FOTO „Hour by hour” – nasz dzień godzina po godzinie

Bądźmy w kontakcie

Odkąd rozpoczęłam Projekt 365 wiem jak wielką moc ma dokumentowanie wspomnień. Dlatego, gdy przeczytałam u Kasi z Worqshop o wyzwaniu Hour by Hour, wiedziałam, że muszę dołączyć!

NA CZYM POLEGA WYZWANIE ‚HOUR BY HOUR’?

‚Hour by hour’ to fotowyzwanie, które ogłosiły Kasie z Worqshop i Antilight. Chodzi w nim o to, żeby przez jeden dzień, godzina po godzinie robić zdjęcia dokumentujące naszą codzienność. Zatrzymywać ją w kadrach dokładnie taką, jaka tego dnia jest. Pomysł od razu przypadł mi go gustu, bo to wręcz idealny sposób na wzbogacenie moich albumów, które tworzę w ramach Projektu 365.

DLACZEGO WARTO I KIEDY HOUR BY HOUR MA NAJWIĘKSZY SENS ?

A dlaczego w ogóle warto zatrzymywać wspomnienia na zdjęciach? : ) Z mojego doświadczenia z Projektem 365, odpowiedziałabym, że przede wszystkim to nauka wdzięczności. W codziennej gonitwie nie zauważamy małych rzeczy, które dają nam szczęście albo szybko o nich zapominamy. Zdjęcia pozwalają do nich wrócić w odpowiednim momencie, kiedy panuje spokój i jesteśmy w stanie znaleźć chwilę na refleksję. Na przykładzie Projektu 365 – siadasz na koniec miesiąca, który wydawał Ci się tym najgorszym ever. A potem przeglądasz zdjęcia i widzisz, że spotkało Cię w nim 30! momentów wartych zapamiętania. Takich, do których będziesz chciała wracać! Ciężko o bardziej namacalny dowód na to, że mamy powody do wdzięczności.

Z ‚hour by hour’ jest analogicznie, ale ta forma daje nam też inne możliwości.

Po pierwsze – pozwala wyłapać z naszego dnia elementy, które nie są tym, co chciałybyśmy uwieczniać na zdjęciach. To pierwszy krok do porządnej analizy, wyznaczenia celów i podjęcia kroków, by je zrealizować.

Po drugie – robienie zdjęć w ramach tego wyzwania cyklicznie, np. w każdej porze roku czy chociaż corocznie o konkretnej porze, pozwala nam na alizę postępów i zmian, jakie zachodzą w naszym życiu.

Po trzecie – im więcej robimy zdjęć, świadomie wybierając kadry, tym lepszymi fotografami się stajemy. Praktyka czyni mistrza!

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ, BY HOUR BY HOUR WYSZŁO SPRAWNIE ?

Zdaję sobie sprawę, że bieganie cały dzień z dużym aparatem, zabraniem go z dzieckiem na plac zabaw, albo używanie w kuchni podczas robienia obiadu do najwygodniejszych nie należy. To główna przeszkoda, którą wymienia większość na starcie.

A kto powiedział, że zdjęcia trzeba robić aparatem? Większość nowych smartfonów na rynku ma aparaty naprawdę świetnej jakości. Wystarczy wyłączyć lampę, włączyć tryb manualny i wybrać ustawienia. Ja 95 % zdjęć ze swojego wyzwania zrobiłam moim Asusem Zenfone 3!

Pamiętaj, że nie ma „idealnych” ani „typowych dni”.
To nie chodzi o to, że masz uwiecznić życie, takie, którego byś chciała i stylizować każdy kadr, ale żeby w namacalny sposób móc zerknąć z boku na to jak jest i dopiero potem ew. pracować nad poprawą poszczególnych elementów.
Nasz dzień też nie był ani idealny, ani zupełnie typowy. ALE BYŁ!

Pamięć bywa zawodna.

Dlatego warto zapisywać na kartce w ciągu dnia, jedno zdanie dotyczące danego kadru. Mnie pomogło Instastories, ale równie dobrze można to zrobić w wersji analogicznej.


A teraz, nim przejdę do pokazania Ci naszego dnia, chcę – z rękami drżącymi ze stresu – zaprosić Cię do zapisania się na listę oczekujących na MÓJ PIERWSZY KURS ON-LINE!

