Hotel dla rodziny: na co zwrócić uwagę? | Wakacje z dzieckiem

Bądźmy w kontakcie

Przed nami wakacje i jestem pewna, że wiele z Was – tak jak i my – zastanawia się, jak najlepiej zorganizować ten czas, żeby zapewnić rozrywkę zarówno dzieciom jak i odpoczynek nam, rodzicom. Na pewno nie jest to proste zadanie, bo – choćby patrząc na moją trzylatkę – dochodzę do wniosku, że atrakcyjne dla niej wakacje to takie, kiedy ma zapewnioną zabawę od samego śniadania aż do 21:00 kiedy pada ze zmęczenia… a w skrócie oznacza to, że my musimy jej w tej zabawie towarzyszyć każdego dnia od świtu do nocy, co delikatnie rzecz ujmując mija się z moim pojęciem relaksu.

Jednak przez nami ostatnie wakacje ‘w starym składzie’. W składzie, który dobrze się dogaduje, ma wypracowane swoje sposoby wspólnego spędzania czasu, własne rytuały, przyzwyczajenia i potrafi zmienić otoczenie od tak, podejmując decyzję w 10 minut i pakując się w jeden, podręczny plecak. Święcie wierzę w stwierdzenie, że najcenniejsze, co możemy dać naszym dzieciom to niezapomniane wspomnienia i czas spędzony razem, dlatego najbliższe miesiące staramy się zorganizować tak, żeby móc poświęcić na podróże małe i duże maksymalnie dużo czasu. Na pewno będę dzieliła się tu z Wami relacjami z naszych krótkich wypoczynkowych wypadów, bo naprawdę z całego serca chcę Was przekonać do podróżowania z dziećmi. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, uśmiech na drogę i naprawdę – wszystko się da.

Na pierwszy ogień idzie krótka relacja, a może bardziej moje subiektywne odczucia z naszego ostatniego dwudniowego wyjazdu do hotelu typowo ‘prorodzinnego’, który był wygraną w jakimś losowaniu podczas Targów Mother&Baby organizowanych wiosną w Gdańsku. Choć taki hotel na początku może wydawać się opcją naprawdę idealną…to niestety ja mam kompletnie mieszane uczucia, więc może po kolei.

Z PERSPEKTYWY DZIECKA

wikilistka, wakacje z dzieckie, zara girl

No tak… z perspektywy dziecka taki hotel to raj. Ze śniadania szybko można zwiać do jednego z kącików dla dzieci, które ulokowane są właściwie w każdym możliwym punkcie hotelu. Jak już rodzice dokończą śniadanie, lecimy na animacje. Potem pędzimy zobaczyć się z kozami w mini zoo, obejrzeć dwa place zabaw, wyjść na krótki spacer, by zaraz wrócić na obiad.

wikilistka, mini zoo

A po obiedzie? Raj – hopland, później basen, znów animacje i basen. Basen ze zjeżdżalniami, podświetlaną wodą, brodzikiem dla dzieci. Szybka kolacja, dziecko już ledwie stoi na nogach, ale przecież nie odpuści wieczornego teatrzyku. No w życiu, zwłaszcza dziecko tak zakochane w występach na żywo jak nasza Wiki. Rozbudzona interakcją po teatrzyku, błaga jeszcze o to, by pobawić się w ‘kuleczkach’. No to się bawi – do samego zamknięcia o godzinie 21:00. Jedziemy windą do pokoju na trzecim piętrze – dziecko idzie już z zamkniętymi oczami. 21:15 Śpi… Podejrzewam, że następnego dnia chętnie powtórzyłaby ten maraton, ale co z nami?

hotel dla rodziny, animacje, wikilistka
animacje!

