Drugie dziecko ?

Bądźmy w kontakcie

Decydując się na urodzenie pierwszego dziecka w wieku 20 lat cieszyłam się, że będę miała dużo czasu, by spokojnie móc podjąć decyzję o drugim. Żyłam więc sobie w tym sielankowym przekonaniu, że jeszcze przecież mam czas aż po rozmowie z koleżanką nagle dotarła do mnie rzecz tak oczywista jak… różnica wieku między rodzeństwem. I co? … Wychodzi na to, że jednak nie mam czasu? A co jeśli nie wiem czy jestem gotowa? Czy kiedykolwiek będę pewna? Czy tylko dla mnie podjęcie decyzji, by mieć drugie dziecko jest tak trudne?

Wydaje mi się, że stwierdzenie „im mniejsza różnica wieku między rodzeństwem tym lepiej” jest raczej faktem nie do podważenia. Gdzie jednak kończy się „mała ” a zaczyna „duża” różnica wieku ? Bliźnięta to chyba rozwiązanie idealne, bo wszystkie okołociążowe perypetie przechodzimy raz, raz tylko wracamy do formy, jesteśmy na etapie butelek, pampersów i smoczków. Jednocześnie dzieci są praktycznie cały czas na tym samym poziomie rozwoju, bawią się razem, z wiekiem rozmawiają o podobnych problemach i są dla siebie wsparciem (w mojej idealnej wizji ; ) – tak, zawsze chciałam mieć bliźniaki !) Jest też opcja „rok po roku” … która wydaje się być równie dobra. Pierwsze jest jeszcze tak malutkie, że szybko adaptuje się do konieczności dzielenia się wszystkim dookoła, a drugie szybko goni to pierwsze rozwojem. Wciąż są na podobnym etapie rozwoju, a potem mają problemy tej samej rangi. Na bliźniaczkę Wiki już nie mam szans, tak samo jak na rok młodszą dla niej siostrę … Jednak, wierzcie mi, rok temu nie chciałam nawet słyszeć o drugim dziecku. Podziwiam wszystkie mamy, które mając w domu kilku miesięczne niemowlę decydują się na drugie. Na tym etapie myśl o drugiej ciąży powodowała u mnie napad paniki.

A teraz? Przyszedł czas, kiedy w jednej sekundzie stanęłam przed milionem dylematów. Uświadomiłam sobie jak szybko mija ten czas, którego zdawało mi się mieć tak wiele – Wiki ma już prawie 2,5 roku, jest właściwie zupełnie samodzielną, mądrą dziewczynką i w niczym już nie przypomina małego bobasa, którego tuliłam w ramionach 2 lata temu. Jednocześnie wciąż jest jeszcze tak maleńka, tak bardzo mnie potrzebuje – mojego czasu, obecności, cierpliwości, tłumaczenia i pokazywania świata, a także moich sił. by towarzyszyć jej w jego samodzielnej eksploracji. Zaczynam słyszeć w głowie dzwonek informujący mnie, że jeśli chcę mieć dwójkę bawiących się ze sobą maluchów, własnie teraz jest ostatni dzwonek.  6 i 2,5 roku daje jeszcze szansę na jakąś wspólną zabawę… Jednocześnie w tle tego dzwonka słyszę alarm, bo mam więcej obaw niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Po pierwsze z autopsji wiem, że różnica ok. 4 lat to tak naprawdę jest przepaść. 8 i 12 lat to tragedia, o 12 i 16 już nawet nie wspominając. Pomijając krótkie okresy, kiedy potrafiłyśmy razem bawić się jak na dzieci przystało, przez większość czasu moje relacje z siostrą przypominały bardziej regularną wojnę niż familijny serial. Dopiero teraz, gdy ja mam 22 lata zmierzamy do zawieszenia broni… : ) Nie wiem, może po prostu mamy trudne charaktery, ale jednak moje dzieci również mogłyby takie mieć, co jest nawet wysoce prawdopodobne, więc istnieje powód do obaw.