Wreszcie znalazłam w fotografii swoją, unikatową ścieżkę, którą chcę podążać i rozpoczęcie prac nad tym kursem jest jej początkiem. Jeszcze chwila i poza zawodowym ułatwianiem codzienności zacznę zamieniać wizualny chaos w harmonijne piękno, ale …

JUŻ DZIŚ chciałabym zobaczyć, czy mój pomysł niesie wartość dla Ciebie. Zerknij proszę, jakie problemy zamierzam pomóc Ci rozwiązać i – zapisując się lub nie – daj mi proszę znać, czy faktycznie przyda Ci się moja pomoc w tej dziedzinie!

KLIKNIJ W PONIŻSZY BANER, A ŚWISTOKLIK PRZENIESIE CIĘ GDZIE TRZEBA ; ) 


NASZ DZIEŃ GODZINA PO GODZINIE  – WIOSENNY PIĄTEK

Dziś i tak wyjątkowo łaskawie jak na nią, Nasz Budzik, przyszedł powiedzieć „pora wstawać”. Jest coś magicznego w skrzypiących drzwiach, tupocie małych stóp i zaspanym, porannym ‚mama am’. Potem jeszcze chwila na poranne rozmowy i rodzinne przytulasy.

Pora wstawać – choć ja dziś wstaję wyjątkowo. Zazwyczaj z dziewczynami wstaje Ł., a ja z racji pracy do późnej nocy, odsypiam do 10.00 To mój ulubiony tryb funkcjonowania i jeśli tylko okoliczności na to pozwalają, uskuteczniam go bez wyrzutów sumienia.

Odkąd Decathlon na urodziny sprezentował mi wymarzonego orbitreka, staram się zaczynać dzień od 30 minut cardio na czczo i wypicia dużego kubka wody. Dziś wyjątkowo wcześnie jestem już po treningu.

Poćwiczone, dzieci ogarnięte, w czasie moich ćwiczeń Ł. ogarnął najpilniejsze poranne maile i telefony. Pora na śniadanie. Dziś wspólne, zrobione przez Ł. Na co dzień moje pierwsze śniadanie, jest drugim dziewczyn i razem wcinamy bananowe placki jaglane.

Szybki prysznic i przy okazji ogarnięcie łazienki. Wstawiam pranie, odkładam rzeczy na miejsce, przecieram kurze i robię inne okołołazienkowe rzeczy z piątkowej listy sprzątania, a później ogarniam siebie.

Po względnym doprowadzeniu do porządku własnej osoby, zabieram się za ogarnianie przestrzeni. Lubię mieć posprzątane, gdy Mia idzie na południową drzemkę, bo dzięki temu nic mnie nie rozprasza przy pracy.

Ogarnięte, więc lecę położyć Broję. Zaraz potem kawa i zazwyczaj nasz pierwszy nieprzerwany blok pracy. W tym czasie Wiki zazwyczaj albo urzęduje w pokoju i zajmuje się rzeczami, które przez większość dla – ze względu na Mię – są niedostępne albo ma dyspensę i włączamy jej pełnometrażową bajkę.

Drzemka nie trwała długo, więc ogarnęłam tylko bieżące sprawy. Wciąż uczę się systemu pracy z priorytetami i bez „przedbiegów”, ale nim wpadnę w swoje „flow” niestety mija chwila…

Czwartek lub piątek to dzień załatwiania bieżących spraw z tygodnia, wysyłek, dokumentów itp. Jako, że ja swoje załatwiłam już wczoraj, dziś Ł. zabiera dziewczyny na dobrą godzinę, a ja przy okazji mam dodatkową chwilę na pracę. Nim jednak usiądę, odhaczam z listy mycie podłóg, korzystając, że nikt mi nie depcze po mokrej podłodze.

Robię też cotygodniowy przegląd szafek i lodówki, planuję jadłospis i listę zakupów. Najczęściej też tego dnia robimy większe zakupy, najczęściej on-line.

Poplanowane, popracowane troszeczkę. Dopijam zimną już kawę i pora zabrać się za obiad, bo ekipa zaraz wróci. Dziś klasyk – pulpety z indyka w pomidorach po włosku, z makaronem i parmezanem. Robię od razu dwie porcje i druga część jest na kolejny dzień – tym razem z ryżem.

