Jak długo można bez konsekwencji „odkładać siebie na później”?

Bądźmy w kontakcie

Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak bardzo zapominasz o sobie w codzienności? Jak bardzo, zwłaszcza jeśli jesteś mamą, poświęciłaś się, myśląc, że robisz to „dla dobra dzieci, rodziny”? Z jak wielu rzeczy podświadomie zrezygnowałaś?

Może już nie czytasz, choć kiedyś bardzo to lubiłaś. Nie chodzisz na zumbę, trampoliny albo na basen. Może nie wychodzisz z mężem do kina albo na spacer popatrzyć w gwiazdy. Może już nie jeździcie gdzieś przed siebie samochodem, nie kupujesz ulubionych perfum albo nie nakładasz czerwieni na paznokcie. A może to coś dużo bardziej głębszego i złożonego, co kiedyś było dla Ciebie ważne, ale skutecznie zabiła to „dorosła codzienność” ?

Wiele się ostatnio zmienia w moim życiu – właściwie nie tyle w życiu, co w głowie. W sposobie myślenia, w priorytetach. Pracuję nad sobą i życiem więcej niż kiedykolwiek wcześniej, choć kiedyś jeszcze wydawało mi się, że nie można wykonać pracy większej niż wyciągnięcie samej siebie z depresji.

Otóż można.

Zwłaszcza wtedy, gdy z depresji wykopałam się dzięki pracy niekoniecznie nad swoją głową – choć i to po części. Skupiłam się mocno na rozwijaniu umiejętności, które są mi w blogowaniu potrzebne, żeby robić to dobrze, bo obiecałam sama sobie, że już zrobię wszystko, by w życiu nie musieć zmuszać się do pracy, której nienawidzę, a zamiast tego, sprawię, że pieniądze zaczną być efektem ubocznym tego, co kocham.

Choć kosztowało mnie to wiele trudu, nieprzespanych nocy, napisanych do szuflady tekstów i tysięcy nieudanych zdjęć, to było warto, bo zaczęłam na nowo odnajdywać kolory w życiu … ale dopiero teraz dorastam do tego, że nie zagłuszam głosu, który mówi mi, że coś jest nie tak, uciekając w wir obowiązków, ale staram się dzielnie stawić czoła problemowi.

SZCZEROŚĆ WOBEC SIEBIE I BLISKICH – NIE UDAWAĆ, ŻE JEST DOBRZE

Przede wszystkim staram się być totalnie szczera ze sobą, nie mydlić sobie oczu i nie próbować sobie wmówić, że coś jest ok, gdy tak naprawdę mi nie pasuje. W drugiej kolejności staram się głośno i wyraźnie mówić o tym najważniejszym i najbliższym mi osobom, bo nie zauważać jest najłatwiej, a gdy zostaną powiadomieni o czymś wprost to już trudniej jest olewać problem.

ZWOLNIĆ, SKUPIĆ SIĘ NA SOBIE

Oddycham głęboko, staram się więcej odpoczywać i bardziej szanować swoje ciało. Pozwalam mózgowi odpocząć i uczę się ‚nicnierobienia’. Czytam. Planuję zacząć rysować, bo to kolejna – po czytaniu – rzecz, która mnie uspokaja. Bardzo skupiam się na zrozumieniu, że w pewnych sprawach próbowałam się na siłę poświęcić bardziej, niż trzeba było i robię małe kroczki w drodze do przeproszenia się z moją hedonistyczną naturą.

Wszystko wewnątrz mnie głośno krzyczy „NIE” na myśl o spędzeniu kolejnej godziny, dnia, tygodnia, miesiąca i roku jedynie na ogarnianiu mniej lub bardziej przyziemnych spraw codziennych. Takich, które nawet o krok nie przybliżają do celu. (Zaraz, jakiego celu – właśnie! To też się jakoś lubi gubić po drodze z dwójką urwisów i całym codziennym galimatjasem na głowie) Nie wiem, czy jest w życiu coś, co na dłuższą metę wykańcza mnie bardziej niż odstawianie dobra samej siebie na drugi plan, ale właśnie teraz – od kilku tygodni – czułam, że zbliżyłam się do granicy wytrzymałości, której nie chcę przekraczać.

Napiszę Ci o tym więcej niebawem – obiecuję. O byciu ze sobą szczerą, o byciu dla siebie dobrą. O tym, że „być szczęśliwą” nie jest celem wystarczającym, by nie znikał z horyzontu i o tym, jak runęły mury i wszystko buduje się od początku.