Obserwując Wiki na co dzień dostrzegam w niej cechy, które tylko potęgują moje obawy o taki właśnie rozwój sprawy. Nie, wcale nie dlatego, że nie umie się dzielić, bo jest wręcz przeciwnie. Raczej dlatego, że 6 godzin dziennie spędzane z rówieśnikami w zupełności zaspokaja jej potrzebę kontaktu z innymi dziećmi, a już po powrocie do domu wydaje się być zadowolona z faktu, że bawi się w to co chce, tym czym chce…układając przed snem zabawki tak jak lubi i mając pewność, że nikt przed nią ich rano nie poprzestawia. Ja to szanuję, bo jest mi bliskie takie podejście – jednocześnie, jako mama, mam obawę, że być może moja interpretacja jest zła i naznaczona moimi odczuciami, które z tym, co dzieje się w głowie mojej córki mogą mieć niewiele wspólnego… Co jednak myśleć, jeśli dwulatka zapytana kilkakrotnie w różnych sytuacjach (m.in. w przedszkolu, gdzie 2 koleżanki mają malutkie rodzeństwo) o to, czy chciałaby mieć siostrę lub brata odpowiada  ” Nie, tylko pieska mamuś” ?

Wiem też jak to jest być starszą o 4 lata siostrą i – choć wydaje mi się, że starałabym się z całych sił, by unikać podobnych stwierdzeń, co „odpuść, starsza jesteś”- mimo wszystko czułaby jakiś ciężar odpowiedzialności, a przecież byłaby takim samym dzieckiem jak to drugie…

Patrząc z innej strony – nawet jeśli odsunę od siebie wszelkie rozważania dotyczące tego, czy Wiki chciałaby mieć rodzeństwo czy też nie, czy 4 lata to już nie za duża różnica itp. – wciąż zostają mi tysiące innych wątpliwości.

Po pierwsze, czy ja to drugie będę potrafiła kochać tak samo mocno, tak samo być zafascynowana, tak samo przeżywać wszystkie „pierwsze razy” ? Czy ono nie będzie zawsze tak troszkę w tyle, na drugim planie, bo przecież ona jest taka moja jedna na milion, wyproszona, wyczekana, wymarzona ? Nigdy nie miałam najmniejszych wątpliwości co do tego, że chcę ją mieć. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że mógłby być ktoś ważniejszy od niej.  Nawet jeśli kochałabym tak samo, to czy będę umiała swój czas, cierpliwość i zaangażowanie podzielić idealnie według potrzeb? Co jeśli dwójka na raz będzie potrzebowała 100 % mnie dla siebie w tym samym momencie? Przecież każdy kilkulatek ma pełne prawo do tego, by potrzebować mamy na już, teraz, na wyłączność. Przecież wciąż się uczy całego kalejdoskopu emocji, z którymi czasami ciężko się zmierzyć i mama jest wtedy niezbędna… jeśli więc kiedyś by mnie w takim momencie zabrakło choć w kilku procentach, gdzie moja córka zacznie szukać odpowiedzi na swoje pytania? I czy ja chcę, żeby właśnie tam po nie poszła? Może do końca życia żałowałabym właśnie jednego ” nie teraz” …

Czy chęć posiadania rodziny niczym z obrazka ( młodzi rodzice, dwoje radosnych maluchów…dom z ogródkiem w tle i pies;)) jest przemyślanym pragnieniem, czy tylko chwilową zachcianką potęgowaną przez zalewające zewsząd właśnie wspomniane obrazki i „brzuchate” koleżanki, mamy dzieci w wieku zbliżonym do mojej córki ? Czy to nie jest trochę tak, że te 2-3 lata różnicy pomiędzy dwójką rodzeństwa jest troszkę wyidealizowanym utartym stereotypem, w który sporo osób wpisuje się w momencie, gdy tylko poczują pierwsze po poprzedniej ciąży lekkie pragnienie posiadania drugiego maleństwa ?  Mnie właśnie w okolicach drugich urodzin włączył się jakiś zaprogramowany na nowo instynkt macierzyński – nagle zaczęłam widzieć wyraźniej wózki, foteliki, łóżeczka, pampersy, butelki… Szybko jednak wytłumaczyłam sobie to faktem, że zwyczajnie jestem gadżeciarą, a dziecko moje ze wszystkich powyższych już wyrosło.