Wspólny obiad to już u nas rytuał. Mocno pilnujemy tego punktu dnia. Głodna Mia domagająca się swojego obiadu NA JUŻ sprawiła, że jest podany wręcz ‚antyinstagramowo’. Odkąd ogarnęłam dziewczynom porządne krzesełka do stołu ( Mia ma Evolu, a Wiki Lamdę z Childhome), nie mamy już wiecznej wojny o jednego różowego tripp trappa, każda ma swoje miejsce, a my mamy święty spokój i dodatkową frajdę, odkąd Mia je sama.

Poobiedniego marudzenia dzieci – czas start. Próbuję z balkonem, ale ostatecznie kapituluję i wychodzimy na plac zabaw obok bloku.

To jest to rozwiązanie, które spisuje się u nas najlepiej. Już nawet nie próbujemy pracować razem w domu z dwoma marudami plączącymi się między nogami. Na zmianę staramy się zabierać je po obiedzie na świeże powietrze i pracujemy w spokoju, a dzieciom poświęcamy też 100 % uwagi. Mia, po mamusi, uwielbia bujaczki, więc tak sobie tkwię przez dobre 45 minut…

Zmiana perspektywy i kolejne jakże fascynujące dla mnie zajęcie – pilnuję, żeby mi się dziecko nie najadło kamieni, bo Mia uparcie wierzy, że wszystko jest jadalne ; )

Wracamy. Etap na „ja siama” uważam za otwarty. Pokonujemy więc praktycznie 3 piętra w żółwim tempie, ale cieszę się, bo Dziewczę me zalicza niezły workout. Jako ambitna mama z uwagą i poświęceniem dbam o jej kondycję ; )

Muszę zerknąć na listę zadań, bo aż nie wiem, co olać pierwsze, a tymczasem Dziecię przejmuje Tata. Zapytacie pewnie o Wiki – została z koleżankami na placu zabaw : )

Gdzieś w międzyczasie była szybka kolacja dzieci, więc czas na wyczekiwany moment w ciągu dnia nr.2 – Młodsza oddaje się w objęcia Morfeusza <3

Teraz jest chwila tylko dla Wiki – staramy się dbać, żeby nie pozbawiać jej tego elementu codzienności po pojawieniu się siostry. Dziś strasznie chciała pograć z tatą w zabawkowe wyścigi z jego dzieciństwa, więc – ścigają się : Różowa Lola w cabrio vs. Lucky Luck w Cadillac’u ; )

Ja tymczasem robię sobie herbatę, sięgam po mojego najgorszego wroga w odchudzaniu i jednocześnie tak porządany umilacz wieczoru i … ZACZYNAM WŁAŚCIWY DZIEŃ PRACY. Na początek maile z niemal całego dnia i bieżące sprawy.

Codzienne czytanie dzieciom to kolejny rytuał, o który mocno dbamy. Ja usypiałam Mię, więc wieczorna bajka dla Wiki przypadła w udziałe tacie.

Gdy dziewczyny obie już śpią, mamy tak naprawdę pierwszy moment tylko dla siebie, na oddech, zebranie myśli i spokojną rozmowę. Takie 15-20 minut resetu w ciszy a potem zazwyczaj wieczorne ogarnianie mieszkania i … dalej praca.
* Ok, przez pracę rozumiem też czas poświęcany na własny rozwój – kursy on-line, merytoryczne podcasty i notatki itp.

I tak co najmniej do 23.00. Jest piątek, więc na dziś wystarczy, bo przed naszym serialowym wieczorem chcę jeszcze poćwiczyć jogę rozciagającą.

Po północy jest czas tylko dla nas. Jako filmo- i serialoholicy spędzamy ten czas zazwyczaj przed telewizorem. Czasem w akompaniamencie butelki wina i czegoś dobrego do jedzenia, a czasem tak po prostu.
Zresztą – trudno znaleźć o tej godzinie siłę na coś dużo bardziej kreatywnego, więc po raz kolejny doceniam fakt, że kochana jestem tak samo w ‚cebuli’ na głowie i grubych skarpetkach z serio ‚Hello Kitty, co odstrzelona w szpilki i z czerwoną szminką na ustach.

Na ekranie „The 100”, czyli jeden z naszych ulubionych seriali. Koło 1-szej idziemy spać, licząc na to, że Mii w nocy nie będą dokuczać zęby, bo od rana powtórka z rozrywki …


 I jak Ci się podoba pomysł na takie dokumentowanie życia? Mam nadzieję, że udało mi się Ciebie zachęcić i jutro po prostu uwiecznisz Wasz dzień, chociaż telefonem. To naprawdę niezapomniana pamiątka i choć to był mój pierwszy raz ‚hour by hour’, to zdecydowanie nie ostatni. Myślę, że będziemy robić takie zdjęcia w każdej porze roku! 

