Lek na całe zło…

Bądźmy w kontakcie

Znasz takie dni, kiedy ‚sprawy dorosłych’ przytłaczają na tyle, że ciężko Ci nawet cieszyć się z niepodważalnych sukcesów? Taki czas, gdy nawet nie masz ochoty na celebrowanie drobnych przyjemności? U mnie włącza się to zazwyczaj, gdy życiowa sinusoida zbyt długo daje mi w kość i potrzebuję jakiegoś ‚constance’. Dobrego ‚constance’… Takiego bez chwilowej obawy, że zaraz w zamian za kilka miłych dni czy zdarzeń, oberwę rykoszetem jakimś nieszczęściem mniejszym lub większym. Kiedyś jedyną receptą, jaką widziałam było zaszycie się pod kocem i przespanie do czasu, aż będzie lepiej. Kiedyś nawet ten genialny pomysł skończył się depresją… ale dziś już wiem.
DSC02117małeblogmoda dziecięca, wikilistka, blog , zara 2015, gino rossiDSC02022małeblogDSC02000małeblogDSC01987małeblog

sweter – St.Bernard | legginsy i spódniczka – ZARA | buty – Gino Rossi | kolanówki – Collegien

DSC02175małeblogDSC02214małeblogDSC02167małeblog

płaszcz – Reserved | sukienka – CoolMama | buty – Gino RossiDSC02243małeblogmoda dziecięca, wikilistka, blog , zara 2015, gino rossiDSC02110małeblogDSC02170małeblogDSC02205małeblog

DSC02252małeblogDSC02248małeblogDSC02338małeblog

Dziś wiem, że w takie dni, jest tylko jedno lekarstwo, które przez chwilę pozwala mi uciec od ciągłego myślenia i zamartwiania się. Moje lekarstwo ma na imię Wiki, ma trzy lata i odgania uśmiechem najgorszy nawet zły humor. Nie wiem jaka będzie kiedyś, ale wiem, że dziś jest dzieckiem z lepszym charakterem, empatią i świadomością uczuć własnych i innych niż mogłam sobie wymarzyć. Pomimo 24-godzinnej obecności w pobliżu przez 7 dni w tygodniu, pozwalam sobie na takie chwile w ciągu tygodnia, kiedy dawkuję sobie ten mój lek w większej dawce, silniejszym stężeniu i bez zbędnych rozpraszaczy… Pomaga. Dziwne, że jeszcze nikt tego nie opatentował, bo czasem mam wrażenie, że dziecięcy uśmiech, bezinteresowne ‚kocham cię’, buziak w czoło i przytulas to lek na całe zło tego świata…

A jak ma na imię Twój lek? 

sesja zdjęciowa, jesienna sesja, zdjęcia rodzinne, fotografia dziecięca

Dwa minusy dają plus

Gdy los rzuca we mnie dwoma minusami, robię z nich plus. Przestałam walczyć z życiem i wściekać się na rzeczy, których nie zmienię. Gdy jest burza, myślę o tym, że po niej zawsze wychodzi słońce. Jeśli coś mi nie pasuję, myślę – czy mogę to zmienić? Jeśli tak – wymyślam jak i działam. Jeśli nie […]

3 komentarze
Family lifestyle blog, nad morzem

Nic nie jest nam dane „raz na zawsze”… | slow life

Naprawdę dawno nie obudziłam się tak przerażona. Nie było ich – nie wiedziałam, gdzie są dziewczyny, a Ł. się oddalał. Nie mogłam go dogonić, kompletnie nie reagował na krzyk – tak jakby nie słyszał… Tego ranka otworzyłam oczy przerażona jak nigdy dotąd i odetchnęłam z ulgą widząc, że jednak leży obok. Nagle miałam kompletnie w […]

19 komentarzy
moda dziecięca, blog parentingowy, slow life, fotografia dziecięca

Zmarnowałam lata. Ty też robisz to zupełnie nieświadomie!

Wymówki. Wszyscy doskonale je znamy, ale dlaczego pozwalamy sobie tak łatwo rezygnować z marzeń, oszukując samych siebie? „Nie mogę sobie na to pozwolić”, „tak się nie da”, „to nie jest dobra pora” – czy jest ktokolwiek, kto choć raz nie usprawiedliwiał się w ten sposób? No właśnie. A jak jest naprawdę? Ile w tych stwierdzeniach […]

13 komentarzy
Równowaga, pięknego trudne początki

…pięknego trudne początki | równowaga i slow life

Dzisiejszy wpis powinien pojawić się na blogu już dawno, jako swoista zakładka „zacznij tutaj” tudzież „pierwszy raz?”, ale od kilku miesięcy wciąż zadaję sobie pytanie, czy na pewno żyję już na tyle świadomie, żeby się w tym temacie choćby z autopsji wymądrzać. Później siadam, spisuję pomysły na wpisy i widzę, że to wszystko, wielkie wszystko, które w dzisiejszych czasach […]

5 komentarzy

Moje wybory na jesień

  • Monika

    Ja mam aż dwa takie leki: Oliwka (4 lata) i Tymon (2 miesiące) są dla mnie najważniejsi i dają najwięcej radości. Zgadzam się z Twoimi słowami w 100 procentach 🙂
    Pozdrawiam!

  • piękne zdjęcia 🙂

  • Wzruszylas mnei mocno tym tekstem. Cudne zdjecia!

  • Iza

    Piękny tekst i cudowne zdjęcia PS. faktycznie ta metoda powinna zostać już dawno opatentowana, ale ponieważ jest bezcenna, to prawdopodobnie patent nie przejdzie 😉

  • Mój lek ma na imię Jaś, a raczej będzie miał, bo jeszcze sobie przebywa w moim brzuchu – jednak niedługo lokatora czeka wyprowadzka na stałe. 😉

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close