Znaleźć spoiwo | Kartka z pamiętnika #1

Bądźmy w kontakcie

W radiu właśnie leci Dillemma…Utwór, którego nigdy nie wielbiłam specjalna miłością, ale który jednocześnie jest jedną z ważniejszych piosenek mojej młodości? Przypomina dzieciństwo? Lat nastoletnich po prostu… To do tej piosenki tańczyło się pierwsze ‚wolne’ na dyskotekach, to te nuty wyzwalały w środku jakieś specyficzne motylki ekscytacji.

Siedzę sobie tak dziś nad kubkiem herbaty, Wiktoria dzięki Bogu padła na popołudniową drzemkę, a ja myślę o tym, że  właśnie dziś mija 9 lat odkąd będąc uczennicą gimnazjum podjęłam decyzję, która w efekcie skierowała moje życie na najlepsze tory, o jakich mogłam marzyć… a ja zamiast świętować ten ważny dla nas zawsze dzień, o poranku urządziłam awanturę z powodu bałaganu…Tak, czasem bywam zołzą a potem mam wyrzuty sumienia.

Pamiętam jak zimą, późną nocą snułam z moim obecnym mężem sms-ową wizję idealnego, naszego domu w środku tropikalnego lasu, nad wodospadem, ze szklanymi schodami, pod którymi miała płynąć woda… W marzeniach podróżowaliśmy po odległych miejscach i raz po raz wizualizowaliśmy sobie – jak myśleliśmy wtedy – życie idealne.

Mimo, że minęło kilka ładnych lat, kilkukrotnie diametralnie zmieniała się sytuacja, a nasze marzenia ewoluowały to…wciąż są.  Czasem mam wrażenie, że to właśnie ta zdolność do marzeń, do wspierania się w dążeniu do ich realizacji jest czymś, co sprawia, że pomimo wszystkich kłód jakie przez ostatnie lata życie postanowiło rzucić nam pod nogi, wciąż jesteśmy razem, wciąż szczęśliwi. Bywają chwile, gdy mam nawet wrażenie, że pomimo problemów dnia codziennego szczęśliwsi teraz niż kilka lat temu, gdy teoretycznie nasze życie było niekończącą się beztroską.

Czasami, gdy próbuję spojrzeć na nas z boku, widząc jak bardzo różnymi osobami jesteśmy, nie mogę pojąć jakim cudem – do diaska – wytrzymaliśmy ze sobą dziewięć lat, dogadaliśmy się kwestii najważniejszych decyzji, podjęliśmy je wspólnie i potrafimy wspólnie ogarniać rzeczywistość na zadowalającym poziomie. No jak ?! Ja – furiatka, marzycielka, estetka do granic możliwości i On – pragmatyk, praktyk, opierający się na logicznych wytłumaczeniach, faktach, pozbawiony romantycznej części osobowości i potrafiący skupić się na zadaniu do wykonania bez względu na otoczenie (czyt.np. bez względu na bałagan i fioletową ścianę, które mnie doprowadzają do szału). Myślę, dumam… nie rozumiem. A później, kładę się do ciepłego łóżka, wtulam w ramiona, które dają mi spokój i ukojenie nawet w najgorsze dni i rozkoszuję się kilkoma minutami rozmowy w ciągu doby, bo ostatnio pracy tyle, że czasu dla siebie mamy jak na lekarstwo…i nagle doznaję olśnienia.

Mimo, że to nie historia jak z bajki, choć chciałabym, aby „ i żyli długo i szczęśliwie” było jej puentą… Mimo, że wciąż i wciąż, moja wrodzona potrzeba bycia traktowaną niczym księżniczka, we współczesnej wersji jak Anastasia przez Greya albo Bella przez Edwarda co najmniej, nie jest zaspokojona, bo w logicznej wersji świata mojego wybranka z troską dba się chyba tylko o dzieci, a świadomość tego, że prezent, może być czymś więcej niż błyszczącym zawiniątkiem ze sklepu i te skarpety z herbatą choćby, mogłyby sprawić większą radość niż przysłowiowy diament… Kurczę nieważne to, mimo wszystko. Bo pomimo tego, że na co dzień zagryzam zęby, żeby nie wybuchnąć i nie walnąć patelnią, nie trzasnąć klapą jego komputera po 23-ciej albo nie wystawić za drzwi razem z kartonami, o których wyrzucenie proszę od trzech dni… Pomimo tego, wiem, że jestem szczęściarą. Mam to szczęście, że mój arcylogiczny facet nie sprowadza mnie na ziemię, gdy chcę latać. Pozwala mi marzyć, bezkarnie i bez względu na sytuację śmiało po te marzenia wyciągać ręce. Nie podcina mi skrzydeł, zmuszając do logicznej analizy rzeczywistości. Nie oczekuje ode mnie bycia Panią domu idealną, bo wie jak bardzo tego nie znoszę. Nie złamał danego słowa, choć chwilami logika i rozsądek właśnie to podpowiadały i … nie porzucił własnych marzeń. Nie przestaje marzyć o rzeczach ważnych i realizować się małymi krokami w tym, co sprawia, że jemu każdego dnia jednak chce się robić więcej. Nie dopuścił, by trwająca dłuższą chwilę zła sytuacja sprawiła, że podejmiemy decyzje, których będziemy żałować, bo życia nikt nie pozwoli nam przeżyć po raz drugi.

