Jak robić lepsze zdjęcia dzieciom – emocje

Bądźmy w kontakcie

Miłość, radość, szczęście, uśmiech. Zdziwienie, zaskoczenie, strach, zagubienie, zamyślenie, przerażenie, uśmiech. Uczucia i emocje – to one właśnie tworzą najpiękniejsze zdjęcia. To one dodają im magii, tworzą klimat, przesłanie.

Od zawsze chwytały mnie za serce ujęcia, które miały „to coś”, brakujący element układanki, miejsce na własną interpretację. Marzyłam, by nasze domowe albumy zapełniać pięknymi emocjami zamkniętymi w kadrach. Dziś wiem jak to marzenie spełnić.

Na samym początku  do zdjęć na bloga podchodziłam z totalną ignorancją. Pstrykałam na oślep na automacie, choć od zawsze chciałam łapać uśmiechy Małej, to najczęściej one lądowały w albumie, a na blogu chciałam pokazywać stylizacje. BŁĄD.

Gdy już pojęłam wszystkie podstawowe pojęcia i ogarnęłam robienie zdjęć od strony technicznej, trafiłam na wernisaż prac Mam-Fotografów z Akademii Fotografii Dziecięcej. Od tak, odbywał się u nas w Toruniu i pomyślałam, że warto zajrzeć. Tam przepadłam po raz pierwszy, bo każde zdjęcie było wyjątkowe – miało przekaz i „to coś”, co sprawiało, że patrzyłam na nie z zachwytem. Wernisaż się jednak skończył, a ja po kilku nieudanych próbach odpuściłam.

Akademia Fotografii Dziecięcej jednak dość skutecznie siedziała w mojej pamięci, pewnego dnia więc zaczęłam pierwszy kurs… jednocześnie weszłam w Galerię Publiczną, popatrzyłam na efekty, jakie osiągnęły inne mamy, na drogę jaką przeszły i ewolucję ich zdjęć w tym czasie i stwierdziłam – mogę, chcę, potrafię.

Od tego momentu robiłam zdjęcia prawie codziennie. Zrobiłam najważniejszy krok – poznaną w teorii wiedzę zaczęłam wykorzystywać w praktyce. Pstrykałam, zmieniałam ustawienia. Na początku z 600 zdjęć zostawiałam 3, które uznałam za przyzwoite. Dziś ze 100 zostawiam 15, które uważam za świetne. Takie, z których jestem dumna, które chcę drukować, oprawiać w ramki, wręczać rodzinie i przechowywać w albumie.

Dziś inaczej patrzę na rzeczywistość. Łapię się na tym, że mój umysł patrzy na nią jak na kadry – szukam momentów, które chciałabym zachować w pamięci w postaci pięknej fotografii… i jeśli nie zdążę na czas wyciągnąć i ustawić aparatu, wkurzam się niemiłosiernie – tak jak np. podczas dzisiejszego spaceru : para starszych ludzi, w objęciach, oddalający się śliczną ścieżką w głąb parku. Byłoby piękne zdjęcie, z przesłaniem, z liniami prowadzącymi, dobrą kompozycją…

No właśnie – kolejna rzecz, którą wyrobiłam w sobie dzięki praktycznym ćwiczeniom to zwracanie uwagi na ekspozycję, kompozycję etc. Nie pstrykam na oślep – ustawiam odpowiednio do światła aparat, łapię ostrość, szukam dobrych kadrów i czekam na odpowiedni moment. Chwilę, którą warto uwiecznić.

Ale jest coś jeszcze …

Dziś, po kursie „Sekrety Fotografowania Emocji”, patrzę trochę z innej perspektywy. Szukam sposobów, by zająć Wiki, zainteresować. Bardzo często też wychodzimy z ki (opcjonalnie szukam w pobliżu zwierząt, czegoś ciekawego,co przez chwilę ją zainteresuje), staję z boku i pstrykam. Czekam na uśmiech, zdziwienie, zawstydzenie i robię zdjęcia.

Nie proszę „spójrz na mnie, stój”. To chyba najgorsze co można zrobić. Album pełen bezuczuciowych zdjęć z cyklu „tu była moja córka” – przy fontannie, w zoo, na plaży. Najlepiej z charakterystycznym dla miejsca obiektem, stojąc prawie na baczność i patrząc w obiektyw. To trochę tak jakby zamiast przeżyć życie naprawdę, odhaczać tylko kolejne punkty na liście, bez emocji.

Najpiękniejsze zdjęcia to te niepozowane, to one pokazują prawdziwe emocje. Chcę mieć w albumie taki kadr, jaki widzę w rzeczywistości – np. spoglądam zza ekranu komputera na moją córkę, absolutnie zakochaną w starszej kuzynce i na ich wzajemne relacje. Ona jest zainteresowana nią, grają w coś na telefonie. Mnie tam nie ma, nie wiedzą, że robię zdjęcie, a ja zachowałam tę chwilę na zawsze…
Na imprezie urodzinowej mojej dwulatki też stałam z boku i mam dzięki temu najwspanialsze pamiątki.

W fotografowaniu dzieci dobrze sprawdzają się też zabawy w „pokaż jak robi… np. lew”, skacz jak mama i inne. Bardzo lubię zdjęcia, gdy dziecko nie patrzy bezpośrednio w aparat, ale jeśli mam ochotę akurat na takie ujęcie, najlepiej działa u nas opcja pt. : ” Zobacz, chyba mi się popsuł aparat”

Czasami, gdy już nie mam absolutnie nikogo do pomocy, bawię się z Małą w „robienie groźnej miny”. Mówię, że zrobię zdjęcie, by pokazać tacie. Robię coś, z czego zawsze śmieje się do rozpuku. Zwyczajnie, jak dziecko. Czasem proponuję, by zaczarowała zamek, może pojawi się jakaś księżniczka… Jesteś mamą, na pewno wiesz najlepiej, co zrobić, by wywołać emocje na twarzy Twojego dziecka.