Z PERSPEKTYWY RODZICÓW WYGODNYCH

Tak, jasne, że cieszyliśmy się się patrząc na to, jak nasza córka wreszcie ma zagospodarowany dzień, nie nudzi się oglądając bajki czy bawiąc wciąż tymi samymi zabawkami. To jest oczywiste, bo przecież kochamy ją nad życie i mamy wyrzuty sumienia każdego dnia, który zamiast na plaży w słoneczny dzień spędzony jest w domu, bo jednak pracować też kiedyś trzeba i nie każde zlecenie da się zrealizować późnym wieczorem, bo spać też kiedyś trzeba… Jednak, jest kilka wielkich ‘ale’ w przypadku wybierania takiego typu wypoczynku na dłuższy czas, więc spieszę donieść, co na pewno warto wziąć pod uwagę.

Żyjąc na co dzień i podróżując z już rozgarniętą trzylatką, która swoją drogą nigdy nie sprawiała większych problemów ja naprawdę nie wypoczywam, kiedy już podczas śniadania jest taki harmider, że głowa mi pęka. I żeby to były jeszcze śmiechy bawiących się dzieci z rozmowami dorosłych w tle, naprawdę zniosłabym to dzielnie, jednak w momencie, kiedy nie słyszę własnych myśli, bo zagłusza je na zmianę kwękanie i płacz niemowlaków poniżej roku, zmieszane z jęczeniem i marudzeniem dwulatków i pokrzykiwaniami próbujących robić dobrą minę do złej gry zmęczonych rodziców… Cóż, no ja wtedy nie wypoczywam i mimo, że niezwykle cenię sobie to, że taki wyjazd daje mi kilka dni wolnego od gotowania i sprzątania (czego szczerze robić nie znoszę), to jednak mój mózg wtedy nie odpoczywa. I tu naprawdę nie chodzi ani o to, że mam cokolwiek przeciwko zabieraniu dzieci na wakacje ( w życiu! Ja do tego zachęcam!), ani też o to, że jestem totalnie antyspołeczna (tylko troszkę i tylko czasami ; )) tylko zwyczajnie o to, że jestem tylko człowiekiem i –mimo, że kocham swoje dziecko najmocniej na świecie i z nią uwielbiam spędzać czas – nie zamierzam mydlić Wam oczu tekstami, że wypoczywanie wśród z lekka trzydziestki jak nie lepiej marudzących niemowlaków pozwala mi na psychiczny odpoczynek.

Dodajmy do tego fakt, że opieka nad dzieckiem podczas wszelkich zabaw i animacji oczywiście należy do rodzica, dlatego też w takim natężeniu decybeli przebywamy praktycznie przez cały dzień. Owszem, mogłam sobie  ‘w spokoju’ odpisać na maile, przysiąść nad zleceniem czy zająć się którymś z kolejnych zawodowych obowiązków, podczas gdy Wiki akurat urzędowała w kuleczkach i przybiegała do mnie co 15 minut tylko po to, żeby się napić, ale jednak – praca we względnym spokoju i z zadowolonym u boku dzieckiem to nadal jeszcze nie wypoczynek. Dla mnie wypoczynkiem nie było też siedzenie w jednej, drugiej czy trzeciej bawialni i próby czytania książki…Zdecydowanie lepiej odpoczywam zwyczajnie z książką na plaży, kiedy Mała skacze przez fale albo zasypuje moje nogi piaskiem.

Oczywiście, to jest kwestia bardzo indywidualna i jeśli nie przeszkadza Wam tłum obcych dzieci dookoła przez cały dzień, pewnie wypoczniecie, jednak uważam, że naprawdę warto wziąć ten aspekt pod uwagę planując taki wyjazd na dłużej niż dwa dni.

