli Ci zaoszczędzić 200 zł!

Bądźmy w kontakcie

9 miesięcy nosisz pod sercem, a potem niezmiennie i na zawsze chcesz dla niego tego co najlepsze. Każda z nas tak ma, że uchyliłaby swojemu dziecku nieba. Stanęłybyśmy na rzęsach, żeby nasze dzieci były zawsze szczęśliwe i miały wszystko, czego im potrzeba do szczęścia, zdrowia i radości. Czyż nie?

małeDSC02458
Dużo ostatnio rozmawiamy o świadomym życiu, bo Ł. bardzo mocno wkręcił się w to, że to nie żadne poradniki mądrych niań i couch’ów zza oceanu chcę Wam tu przybliżać, a naszą filozofię, dzięki której żyje się łatwiej, lepiej, mądrzej i którą on bardzo, bardzo lubi. Całkiem niedawno odwiedziliśmy kilkoro dzieciatych znajomych i jak tak sobie zaczęłam analizować nasze rozmowy, to nietrudno było o wspólny mianownik pt. „Kupiłam, bo myślałam, że będzie ok, a teraz stoi i się kurzy/do wyrzucenia itp.”

Jak się domyślacie – mowa była głównie o rzeczach dla dzieci. Ten piasek kinetyczny, co to kupiłam największe opakowanie (bo niby najtaniej wychodziło), a okazał się beznadziejny. Największy możliwy zestaw ciastoliny bez sprawdzenia, czy Twoje dziecko w ogóle daje akcept tego rodzaju zabawom, 10 bluzek basic, bo były na wyprzedaży, a potem się okazało, że nosicie tylko 3.

Ja się więc pytam – dlaczego nie zaczyna się ZAWSZE od czegoś „na próbę”?

Trzymam się tego właściwie w każdej dziedzinie życia. Jeśli chcę przetestować nową serię kosmetyków – zazwyczaj zaczynam od maseczki w saszetce za +/- 5 złotych. Nowy proszek? Kupuję najmniejsze opakowanie. Nowy jogurt, który kusi mnie by spróbować, ale nie jestem pewna, czy mi zasmakuje? Biorę jedno najmniejsze opakowanie, a nie czteropak, „bo promocja”.

Nie zrozum mnie źle, kupowanie dużych opakowań jak najbardziej się opłaca, ale wtedy i TYLKO wtedy, kiedy wiesz, że dane „coś” naprawdę Ci służy i zużyjesz to, co kupiłaś. To jest mega ważne zwłaszcza w kontekście malutkich dzieci, bo jednak pieluchy, mokre chusteczki, mleko, kaszki czy słoiczki z daniami dla niemowląt to są faktycznie rzeczy, które zużywamy przez pewien czas w ilościach hurtowych. Tyle, że z racji ogólnego przekonania, że dla dzieci wszystko w większych paczkach się bardziej opłaca, lecimy na promocję i kupujemy w ciemno. A skąd mamy wiedzieć, czy faktycznie warto?