Choć fotografia to bardzo szeroka dziedzina, którą można zgłębiać, zgłębiać i zgłębiać, to myślę, że jeśli opanujecie zasady opisane w pierwszej części  –>”Jak robić lepsze zdjęcia dzieciom”<–  i kilka ważnych zdań z tego posta – zdecydowanie wzniesiecie się na wyżyny swoich możliwości i – tak jak ja- będziecie chciały sięgnąć jeszcze wyżej.

Przede mną wciąż wiele, wiele nauki, ale dziś już wiem, że jest to jeden ze sposobów na życie. Ktokolwiek mnie zna, ten wie, że od zawsze chciałam zauważać na świecie te najpiękniejsze rzeczy. Patrzyłam z rozczuleniem na szczerość dzieci i ich niewinność, na miłość starszych osób, na zakochane pary na bulwarze, na dziecko wrzucające grajkowi na starówce monetę do kapelusza ( na szczęście tego grajka i dumę dziecka, że zrobiło coś dobrego). Jednym z kadrów, które migają mi w pamięci najczęściej z naszego wyjazdu do Warszawy, jest wzrok dumnej Marleny, kiedy Maks wygrał jakąś grę + jego radość z faktu, że mama jest szczęśliwa. Wierzcie mi, bezcenne. Jedna chwila sprawiła, że cały dzień myślałam o nich już absolutnie ‚pozablogowo’. Myślałam po prostu, że są chyba najszczęśliwszą rodziną, jaką poznałam. Gdybym potrafiła wtedy zrobić dobre zdjęcie, wiem, że byłoby jednym z najpiękniejszych.

Dziś już wiem, że jeśli tylko zdążę w odpowiedniej chwili wyjąć aparat, zatrzymam te momenty. Stworzę kolekcję najpiękniejszych kadrów, które chciałam zauważać w swoim życiu. Zatrzymam dzieciństwo mojej córki i za kilkanaście lat pokażę jej nie domek, który dostała, tylko radość, którą jej sprawił. Nie pokażę ‚suchego’ portretowego zdjęcia z dziadkiem, tylko pokażę jej jaka miłość była w każdym jego spojrzeniu na nią. Nie będę pokazywać jej, gdzie była jako dziecko, tylko jakie emocje te podróże w niej budziły. Nauczyłam się najpiękniejszego. Usiądę w fotelu, wezmę wnuczkę na kolano, pokaże jej album i powiem „Spójrz, życie jest piękne, wystarczy tylko odpowiednio na nie spojrzeć”

3

DSC05719

DSC05724

DSC05734

DSC05737

DSC05749

DSC05772

DSC05792

DSC05825

DSC05841

***

spódniczka – Tutusiowe To i Owo/ bluzka – Eh! Parents / Kamizelka – DIY / spinka- Koto Kids / buty- Emel

Zdjęcia wykonane aparatem SONY A58

Zobacz moje zdjęcia:

PROJEKT 365 | Lipiec 2016 w kadrach

Projekt 365 to jedna z lepszych rzeczy, jakie zrobiłam w tym roku. Myślę, że jedna z najlepszych decyzji jaką mogłam podjąć w pierwszym wspólnym roku dziewczynek – dzień po dniu tworzę dla nich niepowtarzalną pamiątkę, zatrzymując ulotne chwile w kadrach. Wierzę, że w trudniejszych momentach swojej – zapewne- niełatwej w przyszłości relacji będą wracać do […]

9 komentarzy
Projekt 365 Wikilistka fotografia rodzinna trójmiasto

Projekt 365 | Czerwiec 2016

Projekt 365: czerwcowa odsłona jest chyba moją ulubioną. Ten wyjazd na początku miesiąca obfitował w tyle pięknych zdjęć, że do dziś napatrzeć się na nie nie mogę i czekam aż znajdę chwilę, żeby zapisać  coś sensownego, co mogłyby zilustrować.  Ten projekt 365 daje mi jeszcze jedną niepodważalną zaletę – taka retrospekcja uświadamia mi, jak wiele […]

4 komentarze
fotografia lifestylowa Trójmiasto, plaża, dzieci

Projekt 365 – Reaktywacja | marzec-maj 2016

Ależ się cieszę, że pokonałam wczorajszego wewnętrznego lenia i przebrnęłam przez obróbkę zaległych zdjęć z mojego projektu 365! Zwłaszcza w takie gorsze dni fajnie jest wrócić do tych magicznych momentów, bo wtedy nie da się nie zauważyć jednej ważnej rzeczy . Przeglądam ten mój folder „Projekt 365” i myślę sobie – moje życie naprawdę jest piękne! Tak, […]

5 komentarzy
projekt 365

Projekt 365 #2 – Luty ’16 w zdjęciach

Wiesz… Usiadłam dziś do pracy, Mia spała, a Wiki była akurat z tatą w kinie, zerknęłam na najważniejszy punkt dzisiejszej listy „to do” i gdy przeczytałam „obrobić zdjęcia do Projekt 365 #2” totalnie się załamałam. W mojej głowie luty był pasmem chorób, które łapały nas na zmianę i miliona innych nieprzyjemności. Czasem totalnego marazmu, stagnacji, spóźniających […]

9 komentarzy

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close