Dobro wraca

Bądźmy w kontakcie

Czasami dochodzimy w życiu do takiego momentu,gdy mówimy sobie ‚dość’. Dociera do nas wtedy, że pewne relacje istniejące już tylko z przyzwyczajenia są toksyczne i skutecznie udało im się skazić sposób postrzegania przez nas rzeczywistości. I wtedy,jak ten przysłowiowy anioł stróż wyciągają do nas ręce zupełnie obce osoby, dając znać, że czas na zmiany.

Przechodziłam w życiu okres, gdy wiodło mi się -w każdym tego słowa znaczeniu – naprawdę świetnie. Jednak jak to w bajce zwanej życiem bywa, pewnego dnia wszystko odwróciło się o 180 stopni i jak większość księżniczek, musiałam udowodnić jak wiele jestem w stanie znieść,jak długo walczyć i jak bardzo bronić się przed przeciwnościami losu… Przecież to bajka, więc ostatecznie musi się zakończyć happy endem, no nie ?

Końcówka grudnia ubiegłego roku – czas, kiedy poległam w walce o marzenia, zabrakło mi sił by walczyć. Nie widziałam większego sensu w jakimkolwiek swoim działaniu, więc chciałam zrezygnować ze wszystkiego, co choć w najdrobniejszy sposób mnie uszczęśliwiało. Jedyną myślą, która pozostawała mi w głowie było „byle tylko Ona była bezpieczna i miała wszystko”. Snułam w głowie scenariusze, o które nie podejrzewałaby mnie nawet najlepsza przyjaciółka. Wiem, że nikt ze znających mnie osób nie uwierzyłby, że ja – z niezniszczalną wiarą w to, że można wszystko- chciałam tak po prostu się poddać. Od momentu,gdy w wieku 10 lat musiałam stawić czoła chyba najboleśniejszej ze strat, jaka mogła spotkać dziecko, jestem mistrzem w zamykaniu trudnych emocji i cierpienia głęboko pod skorupką uśmiechów i z pozoru normalnego funkcjonowania. Nie sądzę, by ktokolwiek z codziennego otoczenia wiedział, jak bardzo dałam się pochłonąć depresji, jakie plany układałam w głowie i jak w jednej sekundzie mogłam się stać wrakiem człowieka.

I nagle przyszedł styczeń, początek roku i -choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam- początek mojej wygranej. Poranek, nie mogę wygramolić się  z łóżka.  Nagle dzwonek w telefonie informuje mnie o nowej wiadomości na fb, na prywatnym koncie. Gdy ją zobaczyłam, uszczypnęlam się trzy razy, bo wciąż myślałam, że chyba się jednak nie obudziłam.

Nigdy nie miałam idola, nigdy nie potrafiłam zrozumieć fascynacji z możliwości poznania kogoś sławnego ważnego. Dla mnie każdy,dosłownie każdy to po prostu drugi człowiek. Ci ważni, sławni etc.są po prostu tymi ludźmi ,którzy mieli siłę, by walczyć o swoje marzenia. Są więc dla mnie wzorem do naśladowania, ale zawsze będą przede wszystkim ludźmi, których- jeśli miałabym okazję poznać – to poznałabym najchętniej od tej najzwyklejszej, codziennej strony.

Napisała Ona, Blondynka, która udowodniła, że jeśli się chce, można wszystko. Od tamtego dnia naprawdę wierzę, że niemożliwe nie istnieje i po stokroć będę dziękować najpierw za zauważenie i wzmocnienie poczucia wartości na tyle, bym miała siłę walczyć, potem za każde jedno słowo motywującej krytyki aż w końcu za te rozmowy takie całkiem zwyczajne.

Sobie w tym wszystkim dziękuję za jedno – że kiedyś tam , od niechcenia, spełniłam głupią zachciankę i założyłam bloga. Udało mi się resztę pozytywnej płynącej we mnie energii zamknąć w formie postów zapisanych już na zawsze gdzieś w wirtualnej przestrzeni… I ja wierzę, że dobra energia przyciąga dobrą energię. Wierzę, że wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny i w konkretnym celu. Wiem ,że dzięki temu jestem dziś tu, gdzie jestem i mam siłę, by odważnie patrzeć w przyszłość, przy okazji ucząc tej niezwykłej umiejętność moją córkę.

Dzięki tej zapisanej gdzieś wirtualnie pozytywnej energii poznałam nie tylko Marlenę, ale też Kamilę, Ewę, Kaśkę, Karolinę, Aśkę czy Malwinę. Dzięki odzyskanej wierze we własne możliwości,spędziłam wspaniały wspólny babski weekend z córką w Krakowie. Dzięki temu wyjazdowi ,poznałam bliżej przemiłą Ewelinę, której kibicuję ze wszystkich sił. Dziś już wiem, że Ci, którzy wydają się nam tak odlegli i niedostępni, bo dzieli nas kilkanaście tysięcy fanów na fb, szklany ekran…cokolwiek, to tacy sami ludzie jak Ty i ja. Dzięki temu przekonaniu, pod koniec wakacji udało nam się ich wszystkich poznać właśnie od tej najbardziej codziennej strony, a pod koniec wakacji pokazałyśmy z Wiki Bakusiowej Rodzince Toruń z całkiem innej strony, zabierając na najlepsze gofry w mieście,o których zaletach wiedzą tylko miejscowi.