Taką najprostszą i najbardziej nagminną sytuacją jest ta, gdy z jakiś powodów musimy przestać karmić nasze dziecko piersią i wprowadzić mleko modyfikowane. Oczywiście wiemy, że mleko mamy jest najlepsze, ale niestety czasami natura decyduje za nas i tego mleka czasem jest za mało, czasem nie wystarcza na tak długo jak byśmy chciały. A wciąż chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, prawda? Idziemy więc do tej drogerii, podchodzimy do odpowiedniej półki i namiętnie czytamy składy. W bardziej zaawansowanych przypadkach szukamy informacji o tym, co w tym składzie jest najistotniejsze dla zdrowego rozwoju naszego malucha – ja np. robiąc research pod kątem najlepszego mleka następnego trafiłam na fajny artykuł odnośnie DHA i żelaza, jak macie ochotę poczytać odsyłam do całości TUTAJ. Często zerkam też na różne przykładowe jadłospisy dla dzieci w określonym wieku, analizuję je i szukam idealnej wypadkowej, która sprawdzi się u nas.  Wracając jednak do tego mleka – przeczytałyśmy artykuły i skład, wybieramy najlepsze i wszystko fajnie, ALE nie uwzględniłyśmy w tym wszystkim jeszcze jednego parametru – CZY NASZEMU DZIECKO BĘDZIE ODPOWIADAŁ NASZ WYBÓR? Zarówno smakowo (jeśli myślisz, że każde MM smakuje tak samo to jesteś w wielkim błędzie, wierz mi;)), jak i pod kątem małego brzuszka – czy  nie wpłynie choćby na kolki i perystaltykę jelit? Czy po tym mleku maluszek nie zacznie mocniej ulewać? O ile, gdy mówiłybyśmy o słoiczku z obiadkiem, rozmawiamy o kwotach rzędu 5 zł, o tyle biorąc pod uwagę, że paczka mleka kosztuje około 40-50 złotych, a w każdym większym sklepie mamy do wyboru co najmniej 5 jego rodzajów, to ile pieniędzy możemy wyrzucić w błoto nim trafimy na to, które spełnia nasze wymogi pod kątem składu i jednocześnie smakuje i służy naszemu malcowi? 200 zł? Piechotą nie chodzi, prawda?

A jeśli Ci powiem, że jest banalnie prosty sposób, żeby te 200 zł zaoszczędzić i absolutnie nikt na tym nie ucierpi, a właściwie wszyscy zyskają? To jest właśnie to SMART myślenie, którego powinni uczyć w szkołach. Otóż – przecież mleko modyfikowane, to po prostu produkt i jak w przypadku większości produktów, tak i tu  możemy zapisać się do jakiegoś klubu mam danej marki i zamówić BEZPŁATNE PRÓBKI. Co ważne, absolutnie nikt Wam nie broni zapisać się do wszystkich klubów i przetestować każdego dostępnego mleka ( czy innych produktów, bo często są wysyłanie w pakiecie). Robiłam tak przy obu dziewczynach i jestem z tego rozwiązania mega zadowolona – nigdy nie wyrzuciłam choćby pół puszki mleka! Co więcej, na różnych targach bardzo często również są stoiska, gdzie możecie dostać bezpłatne próbki i wierzcie mi – warto je mieć! Miałam  wrzucone w torbie i już kilka razy, gdy przedłużył nam się wyjazd uchroniły mnie od konieczności kupienia kolejnego dużego opakowania tylko dlatego, że zabrakło mi w podróży jednej porcji.

Idąc tym tropem, jeśli zastanawiasz się nad zmianą rodzaju czy wielkości pieluszek (choćby w ramach tego samego producenta), kup najpierw małą paczkę. Wierz mi, że jak wyrzucisz trzecie body z rzędu, bo się okaże, że jednak te nowe pieluszki są mniej chłonne/za duże to zrozumiesz boleśnie, co znaczy „pozorna oszczędność”… Jeśli nie wiesz, czy Twój maluch lubi konkretny smak obiadku danej marki to nie kupuj go w promocji w kilkupaku. Gdy Twoje dziecko ma zacząć przygodę z nowym rodzajem zabawki (np. ciastolina czy lego), kup najpierw jakiś mały, podstawowy zestaw i sprawdź, czy to na pewno ten czas, czy to nie będzie zabawa dosłownie na 3 minuty.

Nie jestem ekspertem od oszczędzania ( niestety:P), ale swego czasu sytuacja zmusiła mnie do nauczenia się bardziej przemyślanych wyborów. Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało – ja się naprawdę cieszę, że tak właśnie się stało. Uparcie wierzę w to, że każdy trudny moment nas czegoś uczy, a u nas był początkiem bardzo świadomego życia, dzięki któremu dziś – bez żadnych odczuwalnych wyrzeczeń – możemy zaoszczędzić na spędzanie czasu w sposób, który lubimy.