Czy nie lepiej byłoby poświęcić swój czas tylko dla niej przez najbliższych jeszcze z… 8 lat, a dopiero potem, gdy ona będzie miała wyjścia z koleżankami, szkolne wycieczki, pierwsze miłosci i mojego czasu potrzeba jej będzie mniej, zastanowić się czy wciąż czuję potrzebę posiadania drugiego dziecka? Dla niej przecież wciąż bym była, jednak prawie 12 latce łatwiej zrozumieć, że pogadamy za 10 minut, bo półroczniak raczej nie powinien leżeć zbyt długo w brudnej pieluszcze. Wtedy, mając już podstawy, które wypracowywalibyśmy wspólnie przez ponad 10 lat jej życia, Wiki próbowałaby  smakować życie po swojemu, ucząc się go w sposób bardziej namacalny i przy mniejszej mojej ingerencji… wciąż jednak mając świadomość, że jestem, chętnie spróbuję być drogowskazem i jednocześnie zawsze będę punktem, do którego można bezpiecznie wrócić z najdalszej nawet podróży.  Tym samym dla drugiego dziecka znów miałabym (prawie) tyle samo czasu, ile miałam dla niej. Może wtedy potrafiłabym właśnie kochać tak samo i z tą samą fascynacją wyczekiwać pierwszych kroczków, bo kochałabym tak samo mocno ale już trochę w inny sposób, bo moja troska i poświęcenie miałyby wtedy inny wymiar dla jednej i drugiej? Z drugiej strony – czy wtedy jeszcze wciąż będzie mi się chciało bawić w pieluchy, butelki i smoczki? Czy nie uznam, że ona moja jedna idealna mi wystarczy ? A nawet jeśli uznam – czy to naprawdę tak źle?

Do całego bałaganu, jaki powstał ostatnio w mojej głowie związanego ze wszystkimi egzystencjonalnymi rozważaniami dotyczącymi drugiego dziecka dochodzi cała masa aspektów tych całkiem błahych, przyziemnych i racjonalnych. Na początek ten najbardziej przyziemny, czyli pieniądze. Drugie dziecko to przecież zawsze najpierw noworodek, a co za tym idzie znów pieluchy, butelki, mleko, słoiczki, wózki, łóżeczka i cały milion innych rzeczy. Dla komfortu wszystkich, konieczny byłby też dodatkowy pokój i jego urządzenie, na co obecnie wynajmowane mieszkanie nie daje możliwości, więc konieczna byłaby kolejna przeprowadzka, a co za tym idzie – dodatkowe koszta jednorazowe i większe stałe opłaty. W parze z wyższymi opłatami szły by mniejsze zarobki, bo przecież przynajmniej przez jakiś czas pracować bym nie mogła ( chyba, że cudem blog zacząłby mi przynosić regularne dochody. Blogowanie uwielbiam, więc mogę pisać i ze szpitalnego łóżka ;)).  Potem podwójna zasobność portfela na zabawki, wszelkie atrakcje na wakacjach, czesne za przedszkole, podręczniki…  Nie chciałabym,  żeby to drugie miało wiecznie coś z drugiej ręki, po siostrze, bo w pewnym momencie czułoby się pokrzywdzone (czasy,  w których bywało nas w domu sześcioro czy więcej i jedne po drugim nosiło ubrania, buty i bawiło się tymi samymi zabawkami minęły…) Nauczona doświadczeniem własnym, na pewno chciałabym aby każde z moich dzieci miało swój pokój, swoje ciuchy, swoje zabawki. Jeśli się dogadają w kwestii dzielenia się – super, ale jeśli nie to każde ma swoje i wierzę, że to jeden ze sposobów, by uniknąć połowy wojen w domu.

Poza tym – nie wyobrażam sobie bycia w ciąży w momencie, gdy mam w domu dwulatkę ciągle potrzebującą mojej uwagi, ale także wygłupów, wzięcia na ręce czy przytulenia.  Wiem, że druga ciąża nie musi wyglądać jak pierwsza, ale  jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że przez pierwsze 4 miesiące będę praktycznie nie żywa wracać kilka razy dziennie na czterech z łazienki, potem przez miesiąc będę funkcjonować normalnie, by kolejne cztery przymusowo przeleżeć.  Jak w takich warunkach pełnić rolę matki dwulatki? O pierwszych tygodniach po cesarskim cięciu nie wspominając…  a u mnie inne rozwiązanie nie wchodzi w grę ze względów medycznych. No właśnie, cesarka. To przecież jakby nie patrzeć operacja, a ta zawsze niesie za sobą jakieś zagrożenie? A jeśli mi się coś stanie? Jeśli przez chęć posiadania drugiego dziecka zostawiłabym ich samych? Nawet chyba nie chcę o tym myśleć…