Moje wybory na wiosnę

  • Kapitalny projekt! 😀

  • Jasne 😉
    banan
    2 jajka
    ok.2 łyżek płatków jaglanych
    opcjonalnie łyżeczka chia

    smażę na średnim ogniu, do złotego koloru z obu stron na oleju kokosowym na takiej patelni z wgłębieniami. Wychodzą mi z tego takie 4 spore placuszki, czyli jedna taka porcja dla mnie, dziewczynom robię z tej porcji na dwi e 🙂

    • Dziękuję:) A więc tak robisz te placki! Może Twoje będą smaczniejsze, bo wczoraj zrobiłam z jakiegoś przepisu z neta (3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej, 1 łyżka mąki ziemniaczanej, jajko, banan, łyżeczka proszku do pieczenia) i niestety wyszły strasznie słabe i tłuste. Spróbuję z Twojego przepisu:)

  • <3 tak, ja też jestem z tego zadowolona i rekompensuje mi to wszystkie nieterminowe płatnosci i marudnych czasem Klientów ; ) Zdecydowanie widać po moich dziewcyznach, że najlepszym co im daliśmy jest czas.
    Co do kursu – na razie mam szkic, pomysł, badam rynek, jestem nakręcona, bo jestem pewna efektów 😉 I uczę się całej technologii i marketingu dookoła, wiec to czas intensywnej pracy, ale ja się lubię uczyć nowych rzeczy, więc podoba mi się: )

    Co do przedszkola – Wiki miałam w domu do 2 roku życia, potem była przygoda z przedszkolem. Teraz jesteśmy w trakcie zmian, także ona od września obowiązkowo pójdzie do przedszkola, a co z Mią… powiem Ci szczerze, że nie wiem. Po Wiki w jej wieku już widziałam potrzebę kontaktu z innymi niż ja i była zdecydowanie bardziej samodzielna i komunikatywna ( choć Mia i tak jest ponad normą, to Wiki była naprawdę ewenementem) – ona sama zakomunikowała słownie, że chce iść do przedszkola i była świadoma wszelkich konsekwencji itp. NIgdy nawet przez moment nie poczułam, że robię to tylko dla własnej wygody, bo na pierwszym miejscu były jej potrzeby. Co za tym idzie zero problemów z adaptacją itp. Mia jest typowym cycalem mamusi/tatusia i już teraz widać, że jakoś super łatwo nie będzie. Z drugiej strony – nie wiem, czy dam radę jeszcze rok pracować głównie po nocach i dwa – na pewno będę obserwować, jak ona się będzie zmianiać dorastając. Czy w dni, gdy Wiki nie bedzie nie będzie mi się totalnie nudziła w domu itp. : )
    U nas ten system wspólnej pracy z jednej strony jest niejako wymuszony – nie mamy totalnie pomocy przy dzieciach, więc jesli chcemy realizowac się oboje, to musimy opieką nad nimi totalnie żonglować. Ale z drugiej strony możemy sobie bez problemu zaplanować waakcje tu i teraz na już, po prostu korzytsajac z fajnej oferty. Żadnego szefa itp. 🙂

  • Ależ zakręcony dzień, ale i tak ogarniasz. Podziwiam! Dwójka maluchów to musi być dopiero wyzwanie. Strasznie fajnie Ci to wyszło 🙂

    • Kasia, fakt – z dwójką jest zupełnie inaczej niż z jednym dzieckiem, zwłaszcza jeśli komuś -tak jak u mnie – drugi egzemplarz się dla odmiany trafi taki, że powinien nazywać się Broją Kłopotek, dosłownie 😉 Ja już tak niemal dzień w dzień od 16 miesięcy, więc przestałam chyba widzieć swoje nadludzkie wyczyny w tych dniach 🙂
      Miłego dnia! :*

  • Miło się na Was patrzy! Jestem pod dużym wrażeniem. Ogarnięcie codzienności z dwójką dzieci to na pewno nie lada wyzwanie ! A w Waszym dniu jest czas na wszystko! Na pracę, na wspólne posiłki, na aktywność fizyczną, na czas dla dzieci. Naprawdę bardzo miło było patrzeć na Waszą codzienność. A wyzwanie hour by hour uważam za świetną zabawę! Zgadzam się z tym, co napisałaś na temat dokumentowania codzienności.

