Wieczór | slow parenting

Bądźmy w kontakcie

Wybija 18:00 i zaczynam je czuć – te motylki w brzuchu, które zaczynają tańczyć na samą myśl, że to już, za chwilę nadejdzie ten czas. Ten moment, na który czekałam cały długi dzień – pora spania dziewczyn. Po kolacji, poprzebieram w piżamy, przeczytam bajkę, utulę je do snu i wreszcie wezmę głęboki oddech po kolejnym długim dniu. I to nic, że nim usiądę na spokojnie przede mną jeszcze ogarnięcie całego mieszkania, a później praca. Fizyczne oczyszczenie przestrzeni jako wstęp do psychicznego resetu – to brzmi dobrze. Wierz mi, że gdy jesteś mamą spędzającą ze swoją ukochaną dwójką 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, wizja randki ze ścierą w kuchni naprawdę brzmi zachęcająco, gdy tylko dodasz do nich słowa cisza, spokój, radio i ‚sama’…więc ten jeden raz w ciągu dnia sprzątam z przyjemnością.

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak
Naciskam ‚play’, by obejrzeć nagrane wcześniej seriale (to tak w ramach odmóżdżenia) i w międzyczasie rozprawić się z pierwszą częścią listy codziennej listy ‚to do’ związanej z pracą, a więc odpisuję na maile, komentarze, wybieram zdjęcia i kasuję niepotrzebne itd. Popijam gorącą(!) herbatę, wyłączam telewizor, zamykam na chwilę oczy i …chłonę ciszę. Tak bardzo napawam się każdą jej najmniejszą cząstką, celebrując ten moment, kiedy nikt już nie biega po domu, nie skacze po kanapie i nie robi fikołków tuż obok mnie… Jako, że takiej formy relaksu nie mogę przeciągać dłużej niż kilka minut, bo od razu bym zasnęła ( a lista ‚to do’ wciąż długa), włączam ulubioną playlistę i biorę się dalej za pracę. Randkę ze ścierą zamieniam więc na bliskie spotkanie z Photoshopem, Excelem i WordPressem, ale o ile obróbka zdjęć i inne ‚mechaniczne’ czynności idą mi zazwyczaj całkiem sprawnie, tak bywają dni, gdy pomimo natłoku myśli nie jestem w stanie sklecić dla Was sensownego zdania. Gdy jednocześnie głowa pęka mi od przemyśleń i spostrzeżeń, które chodziły za mną przez cały dzień, ale jakoś nie mogę poskładać ich w jakąkolwiek całość. I wiesz co? Wtedy daję za wygraną. Tak, odpuszczam zwyczajnie, bo jedną z rzeczy, których nauczyłam się ucząc się żyć świadomie jest słuchanie siebie i odpuszczanie wtedy, gdy walczyć nie warto. Więc wyłączam ekran, zakładam tylko drugą słuchawkę, zamykam oczy i celebruję wspomnienia. Tylko ja i muzyka. TA muzyka, bo większość tej playlisty to utwory, z których każdy ma dla mnie jakieś znaczenie. Czasem jeszcze poczytam jakąś książkę, przejrzę gazetę albo jakieś ciekawe artykuły zapisane „na kiedyś”, a później nadchodzi północ. Ta wymarzona północ, kiedy dzieci śpią, mieszkanie jest sprzątnięte, komputery wreszcie wyłączone a większość zadań z listy ‚to do’ wykonane. Czas tylko dla nas, w ciszy i spokoju, tylko we dwoje..


Jako dziecko, czy nastolatka nigdy nie rozumiałam, po kiego groma dorośli tak bardzo pieklą się na dzieci o niektóre błahe sprawy. Że śniadania nie zjedzą, ścianę porysują kredką, ubrania założą na lewą stronę… Dziś wiem, że zadawałam sobie złe pytanie, bo sęk nie w tym „po co”, ale „dlaczego” wielu się tak złości i wścieka. I wiem dlaczego… Bo zapominają o sobie i swoich potrzebach. Uwierzyli w słyszane zewsząd „dziecko wywraca życie do góry nogami” i zamiast nauczyć dziecko życia ze sobą, zostawiają siebie gdzieś hen daleko i uczą się na nowo – życia z dzieckiem, zatracając tak naprawdę to, co w rodzicielstwie najpiękniejsze – umiejętność cieszenia się tą przemijającą, czasem wkurzającą, ale wciąż słodką, niepowtarzalną i bezcenną codziennością z maluchami. Nie mają swojego wentylu bezpieczeństwa, którym mogłaby ulecieć choć część codziennych frustracji i to ich gubi. To sprawia, że tracą równowagę, przestają cieszyć się rodzicielstwem, a zaczynają być jego więźniami. Znasz to?