Wiem, że mogłabym zwyczajnie spróbować, bo przecież dopóki czegoś nie przeżyję to nic o tym nie wiem…Zastanawiam się tylko, co jeśli spróbuję i okaże się, że to jednak nie dla mnie? Przecież mówimy o drugim człowieku, nie ma reklamacji i zażaleń, więc to chyba nie jedna z tych decyzji, które można podejmować na próbę…

A jeśli jedno zbije główkę, a drugie kolano to do którego kilkulatka biec najpierw i całować ? Do tego, które głośniej krzyczy? Trochę to jak wyrabianie niekorzystnych nawyków …

Mogłabym tak w nieskończoność. Zadałam w tym poście chyba więcej pytań, niż Wiki w ciągu całego dnia… i wciąż nic nie wiem. Nie wiem, czy bardziej chcę czy nie chcę…Może dobrze jest tak, jak jest a ja tylko wynajduję niepotrzebne problemy? Wiem tylko, że nie znoszę, gdy moja głowa jest podświadomie czymś zajęta i nie umiem znaleźć na to odpowiedzi. Chętnie poczytam, co macie w tym temacie do powiedzenia, może jednak nie taki diabeł straszny jak go malują… ?

W nagrodę dla tych, którzy przebrnęli przez cały mój tekst – zdjęcia z poprzedniego weekendu i najulubieńszy jesienny outfit w roli głównej.

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

wikilistka, blog parentingowy, jesień, moda dziecięca, buty H&M, grain de chic, drugie dziecko

Sukienka , opaska, torebka – Grain de Chic
rajstopy – Calzedonia
Buty – H&M
Zdjęcia wykonane aparatem SONY A58 
blog parentingowy, blog moda dziecięca, moda dla dzieci, moda dziecięca

Smart Beauty czas START! Czyli nad czym pracowałam w ostatnich miesiącach…

Dziś chcę Ci opowiedzieć o projekcie, nad którym „na backstage’u” pracuję właściwie już od września i czasem co nie co przemyciłam o nim na Instagramie. O projekcie bardzo dla mnie ważnym i stanowiącym ważną część smart life’u. Ten pomysł chodził mi po głowie od dawna, próbowałam kiedyś nawet liznąć tematu na blogu, ale nie była […]

8 komentarzy
Boże Narodzenie, święta, dłoń, stop

Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia, działając SMART ?

Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia, żeby nie zwariować? Jak to wszystko ogarnąć, żeby w Wigilię już tylko świętować z bliskimi i celebrować ten czas? Jeśli jak ja jesteś mamą, zapewne masz w grudniu wizję załatwienia pierdyliarda spraw – świąteczny jadłospis, kreacje, dekoracje, prezenty mikołajkowe i na gwiazdkę, kalendarz adwentowy. Do tego wszystkiego grudzień to taki […]

3 komentarze
Dziecko, zabawa w piasku, oszczędzanie

Najlepsze dla dziecka? Poznaj mądre podejście, które przy okazji pozwoli Ci zaoszczędzić 200 zł!

9 miesięcy nosisz pod sercem, a potem niezmiennie i na zawsze chcesz dla niego tego co najlepsze. Każda z nas tak ma, że uchyliłaby swojemu dziecku nieba. Stanęłybyśmy na rzęsach, żeby nasze dzieci były zawsze szczęśliwe i miały wszystko, czego im potrzeba do szczęścia, zdrowia i radości. Czyż nie? Dużo ostatnio rozmawiamy o świadomym życiu, […]

7 komentarzy
Dobra mama, mama z dziećmi

Dobra mama i jej 9 zasad, które ułatwią Ci życie z dziećmi

Jak to robię, że pijam gorącą herbatę, moich posiłków nie stanowi dojadanie resztek po dzieciach i do łazienki ZAWSZE chodzę bez dzieci? Zdradzę Ci moje sposoby, które sprawiają, że da się być z dziećmi na okrągło jako dobra mama, nie podrzucać do dziadków czy cioć, do tego pracować w domu i nie zwariować.  Poprzedni tydzień z […]

16 komentarzy

Aktualnie u nas na topie

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close