Jak dbać o suche włosy? Zabiegi, które sprawiły, że zapanowałam nad moimi niesfornymi, suchymi i puszącymi się lokami. | SmartBEAUTY

Bądźmy w kontakcie

Jeśli kliknęłaś w ten tytuł, to zapewne Twoje włosy też wymagają specjalnej troski i – jak jak – szukasz dla nich ratunku. Nim jednak przejdę do meritum, pozwól, że nakreślę Ci skalę włosowego problemu, o jakiej mówimy – jestem niemal pewna, że czytając o moich włosach, poczujesz się ze swoimi sto razy lepiej ; )

MOJA WŁOSOWA HISTORIA

Jestem posiadaczką bujnej czupryny, ale moje włosy są z natury kręcone ( choć niestety nie w formie pięknych loków czy regularnych fal, ja raczej przypominam Kapelusznika …) a co za tym idzie, od zawsze bardzo suche. Mam z natury ciemne włosy, ale z moim kolorem polubiłam się dopiero dobrze po 20-tce. Będąc nastolatką wpadłam na pomysł farbowania włosów na czarno, później robiłam dekoloryzacje (także na własną rękę, o zgrozo!) … i tak w kółko. Szczęśliwie, koło 2013-2015 roku, moje niefarbowane od dobrych 2-3 lat włosy odrosły na tyle, że ścięłam większą część zniszczonych końców ( o tutaj dość dobrze to widać). Jednak już wtedy, po serii wcześniejszych farbowań, dekoloryzacji i stylizacją przy pomocy gorącej temperatury, włosy odrastały słabsze, matowe i jeszcze bardziej suche. W zeszłą wiosnę wpadłam na pomysł, że może sobie jednak dla odmiany je trochę rozjaśnię, fundując sobie coś pomiędzy sombre, a pasemkami i …. Choć uwielbiam mój nowy kolor, to jednak dla moich suchych włosów to było zabójstwo.

Po kilku tygodniach od rozjaśniania dotarło do mnie, że jeśli kiedyś wydawało mi się, że miałam suche włosy, to teraz mam na głowie siano, naprawdę bardzo suche i wręcz kruszące się „siano”.  Jednocześnie przede mną był sezon zimowy, po którym po mieszance ogrzewanie + mróz + czapka, nie dość, że miałam jeszcze słabsze, suche i klapnięte u nasady włosy, to jeszcze strasznie zaczęła swędzieć mnie skóra głowy, a mycie głowy co 2-gi dzień stało się koniecznością.

JAK BYĆ DOBRĄ DLA TAK WYMAGAJĄCYCH WŁOSÓW?

Wtedy właśnie zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat tego, jak być dobrą dla MOICH włosów. Porozmawiałam z zaprzyjaźnioną fryzjerką, przeczytałam masę wartościowych artykułów i zmieniłam pielęgnację, która dotąd opierała się na co dzień głównie na połączeniu szampon + odżywka na szybko, bo na maskę przecież zdecydowanie nie miałam czasu.

Oprócz tego, że wprowadziłam zmiany w pielęgnacji, o których zaraz Ci opowiem, zmieniłam też dość mocno myślenie i nastawienie do moich włosów i choć to może się wydawać nieistotne, to jednak ważnym jest, aby pielęgnować swoje ciało czy też włosy z myślą, że chcesz o nie dbać, być dla nich dobra, a nie próbować z nimi walczyć.

Moje włosy są bardzo suche, wysoko porowate i pewnych rzeczy w nich nie zmienię. Zaakceptowałam fakt, że one nigdy po samym umyciu i wyschnięciu, bez układania nie będą wyglądać dobrze oraz ten, że deszcz albo chociaż wilgoć w powietrzu gwarantują mi milion odstających „baby hair” dookoła głowy, zamiast gładkiego uczesania w kucyka. Bezskutecznie próbowałam setek sposobów aż w końcu postanowiłam przestać walczyć z wiatrakami, a swój czas i energię przekierować na odpowiednią pielęgnację, by te moje niesforne włosy były możliwie jak najzdrowsze, nawilżone i się nie łamały.