Po drugie – być może się czepiam, ale jednak wybierając się na takie wczasy, płacąc za to niejednokrotnie naprawdę duże pieniądze, oczekuję wysokiego standardu wszystkiego dookoła i tym standardem nie jest dla mnie to, że sala restauracyjna wyposażona jest w krzesełka i plastikową zastawę dla dzieci, czy śliniaki, bo to moim zdaniem jest standard dla każdego hotelu, który w swoje progi zaprasza dzieci. My wyznajemy taką zasadę, że jeśli za coś bardzo średniego mamy zapłacić duże pieniądze tylko dla zasady, to… rezygnujemy, bo wolimy wtedy sami sobie zorganizować osobno nocleg, posiłki itp. zyskując nie tylko oszczędności, ale i lepszą jakość. Dla mnie nigdy w takich miejscach i za takie pieniądze nie będą miały racji bytu takie rzeczy jak niedosmażona jajecznica ( w momencie, gdy jedzą tam małe dzieci!), niedopieczone ziemniaki, ‘ciepłe mleko’, które ciepłe jest tylko z nazwy, bo zalane nim kakao po przyniesieniu do stolika było delikatnie mówiąc, chłodne, płatki przypominające te, które w markecie można kupić na kilogramy czy jogurty o niewiadomym składzie i niewiadomego pochodzenia wlane do wielkich pojemników zamiast po prostu udostępnienia ich w oryginalnych pudełeczkach.

Nie mówiąc już o tym, że uczulam Was, żeby naprawdę za każdym razem dopytywać się o łóżka w pokojach! Jeśli biegam cały dzień za dzieckiem, to wieczorem, gdy ona już zaśnie i i tak choćbym chciała to nie mogę się już z tego pokoju ruszyć to przynajmniej chcę się móc z mężem wygodnie położyć obok siebie, a nie wpadając w dziurę pośrodku łóżka, bo zamiast jednego, wygodnego małżeńskiego łóżka, w pokoju ‘rodzinnym’ są dwa łóżka zsunięte ze sobą. O tym, jak bardzo się nie wyspałam, gdy jeszcze Wiki władowała nam się do łóżka w środku nocy nawet nie będę wspominać  – dlatego właśnie, przestrzegam Was, by zwracać na to uwagę, najlepiej pytając albo zaznaczając przy rezerwacji, że chcecie mieć łóżko z jednym materacem.

Żeby nie było, że tylko narzekam – cały wyjazd jak dla mnie uratował basen. Przyznam się Wam, że to był debiut Wiki na basenie, dlatego, że ja panicznie, ale to panicznie bałam się ją zabrać na basen, bojąc się, że się poślizgnie, ja się z nią poślizgnę lub utopi się nawet nie wchodząc do wody (nie pytajcie, naprawdę miałam w tej kwestii paranoję…) i przyznam, że był to naprawdę najbardziej udany debiut, jaki mogłam sobie wymarzyć. Pokochaliśmy wspólne ‘basenowanie’ i zamierzamy na stałe wpisać to do tygodniowego rozkładu zajęć, bo Wiki czuje się jak ryba w wodzie. Brodzik dla dzieci interesował ją tylko przez kilka minut, bo jej uwagę przyciągnęła skutecznie podświetlana woda na dużym, okrągłym basenie. Po 30 minutach dziecko początkowo sparaliżowane i trzymające się nas kurczowo, próbowało samo pływać na 130 cm (w rękawkach, ofc.) Także – basen w takich hotelu dopisujemy do listy plusów absolutnych i na pewno przy kolejnych wyjazdach będziemy na to zwracać uwagę, bo jednak nawet w najpiękniejszym miejscy w przypadku choćby braku pogody, będzie idealnym rozwiązaniem na wieczór.

basen dla dzieci, hotel dla rodziny, basen w hotelu, wikilistka

basen dla dzieci, hotel dla rodziny, basen w hotelu, wikilistka

basen dla dzieci, hotel dla rodziny, basen w hotelu, wikilistka

PODSUMOWANIE – NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ I CZY WARTO WYBIERAĆ WYPOCZYNEK W HOTELU DLA RODZINY?

Pytanie, czy da się na to pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi? Ja oczywiście przedstawiłam Wam to tylko na podstawie jednego hotelu (zamierzamy sprawdzić też inne) i własnych, subiektywnych opinii Matki Wygodnej i dość wymagającej, więc pewnie warto wziąć na to poprawkę.