Dziś chciałam Cię tylko przeprosić, że trendy znów czekają na środę, choć je zapowiadałam już kilka razy. I z tego miejsca powiedzieć, że chyba na jakiś czas przestaję zapowiadać i obiecywać. Chcę pisać najczęściej jak się da, ale tylko wtedy, gdy mam Ci coś do powiedzenia i gdy mam na to ochotę. Nie twierdzę, że znikam albo robię sobie przerwę, bo pewnie efektem mojego „wycofania” będzie paradoksalnie większa liczba wpisów – może nie tych zaplanowach, ale tych z serca. Obwieszczam jednak, że dorosłam do tego, żeby szczerze konsultować sama ze sobą stan zadowolenia z mojej codzienności, a ten wyraźnie wskazuje na to, że główną rzeczą, której muszę się obecnie poświęcić jestem ja sama, moje własne cele, a za nimi prywatne priorytety zgoła inne od „odkurzyć, ogarnąć zmywarkę i obrobić zdjęcia do wpisu x”

Chcę Ci niebawem przekazać bardzo dużo ważnych treści. Użytecznych także, ale przede wszystkim tych ważnych, które muszę najpierw odpowiednio sformułować. Jeśli jednak z niecierpliwością czekasz na tę część bloga, którą ostatnio dość mocno zaniedbałam – a więc przeglądy, trendy i polecenia – nie bój się, nie zapomniałam o Tobie. Kolekcje dziecięce i tak wciąż śledzę nałogowo, a Ł. właśnie uskutecznia randkę z Photoshopem, żeby lada chwila podać Ci to w przystępnej i akceptowalnej dla mojego poczucia estetyki formie.

[PS. Zadałam ostatnio TUTAJ bardzo ważne pytanie odnośnie treści, które pojawiają się na blogu. Chciałabym wiedzieć, co jest dla Ciebie ważne, w czym mogę Ci pomóc i czego tu szukasz, dlatego będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz poświęcić minutę i mi odpowiesz. Dziękuję! 🙂 ]

Chwila dla rodziców

moda dziecięca, slow life, moda dla dzieci, blog parentingowy

Właśnie tu. Właśnie teraz. | Slow Life

Właśnie tu. Właśnie teraz. Gdzieś pośrodku tych porozrzucanych zabawek i nieumytych naczyń. Gdzieś pomiędzy stygnącą już herbatą z cytryną a przygotowywaniem kolacji dla dzieci. To właśnie tu się dzieje życie. Tu i teraz. I wiesz… nie da się go przełożyć na później. Nie da się zatrzymać , odłożyć na półkę, by poczekało aż skończysz projekt, odpowiesz na maile, […]

0 komentarzy
slow life, blog parentingowy, dzieci, zdjęcia rodzinne

Zdecydowałam się patrzeć poza niedoskonałości | Slow life

Późne popołudnie, drzemka Mii, wrześniowy acz wciąż bardzo piękny, ciepły i letni dzień. Siedzę sobie na moim (fe, właściwie nawet nie moim ;)) maksymalnie nieidealnym tarasie, oddycham głęboko ciesząc się wciąż letnim powietrzem, wystawiam twarz do słońca jakbym chciała się nim nacieszyć na zapas. W słuchawce Ed Sheeran i ukochane I see Fire z La […]

4 komentarze
strach przed zmianami, blog parentingowy, slow life

Jak pokonać strach przed zmianami? Mam na to sposób!

Kiedy ponad rok temu postanowiłam, że przeprowadzamy się nad morze i po prostu to zrobiłam, setki z Was zasypało mnie wiadomościami i komentarzami pt. „też bym tak chciała, zawsze chciałam mieszkać nad morzem”. Takie same komentarze są pod każdym takim moim zdjęciem na Instagramie.  I tak sobie myślę – ja wiem, że praca, dom, dzieci, […]

10 komentarzy
Mamo, jaki dajesz mi przykład? Mama i dziecko pośrodku parku

Mamo, jaki dajesz mi przykład?

Po co ja właściwie to robię? Po co siedzę po nocach i dłubię zlecenia, zamiast leżeć do góry brzuchem i odpoczywać po całym dniu? Po co każdy dzień z ładniejszą pogodą wykorzystuje na sesję „na zapas” na bloga, mimo, że mam wrażenie, że kręgosłup zaraz mi pęknie, gdy kolejny raz schylam się, żeby zrobić zdjęcie z […]

18 komentarzy

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close