Jeśli więc faktycznie chcecie dla swoich dzieci jak najlepiej, działajcie tak, żeby zamiast wyrzucania kilkuset złotych w błoto, móc je przeznaczyć na fajnie spędzony weekend i obiad na mieście.

O oszczędzaniu

Jak MĄDRZE kupować na wyprzedażach?

Niebawem w sklepach na dobre w wielu sklepach rozpoczynają się sezonowe wyprzedaże i zapewne – tak jak ja – masz zamiar z nich skorzystać. Przygotowałam więc dzisiejszy wpis już jakiś czas temu, bo widząc Wasze zainteresowanie i czytając maile o tym jak pomogłam jesienią wpisami o mądrym komponowaniu dziecięcej garderoby, pomyślałam sobie, że przecież nie mogę Cię zostawić […]

5 komentarzy
choinka, święta, dziecko

Dlaczego moje dzieci dostaną używane zabawki pod choinkę I DLACZEGO WARTO TO ZROBIĆ

Intensywnie myślę ostatnio o świadomym życiu – o wyborach i ich konsekwencjach. Analizuję pewne utarte przekonania i negatywne konsekwencje, których wszyscy dookoła nie chcą chyba zauważać. Myślę o tym, jak wiele dobrego wprowadziły w nasze życie pewne zmiany myślenia i chyba „dojrzałam w sobie” do tego, by zacząć Ci o nich tu opowiadać, nawet jeśli […]

19 komentarzy
Lato, dziecko, zabawa, moda dziecięca, baby fashion

Prosty sposób na oszczędności w kompletowaniu jesiennej garderoby: tanie ubrania dla dzieci

Miałam taki plan, aby pokazać Wam letnią garderobę Wiki, ale po przeanalizowaniu doszłam do wniosku, że właściwie od maja moja córka nie chodzi w niczym innym niż sukienki. O ile w upalne dni faktycznie kiecka była najwygodniejszym rozwiązaniem, o tyle przy kapryśnej pogodzie tego lata musiałam się nieźle nakombinować z takim wkomponowywaniem letnich sukienek w […]

4 komentarze

Moje wybory na wiosnę

  • Kasia Żądło

    Ponownie z całego serca Ci gratuluję podejscia. Mi dojście do rozsądnych zakupów i pozbycia się miliona rzeczy z domu zajęło dobrych kilkanaście lat. Tym bardziej jestem zadowolona ze stało się to teraz gdy mam dzieci i mogę bez wyrzutów kupić coś im zamiast sobie ( bo ja już właściwie do szczęścia potrzebuje tylko rodziny i zdrowia). Jedyny mój zakupowy nałóg to książki – ale najczęściej kupuje te polecane przez znajomych albo znanych mi autorow. I dzięki zrezygnowaniu z miliona pierdol, które kiedyś musiałam miec, mogę kupować to co naprawdę sprawia mi radość. Świadomie rezygnuje z ilości na rzecz jakosci 🙂

  • Ewa Gabriela Piórkowska

    Z tym zapisywaniem się do klubów jest różnie. Ja zapisałam się pod koniec ciąży do Bebiko i Bebilonu i paczki powitalne dostałam prawie po trzech miesiącach (i to tylko dlatego, że „nagabywałam” ich na fb, czemu jeszcze nic do mnie nie dotarło).. bez mleka, tylko z minky przytulanką (Bebilon) i z mini termoforem (Bebiko), więc na próbki mlek już nawet nie liczę.
    Poza tym, ciężko stwierdzić po jednej butelce, czy dane mleko będzie pasować. Smak smakiem, ale ponoć dziecięcy brzuszek potrzebuje około dwóch tygodni żeby przestawić się z jednej mieszanki na drugą.
    My np. jesteśmy w trakcie przestawiania się z Enfamil na Bebiko Pro+ i wczoraj w nocy dziecko spało cudnie na mieszance pół na pół a dzisiaj ma tak kosmiczne wzdęcia i kolki, że już myślałam czy z nim przypadkiem na pogotowie nie jechać, tak mi wył z bólu. Czemu? Nie wiadomo. Tym bardziej, że Bebiko Pro+ pił praktycznie od urodzenia (musiałam dokarmiać, bo miałam mało własnego mleka), a dwa tygodnie temu coś mi się zamaniło, żeby przerzucić się na Enfamil, bo po Bebiko miał żadkie kupki i nieco wzdęć, a na Enfamilu go zatwardziło i ma kosmiczne wzdęcia, więc przerzucamy się spowrotem i czarno to widze 🙁