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

slow parenting, blog parentingowy, dzieci, niemowlę, niemowlak

Dopóki nie zostałam mamą, nie miałam pojęcia o macierzyństwie w praktyce i w sumie nadal może mam niewielkie, ale od zawsze wiedziałam, że jedną z najważniejszych zasad będzie dla mnie to, że jeśli nie zadbam o siebie, nie będę potrafiła wystarczająco dobrze zadbać o swoją rodzinę. Taka pierwsza zasada naszego slow parentingu, która sprawia, że to wszystko – choć na wariackich papierach – całkiem sprawnie funkcjonuje, a my pomimo młodego wieku i niewielkiego doświadczenia popełniamy póki co niewiele większych błędów. Dzięki pewnym rytuałom i zasadom udaje nam się zachować równowagę, która sprawia, że mamy cierpliwość, czas i wystarczająco siły, by zamiast klapsów, krzyków, płaczu i kar były rozmowy. Godziny rozmów, tłumaczenia, przytulania, natychmiastowego reagowania na płacz niemowlaka i wspólnie spędzonego czasu. Taki slow parenting procentuje z kolei trzylatką, która potrafi nazwać swoje emocje, rozmawiać o uczuciach, nie reaguje panicznym płaczem na nowe sytuacje itd.

slow parenting, wikilistka, blog parentingowy, blog lifestylowy
sukienka Wiki – Kółko i Krzyżyk

Ten mój moment, o którym Ci właśnie opowiedziałam, mój wieczór jest czymś, czego nie oddam za żadne skarby. Był pierwszym elementem codzienności, o który walczyłam, gdy pierwsze wspólne dni totalnie rozstroiły nam dzienny rytm funkcjonowania. Czymś, bez czego nie funkcjonuję. Psychicznym szybkim detoksem, bym mogła skutecznie naładować baterie na cały kolejny, długi dzień. Rytuałem, którego potrzebuję, żeby nie zwariować. Żeby nie zmienić się w matkę frustratkę, tylko śmiać się z tego, że z Mią na rękach czasem muszę potańczyć zumbę żeby zasnęła, a Wiki, nie mogąc znaleźć taśmy, przykleiła swój najnowszy obraz do szafy …na klej! Dzięki moim wieczorom, w dzień śmieję się z tych codziennych momentów i wkładam je do szufladek w swojej pamięci jak najcenniejsze skarby, bo wiem, że nikt nie da mi przeżyć życia po raz drugi.


O świadomym życiu będę tu pisała w tym roku więcej, bo wiem, że jeśli tylko będziesz chciała, możesz zmienić swoje życie na lepsze, tak jak zrobiliśmy to my. Na początek możesz znaleźć swój sposób na codzienne odreagowanie i spróbować, przez kilka dni chociaż spróbować, tak po prostu być i cieszyć się tym, co tu i teraz. Żeby zwolnić, odzyskać harmonię i wsłuchać się w siebie, bo to podstawa świadomego życia. A kto nie chce świadomie przeżywać każdego dnia i wyciskać z niego tego, co najlepsze? 

Slow life i slow parenting

sesja zdjęciowa, jesienna sesja, zdjęcia rodzinne, fotografia dziecięca

Dwa minusy dają plus

Gdy los rzuca we mnie dwoma minusami, robię z nich plus. Przestałam walczyć z życiem i wściekać się na rzeczy, których nie zmienię. Gdy jest burza, myślę o tym, że po niej zawsze wychodzi słońce. Jeśli coś mi nie pasuję, myślę – czy mogę to zmienić? Jeśli tak – wymyślam jak i działam. Jeśli nie […]

3 komentarze
Family lifestyle blog, nad morzem

Nic nie jest nam dane „raz na zawsze”… | slow life

Naprawdę dawno nie obudziłam się tak przerażona. Nie było ich – nie wiedziałam, gdzie są dziewczyny, a Ł. się oddalał. Nie mogłam go dogonić, kompletnie nie reagował na krzyk – tak jakby nie słyszał… Tego ranka otworzyłam oczy przerażona jak nigdy dotąd i odetchnęłam z ulgą widząc, że jednak leży obok. Nagle miałam kompletnie w […]

19 komentarzy
moda dziecięca, blog parentingowy, slow life, fotografia dziecięca

Zmarnowałam lata. Ty też robisz to zupełnie nieświadomie!

Wymówki. Wszyscy doskonale je znamy, ale dlaczego pozwalamy sobie tak łatwo rezygnować z marzeń, oszukując samych siebie? „Nie mogę sobie na to pozwolić”, „tak się nie da”, „to nie jest dobra pora” – czy jest ktokolwiek, kto choć raz nie usprawiedliwiał się w ten sposób? No właśnie. A jak jest naprawdę? Ile w tych stwierdzeniach […]

13 komentarzy
Równowaga, pięknego trudne początki

…pięknego trudne początki | równowaga i slow life

Dzisiejszy wpis powinien pojawić się na blogu już dawno, jako swoista zakładka „zacznij tutaj” tudzież „pierwszy raz?”, ale od kilku miesięcy wciąż zadaję sobie pytanie, czy na pewno żyję już na tyle świadomie, żeby się w tym temacie choćby z autopsji wymądrzać. Później siadam, spisuję pomysły na wpisy i widzę, że to wszystko, wielkie wszystko, które w dzisiejszych czasach […]

5 komentarzy

Moje wybory na jesień

  • Olga Pacholczyk

    Świetny tekst. Uwielbiam resetujące wieczory. Sam na sam ze sobą i swoimi myślami.