  • 7:57 i 00:15 <3
    Podziwiam cię, ja padam ok 22..

    • Wiesz, taki system nie jest zbyt mądrym rozwiązaniem. Po kilku latach zaczyna mi wychodzić bokiem przepracowanie, ale z durgiej strony – dało to niesamowite efekty. Jeszcze chwila i odpocznę.
      Zresztą – już teraz Mia rano wstaje i przychodzi do nas. Jeszcze chwila, a będzie bez pampersa i będą obie na tyle duże, że spokojnie wezmą sobie jogurt na śniadanie i włączą rano bajkę, a my będziemy mogli dlużej poleniuchować.
      Automatycznie też będziemy mieć więcej czasu na pracę, bo – chociażby widać to teraz po Wiki, która zaczęła wychodzić sama na dwór – z dnia na dzień będą nas potrzebowały fizycznie coraz mniej.
      Więc stwierdziłam, że jeszcze się w życiu naodpoczywam…

      Ah, no i wiesz. Ja mam takie dni, że siedzenie do 3 w nocy odsypiam do 10-11. Mam też soboty, które spędzam naprawdę totalnie nic nie robiąc i przez pół dnia kimając na kanapie. Więc nie jest źle w ogólnym rozrachunku ; )

      • Ja jestem typowym skowronkiem, najlepiej mi się pracuje rano. Moje dzieci też raczej codziennie wstają ok 6 rano 😱 i od razu „mama pić”, „mama, jajeczko”, „mama baw się” 😉

        Miłego dnia 🙂

        • W sumie trochę zazdroszczę Ci bycia skowronkiem – dzięki temu „pasujesz” do typowego układu dnia 😉 Mój wymarzony tryb życia strasznie trudno połączyć z byciem mamą, bo najchętniej dzieci bym komuś oddelegowywała codziennie od tej 7 kiedy wstają do 11, gdy będę po ćwiczeniach, sniadaniu i prysznicu : )

  • Cześć Moniko! Podziwiam Cię, że znajdujesz jeszcze siły na aktywność fizyczną. Joga mnie już długo kusi więc chyba czas najwyższy się zabrać do ćwiczeń:)
    Świetnie, że wspomniałaś o tym co daje nam dokumentowanie codzienności i jak ważna jest wdzięczność. Tak naprawdę to nas czyni szczęśliwszymi 🙂
    Ściskam słonecznie!

    • Moje 12 kg nie dające mi spokoju sprawia, że staram się ją ustawić jako jeden z priorytetów ; )
      A co do jogi – polecam na Youtube MM Yoga – Małgosia Mostkowska. Zaczęłam od jogi rozciągającej i to ją lubię najbardziej

  • Ale piękny i bardzo rodzinny efekt tego wyzwania! ♥ Aż miło popatrzeć ♥ Mnie niestety nie uda się wziąć udziału w wyznaczonym terminie, bo praca się tak ułożyła, że za dużo się nie dzieje, ale jak wróci więcej różnorodności to nawet dla samej siebie z chęcią wezmę udział. 🙂 Twoje, a raczej wasze hour by hour oglądało się bardzo przyjemnie! ♥

    Piękne miejsce, z pewnością zostanę na dłużej, choć odkryte zupełnie przypadkiem! ♥ I pobiorę też z chęcią fotoporadnik! ♥ A jeśli mogę coś doradzić to w sieci powstała e-biblioteka takich darmowych materiałów. Może dodasz swój fotoporadnik, żeby więcej osób mogło z niego skorzystać. 🙂 Więcej przeczytasz tutaj https://drive.google.com/open?id=0B45oBSWIvvNrVDNGdzNiRTREdmc 🙂 Udało mi się tam już znaleźć kilka ciekawych e-booków 🙂

    • Ale super, Milena dziękuję CI za info, na pewno wieczorem na spokojnie zerknę! 🙂
      Co do fotowyzwania! Zrób je teraz! Właśnie po to, żeby potem widzieć progres, żeby punkt po punkcie zobaczyć, co w Twojej codzienności nie pasuje Ci najbardziej. Moim zdaniem, to największa wartość dokumentowania codzienności!

© Wikilistka 2016
Kreativ Media