Są takie elementy, które z pozoru kompletnie niepasujące do siebie części są w stanie złączyć w jedną całość, nierozerwalną mam nadzieję. Jestem święcie przekonana, że jednym z takich elementów są marzenia i zdolność do znalezienia wspólnego języka przy podejmowaniu tych najważniejszych decyzji. To jest właśnie to coś, co sprawia, że nasza z pozoru chaotyczna codzienność jest pełnym stabilności i zrozumiałych zasad dla naszego dziecka, a wkrótce dzieci, domem. Dobrze znaleźć, rozpoznać i nazwać to „spoiwo”, a później każdego dnia, choć przez kilka minut dziennie, przypominać sobie o tym, co najważniejsze. Bo najważniejszym jest pamiętać o tym, że te niewyniesione śmieci są nieistotne, a jesteśmy razem, bo umiemy razem tworzyć historię. Piękną, niepowtarzalną historię…


sesja zdjęciowa, jesienna sesja, zdjęcia rodzinne, fotografia dziecięca

Dwa minusy dają plus

Gdy los rzuca we mnie dwoma minusami, robię z nich plus. Przestałam walczyć z życiem i wściekać się na rzeczy, których nie zmienię. Gdy jest burza, myślę o tym, że po niej zawsze wychodzi słońce. Jeśli coś mi nie pasuję, myślę – czy mogę to zmienić? Jeśli tak – wymyślam jak i działam. Jeśli nie […]

3 komentarze
depresja, depresja matki, depresja mamy, plaża, dziecko na plaży

Jak długo można bez konsekwencji „odkładać siebie na później”?

Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak bardzo zapominasz o sobie w codzienności? Jak bardzo, zwłaszcza jeśli jesteś mamą, poświęciłaś się, myśląc, że robisz to „dla dobra dzieci, rodziny”? Z jak wielu rzeczy podświadomie zrezygnowałaś? Może już nie czytasz, choć kiedyś bardzo to lubiłaś. Nie chodzisz na zumbę, trampoliny albo na basen. Może nie wychodzisz z […]

13 komentarzy
moda dziecięca, blog parentingowy, slow life, fotografia dziecięca

Zmarnowałam lata. Ty też robisz to zupełnie nieświadomie!

Wymówki. Wszyscy doskonale je znamy, ale dlaczego pozwalamy sobie tak łatwo rezygnować z marzeń, oszukując samych siebie? „Nie mogę sobie na to pozwolić”, „tak się nie da”, „to nie jest dobra pora” – czy jest ktokolwiek, kto choć raz nie usprawiedliwiał się w ten sposób? No właśnie. A jak jest naprawdę? Ile w tych stwierdzeniach […]

13 komentarzy
Równowaga, pięknego trudne początki

…pięknego trudne początki | równowaga i slow life

Dzisiejszy wpis powinien pojawić się na blogu już dawno, jako swoista zakładka „zacznij tutaj” tudzież „pierwszy raz?”, ale od kilku miesięcy wciąż zadaję sobie pytanie, czy na pewno żyję już na tyle świadomie, żeby się w tym temacie choćby z autopsji wymądrzać. Później siadam, spisuję pomysły na wpisy i widzę, że to wszystko, wielkie wszystko, które w dzisiejszych czasach […]

5 komentarzy

Moje wybory na jesień

  • Jusssi

    Historie, jak z bajki są przereklamowane. Życie pisze piękne scenariusze, dla księżniczek, estetek i pragmatyków 😉 Piękny wpis. Czy On czyta bloga? Bo szczerze mówiąc, to bardzo intymny wpis, ja bym się ucieszyła słysząc takie słowa. Dobrej nocy.

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close