  • Gosia

    Wszystko przedemną, bo moja przygoda zacznie się w okolicach listopada ale tak właśnie chciałabym funkcjonować od tego czasu, zdaje sobie sprawę ze pierwsze miesiące będą na wariackich papierach ale w tym wszystkim chce pamiętać o sobie i chwili dla sobie. Mam nadzieje ze mi się uda 😊 A i w życiu bez dzieci bardzo ważne jest to o czym piszesz. Wczoraj mnie taka myśl naszła, że dopiero kiedy zadbamy o samych siebie nasze marzenia będą miały szansę i miejsce by się spełnić 😊
    P.S. Mia ma na sobie cudny pajacyk, możesz powiedzieć gdzie taki zdobyć? 😊

  • Bożena B.

    Czy Mia jest karmiona na żądanie?

    • raczej staram się trzymać 3-godzinnych odstępów, ale zdarza się, że jest głodna częściej to dostaje

  • Monia – u mnie dokładnie tak samo jest 😀
    Ten dreszczyk emocji, że już za chwilę będzie błogi czas dorosłych 🙂 🙂

    Że w spokoju posprzątam, popracuję i odpoczną w międzyczasie, żeby tak jak piszesz w ciągu dnia nie robić tych rzeczy i się nie wnerwiać, że nie wychodzą, bo dzieci chcą to czy tamto. Bo to tylko może się czkawką dobić, bo ani nie ogarniesz co jest do ogarnięcia, ani nie będziesz naprawdę z dzieckiem.

    A tak, rano dom ogarnięty i można być z maluchami pełną piersią 😀

  • Piękne zdjęcia. Uwielbiałam ten właśnie etap, kiedy w domu pojawiła się kolejna maleńka istota. Do dzisiaj kocham te momenty, złapane na zdjęciach, kiedy się przytulają i kochają. Już bardziej świadomie

  • Cudne zdjęcia. Ja jestem niestety z tych matek co to całkowicie zapominają że są kobietami, ale moje postanowienie na nowy rok jest właśnie to żeby sobie o tym przypomnieć 🙂

  • bardzo inspirujący wpis. poproszę wiecej takich 🙂

  • ja-matka

    Cudownie 😊 Piękne to Wasze wspólne zdjęcie. Matylda od początku zasypia o 19-tej, Kajetan jakoś bez problemu się wpasował – nie umiem sobie wyobrazić, jak miałabym funkcjonować, gdyby moje dzieci chodziły spać o 21 – dla mnie byłaby to kara.

    • No nam niestety często się to zdarzało i dlatego jak się dowiedizałam o drugiej ciąży to ostro zmieniliśmy przyzwyczajenia Wiki, bo teraz to sobie nie wyobrażam – zwłaszcza, że ja w dzień prawie nie pracuję (chyba, że tylko zdjęcia robię), więc musiałabym w ogóle nie spać, żeby to wszystko ogarnąć.

  • GumkiTrzy

    Jakie było moje zaskoczenie jak po kliknięciu w playlistę zobaczyłam piosenki i myślałam ze to moja playlist haha.

    Cudowne zdjęcia <3 aż się zachciewa takiego maleństwa <3

  • Ewa Gabriela Piórkowska

    Co ja bym dała, żeby mój 4 latek zasnął o 18 i dał mi chwilę wytchnienia.
    Niestety doskonale wiem, że tak wcześnie nie zaśnie, a nawet jakby jakimś cudem padł przed 21, to by wstał o 4-5 rano zamiast o 7

    • Nie, no Wiki zasypia między 19 a 20, ale już od 18 jest ten czas, kiedy troszkę ogarniam przed kolacją, przebieram je, kolacja, potem jeszcze bajka, jedną i drugą utulić do snu, to tak sobie schodzi od 18-20 😉

  • salus salus

    Świetnie wygladacie! Miłość kipi!

    Pozdrawiam

  • Marta Soboń

    Ja celebruję poranki. Gdy starsza odwieziona przez tatka do p-kola, młodsza jeszcze śpi, jest ten czas na ciepłą kawę, spokojne śniadanie i niespieszne ogarnięcie siebie i domu. Byle wypracować jakiś schemat, później już pójdzie 😉

    • Kochana, my 24/7 całą czwórką w domu, więc to jest niewykonalne. Strasznie czekam aż podejmiemy kilka decyzji i znajdziemy dla Wiki jakieś sensowne przedszkole, bo ona dostaje na głowę z nudów, ja dostaję na głowę, bo nic nie mogę cały dzień zrobić, a jak już muszę i włączam jej bajki albo daję jakąś grę w telefonie to mam wyrzuty sumienia… Ale w Gdańsku nie dość, że większość prywatnych (bo póki co miejsca w publicznym nie mamy) kosztuje bagatela koło 1000zł/mc to jeszcze mają catering :// no i akurat my teraz mieszkamy w takiej felernej okolicy, że blisko nic tu nie ma a odwozić małą autobusami z przesiadkami to p-kola to już lekka przesada

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close