Tak jak nie każda z nas może być długonogą z pięknymi, dużymi błękitnymi oczami, tak nie każda z nas będzie miała włosy idealnie wyglądające nawet o poranku, bez grama stylizacji i choćby minuty poświęconej na ich ułożenie.

3 kroki w pielęgnacji niesfornych, suchych włosów, które pomogły mi nad nimi zapanować

PO PIERWSZE – DOBRA BAZA, CZYLI DOGŁĘBNE OCZYSZCZENIE

Jak się szybko okazało, moja swędząca i przetłuszczająca się skóra głowy była najpewniej efektem tego, że niedostatecznie oczyszczałam włosy i skalp z pozostałości kosmetyków, w tym szamponu i odżywki, także tej w sprayu, którą stosowałam czasami na suche włosy.

Wybawieniem okazał się wtedy peeling Biovax, kupiony jako „ostatnia deska ratunku”. Nie pomyliłam się, bo to właśnie w przypadku peelingu już od pierwszego użycia poczułam różnicę, co się nie zdarza przy większości kosmetyków. Peeling bowiem w dużej mierze działa mechanicznie – złuszczając skórę głowy oraz poprawiając mikrocyrkulację, dzięki czemu efekty odczuwalne są niemal natychmiast. Już po pierwszym użyciu widziałam, jak włosy są odbite od nasady, a skóra zdecydowanie mniej swędzi. Przez kilka tygodni stosowałam go 2 razy w tygodniu, od kilku tygodni przerzuciłam się na zalecany raz w tygodniu i nową wersję peelingu Biovax z limitowanej edycji (dostępnej na wyłączność tylko w sieci Rossmann)  z aktywnym węglem i jagodami Acai i oprócz odbicia włosów od nasady, pozbycia się swędzenia, szybszego wzrostu włosów spowodowanego lepszym krążeniem, zauważyłam także, że zdecydowanie spadła częstotliwość konieczności mycia głowy – w tej chwili zazwyczaj wystarcza, gdy umyję włosy co 3-4 dni.

PO DRUGIE – ODPOWIEDNIE MYCIE

Ile razy myłaś włosy, schylając się np. nad wanną i płucząc włosy od tyłu, od strony szyi zamiast tak jak u fryzjera? To pierwszy błąd, który popełniałam, przez co zafundowałam sobie tę swędzącą skórę głowy. Druga kwestia – z uporem maniaka stosowałam coraz to bardziej odżywcze szampony, mając jednocześnie paradoksalnie coraz bardziej suche włosy, które przypominały …mopa – suche i puszące się na końcach, totalnie klapnięte u nasady. Okazało się, że są za bardzo obciążone i powinnam +/- raz na tydzień wprowadzić do swojej pielęgnacji jakiś delikatny, w miarę naturalny oczyszczający szampon, który będzie dobrze oczyszczał włosy, dzięki czemu będą one faktycznie chłonąć te substancje aktywne, które im później serwuję w postaci odżywczych i nawilżających masek i odżywek. Aktualnie używam szamponu micelarnego z aktywnym węglem Biovax, poprzednio używałam również produktu tej firmy i jestem z niego bardzo zadowolona. Po trzecie – głowę szamponem myjemy dwa razy, najpierw delikatnie spłukując zwierzchu z całej długości włosów najgorszy brud, później dokładnie myjąc skalp i dając włosom szansę na wchłonięcie choć trochę substancji aktywnych.

Po miesiącach testów widzę, że nieumiejętne mycie długich, wymagających włosów było tak naprawdę karygodnym błędem.

PO TRZECIE – SKONCENTROWANE DZIAŁANIE

Wiele z nas wie, że maska ma silniejsze działanie niż odżywka, ale wiesz tak naprawdę, co kryje się w tym banalnym już stwierdzeniu?