    • Owszem – to zależy, ale np. Bebilonu małe saszetki można kupić normalnie w Rossmannie, ja też prawie każde mleko 1-kę miałam w tym kartoniku ze szpitala jak dobrze pamiętam (tzn. na pewno były mleka, nie jestem pewna, czy 1-ki;))

  • Marta Nefertari

    Dobra rzecz.
    Ja tak straciłam 60 złotych – kupiłam Małej mniejsze opakowania mlek modyfikowanych (właśnie w założeniu, żeby nie od razu te za 40-50 złotych, bo nie wiadomo, czy Młodej podejdzie) – każde to ok. 30 złotych… Wpierw jedno, sprawdzone u synka, więc miałam nadzieję, że podejdzie. Kicha. Po pierwszym jedzeniu drzemka z gwałtownym przebudzeniem i wymiotami. Córcia cała nadawała się do mycia. Część mnie także.
    Następnym razem wybrałam więc mleko dla dzieci ulewających – dokładnie jak pisałaś z tym czytaniem składu i tym podobne. Wydawało mi się, że dokonałam wyboru najlepszego z możliwych. I co? I znów ta sama sytuacja. Przestałam więc eksperymentować z mlekami modyfikowanymi, po prostu szkoda mi na to czasu, chwilowo… Nie wiem, gdzie można dostać darmowe próbki – chociażby takie małe… Przydałyby się 🙁 Na tej zasadzie – brania udziału w programach, zapisywania się do nich – wysłałam zgłoszenie na testowanie kaszki dla dzieci z nietolerancją mleka – córkę obsypało bowiem po tym, jak za dużo nabiału miałam w diecie i teraz jestem na ograniczonej… Stwierdziłam więc, że spróbujemy, że może to o mleko krowie właśnie chodzi (lekarz nie zdiagnozował żadnej nietolerancji laktozy czy innych tego typu, więc niby mamy zielone światło, ale reakcje Małej idą w inną stronę). Zakwalifikowałam się, kaszkę dostałam i próbujemy. Jakoś idzie, ale z MM mam dalej problem… No i to, o czym pisałaś – smak. To też osobna kwestia… 😉 Przydałby się jakiś bank linków albo miejsc, gdzie można się zwracać z prośbami o próbki…

    • Marta, normalnie na stronach Bebilon, Enfamil, Hipp, Bebiko, NAN 🙂 Zazwyczaj jest możliwość zapisania się do klubu i przy okazji zamówienia probek

      • Marta Nefertari

        Chyba będę więc musiała się pozapisywać… Kurczaki… 😛 Trochę tych klubów mam mi się nazbiera, ale może właśnie trzeba, żeby niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy?
        Dzięki za radę :*

  • Aga Kępa

    Wpis bardzo fajny.
    Powiem Ci, że mamy podobne myślenie 🙂 chociażby z tym mlekiem, ja też zamawiałam próbki i nawet nie koniecznie zapisywałam się do danego serwisu tylko po prostu pisałam maila, że chce je wypróbować i czy mogą mi przesłać próbkę. Pisałam tak jak np chciałam przetestować jakiś kosmetyk. Nie zawsze się zgadzali, ale w większości przypadkach tak.Ja też nie prosiłam o wiele bo zawsze pisałam, że proszę o próbkę, bo nie wiem czy mi albo dziecko będzie odpowiadało.

    U mnie rzadko co się marnuje i faktycznie my robimy tak, ze kupujemy czasami tymi przykładowymi paletami, ale to są przeważnie sprawdzone rzeczy 🙂

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close