Na pewno proponuję wziąć pod uwagę:

  • wiek dziecka
  • swoje preferencje wypoczynkowe i charakter
  • alternatywne możliwości spędzenia czasu za podobne pieniądze
  • porównać różne podobne hotele względem atrakcyjności oferty

O ile w przypadku dziecka w wieku Wiki uważam, że to jest dobra opcja na spędzenie 2-3 dni, tak z samym maluszkiem wybrałabym się w inne miejsce, a z moich obserwacji wynika, że było tam sporo rodziców ‘początkujących’ z maluszkami w okolicach maksymalnie roku i wydaje mi się, że przyciągnęły ich właśnie te wszystkie wanienki, krzesełka i plastikowe naczynia. W takim przypadku ja osobiście zdecydowanie wolałabym wybrać się w spokojniejsze miejsce, bo naprawdę do podróżowania z maluchem nie są potrzebne te wszystkie dostępne w hotelu okołodzieciowe akcesoria, co – mam nadzieję- skutecznie udowodnię Wam w przyszłe wakacje. Dlaczego jeszcze nie ciągnęłabym tam samego maluszka? Moim zdaniem to ostatni czas, kiedy można jeszcze odpocząć we względnej ciszy i spokoju i żadna obecność wanienki czy turystycznego łóżeczka nie przekonałaby mnie do ładowania się na własne życzenie w epicentrum chaosu. Czy warto z dziećmi powyżej 8 czy 9 lat? Tu chętnie posłucham Waszych opinii. Mnie się wydaje, że takie dzieci już na animacje, kuleczki czy hopland są już za duże, ale nie mam doświadczenia w tym temacie. Dla mnie na pewno plusem wyjazdu do hotelu z zapewnionym wyżywieniem jest fakt, że nie trzeba gotować i sprzątać. Drugim niepodważalnym plusem i rzeczą, na którą będziemy zwracać uwagę planując kolejne wyjazdy jest basen w hotelu, bo zwyczajnie warto mieć takie  ‘zabezpieczenie’ w przypadku gorszej pogody.

Na pewno będziemy szukać podobnych miejsc, ale już może ‘mniej sławnych’, licząc na to, że jednak będzie tam mniej ludzi, a co za tym idzie trochę mniej dzieci, więc więcej ciszy i spokoju.  Jeśli byliście gdzieś, gdzie będziecie wracać – koniecznie podzielcie się z nami tą miejscówką! Napiszcie mi też – jak jest z Wami? Byliście już na wczasach w takim miejscu? Odpoczęliście faktycznie, czy był to bardziej czas dla dzieci? Lubicie spędzać wakacje z dzieckiem?

Wyjazd z dzieckiem?

Targi Kids Time, akredytacje, nowości na rynku gadżetów i akcesoriów dla dzieci

Targi KIDS TIME 2016 – czyli nowości na rynku gadżetów i akcesoriów dla dzieci moim okiem

Gdybyś zapytała mnie w ubiegłą środę, czy jadę na targi Kids Time do Kielc, kazałabym Ci się puknąć w czoło. Co prawda, gdzieś tam mignęło mi na skrzynce zaproszenie na to wydarzenie, ale mądra ja (która to część poczty sprawdza karmiąc Mię nad ranem) uznałam, że nie opłaca mi się kompletnie jechać 500 km w […]

14 komentarzy
Wakacje z dzieckiem, wakacje, sukienki, wieś, pole, radość

Na polu, na łące, wśród drzew… | Wakacje z dzieckiem

Wiecie ile magii jest w trzech dniach w babskim gronie, podczas wakacji spędzonych wspólnie z ukochaną córką u swojej przyjaciółki? … Mieszkamy nad morzem, można by rzec, że latem to marzenia każdego Polaka i na pewno nie zaprzeczę, jednak to trzy dni spędzone w małej wiosce, w ciszy, spokoju i w domku z „wolnym wybiegiem” dla […]

4 komentarze
Zdjęcia wykonane aparatem Olympus E-M10

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close