  • Maska zawiera dużo więcej substancji aktywnie działających od środka w celu poprawienia kondycji włosów (skład zależy od rodzaju włosów, do których jest przeznaczona)
  • W składzie masek znajdują się także substancje odpowiadające na transport ww. substancji w głąb włosa, dzięki czemu ma ona realną szansę przy dłuższym stosowaniu poprawiać kondycję włosów, podczas gdy…
  • Odżywki działają powierzchownie, zazwyczaj tylko od mycia do mycia. Ich zadaniem jest tzw. kondycjonowanie włosów, a więc np. ułatwiają rozczesywanie, lekko wygładzają, natomiast nie działają silnie na strukturę włosa jak maska.

Podsumowując – długotrwałe stosowanie masek ma realną szansę na poprawę kondycji naszych włosów, podczas, gdy odżywkami tak naprawdę działamy tylko powierzchownie.

Nie jestem włosową specjalistką, ale u mnie odkąd 2 razy w tygodniu stosuję maskę na 15-20 minut a do tego przy każdym myciu zamiast odżywki maskę ekspresową, kondycja włosów bardzo się poprawiła.

Trochę obawiałam się obciążenia włosów, ale chyba to cotygodniowe oczyszczanie daje na tyle dobry efekt, że całość skutecznie się bilansuje. Testuję wraz z całą serią Biovax aktywny węgiel & acai amazońskie maskę regenerującą dla włosów pozbawionych blasku. Pierwszą rzeczą, która bardzo mi się spodobała tuż po otwarciu pudełka, był dołączony specjalny czepek z grubszej folii, który nałożony na włosy potęguje działanie maski. Do tego 98% składników tej maski jest pochodzenia naturalnego, a cała seria nie zawiera parabenów, silikonów, parafiny, SLES i SLS.

To właśnie te „bez” oraz zawartość aktywnego węgla, który wchłania nie tylko zanieczyszczenia, ale też toksyny oraz amazońskich jagód acai, które są jednym z silniejszych antyoksydantów, sprawiły, że przerzuciłam się na coś, co nie krzyczy do mnie hasłem „głęboko skoncentrowana, odżywcza i silnie nawilżająca do włosów bardzo suchych i zniszczonych”. Stwierdziłam bowiem, że skoro dogłębne oczyszczanie i peeling zrobiły moim włosom tak dobrze, to może warto też raz na jakiś czas zamiast ciężkich dział odżywczych zafundować im coś, co jednocześnie wciąż będzie nawilżać i regenerować, ale też wychwyci wszystkie toksyny i wolne rodniki, których przecież we włosach, choćby przez kiepską jakość powietrza, mamy nie mało.

Na pewno będziecie ciekawe moich wrażeń – percepcyjnie  po kilku użyciach włosy są zdecydowanie bardziej miękkie i lekko błyszczące, a swędzenie skóry głowy ustąpiło niemal całkowicie i nie nawraca po wieczorze z maską. Zostało mi jeszcze pół opakowania i taki „detoks” zamierzam sobie nią robić raz na kilka miesięcy.

Koniecznie obserwujcie mój Instagram (@wikilistka) , bo już za kilka dni, dzięki współpracy z marką L’biotica, która jest partnerem tego wpisu, będę tam miała dla Was ekstra kod rabatowy na cały asortyment w ich autoryzowanym e-sklepie  – >  www.biutiq.pl

Gdyby nie to, że w porę zajęłam się odpowiednią pielęgnacją, z dużym prawdopodobieństwem co rano wyglądałabym mniej więcej tak :

Co więcej, wystarczy kilka tygodni włosowego zaniedbania, podczas intensywnego okresu z pracą, by zboczyć ze ścieżki „good hair day” i budzić się jako damska wersja Kapelusznika, więc poza tym, że ważne są odpowiednie rytuały, pamiętaj, że kluczem do zadbanych włosów jest też jednak systematyczność 😊

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close