Cieszę się,że wreszcie otworzyłam swój umysł na innych ludzi. Dziś mój świat nie kręci się tylko wokół paczki znajomych z gimnazjum, ale jest w nim miejsce na nowe, dużo nowego… Cieszę się,że moja Córka od małego wie,że istnieje świat poza koleżankami z podwórka i przedszkola…i że ten świat może być nam tak samo bliski, bo choć często dzielą nas od czegoś setki kilometrów, tak naprawdę cały świat mamy dziś na wyciągnięcie ręki.

Blogowanie dla mnie to nie tylko to miejsce tutaj, szablon, kilka zdjęć i trzy zdania w poście. To też nie suche liczby na licznikach Facebooka czy Instagramu, nie. Blogowanie to przede wszystkim wspaniali ludzie wokół, którzy sprawiają,że chce Ci się więcej. Zarówno koleżanki po fachu, jak i czytelnicy, których z tygodnia na tydzień jest więcej i więcej. To moje zdjęcia przepinowywane  na Pinterestcie przez ludzi z całego świata, to uznanie mojego tekstu jak w lustrze za ważny i godzien polecenia przez Supernianię i ogłoszenie moich słów „Nie denerwują mnie bunty dwulatki, bo widzę w nich siłę do walki o swoje, a walka o swoje jest walką o życie, jakiego pragniemy.”  mianem cytatów na miarę Coehla przez Natalię z jest-rudo.pl To w końcu podróże, które kształcą, wiec w ogólnym rozrachunku to codzienna dawka motywacji, by dawać z siebie więcej i robić coś lepiej.

Nie wiem czy przez ostatnie 5 lat swojego życia nauczyłam się tyle i tak bardzo poszerzyłam swoje horyzonty jak w ciągu ubiegłych 8 miesięcy i, mimo, że osiągnęłam już wiele, to wciąż się uczę. Chce być lepsza, robić piękniejsze zdjęcia, pisać bardziej wartościowe teksty, więcej podróżować i zwyczajnie- wyciskać z życia więcej najlepszych esencji.

 

Dlatego, jeśli jest Ci źle, naprawdę źle, a gdzieś w środku Ciebie jest chociaż cząstka pozytywnej energii to spróbuj ja uchwycić. Zachować i pokazać światu. I uwierz, nigdy nie przestawaj wierzyć,że ktoś kiedyś ją znajdzie i ona wróci do ciebie ze zdwojoną siłą

blog parentingowy, blog moda dziecięca, moda dla dzieci, moda dziecięca

Smart Beauty czas START! Czyli nad czym pracowałam w ostatnich miesiącach…

Dziś chcę Ci opowiedzieć o projekcie, nad którym „na backstage’u” pracuję właściwie już od września i czasem co nie co przemyciłam o nim na Instagramie. O projekcie bardzo dla mnie ważnym i stanowiącym ważną część smart life’u. Ten pomysł chodził mi po głowie od dawna, próbowałam kiedyś nawet liznąć tematu na blogu, ale nie była […]

8 komentarzy
Boże Narodzenie, święta, dłoń, stop

Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia, działając SMART ?

Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia, żeby nie zwariować? Jak to wszystko ogarnąć, żeby w Wigilię już tylko świętować z bliskimi i celebrować ten czas? Jeśli jak ja jesteś mamą, zapewne masz w grudniu wizję załatwienia pierdyliarda spraw – świąteczny jadłospis, kreacje, dekoracje, prezenty mikołajkowe i na gwiazdkę, kalendarz adwentowy. Do tego wszystkiego grudzień to taki […]

3 komentarze
Dziecko, zabawa w piasku, oszczędzanie

Najlepsze dla dziecka? Poznaj mądre podejście, które przy okazji pozwoli Ci zaoszczędzić 200 zł!

9 miesięcy nosisz pod sercem, a potem niezmiennie i na zawsze chcesz dla niego tego co najlepsze. Każda z nas tak ma, że uchyliłaby swojemu dziecku nieba. Stanęłybyśmy na rzęsach, żeby nasze dzieci były zawsze szczęśliwe i miały wszystko, czego im potrzeba do szczęścia, zdrowia i radości. Czyż nie? Dużo ostatnio rozmawiamy o świadomym życiu, […]

7 komentarzy
Dobra mama, mama z dziećmi

Dobra mama i jej 9 zasad, które ułatwią Ci życie z dziećmi

Jak to robię, że pijam gorącą herbatę, moich posiłków nie stanowi dojadanie resztek po dzieciach i do łazienki ZAWSZE chodzę bez dzieci? Zdradzę Ci moje sposoby, które sprawiają, że da się być z dziećmi na okrągło jako dobra mama, nie podrzucać do dziadków czy cioć, do tego pracować w domu i nie zwariować.  Poprzedni tydzień z […]

16 komentarzy

Moje wybory na wiosnę

  • „Cokolwiek dajesz z siebie, otrzymasz z powrotem”

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Miałam ostatnio ciężkie dni, bardzo trudny okres. I nagle z nieba mi spadłaś z tym ostatnim akapitem. Jestes moją małą inspiracją.
    Pozdrawiam, Paula.

  • Anonymous

    Monika… jednak w niektorych przypadkach istnieje. Piekne slowa.wiele dobra i otuchy. Niech moc zawsze bedzie z toba. A usmiech gdy w srodku wszystko placze mamopanowany perfekto. Pzdr
    Tez Mama

  • Super wpis! Piękne słowa, cieszę się że się nie zamknęłaś, życie stawia przed nami ogromne wyzwania, ale dla tych smyków trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu. Wiem że jest bardzo ciężko i niestety z wiekiem wcale nie jest łatwiej :). Dla mnie blog to też odskocznia, poznałam niesamowite dziewczyny ( niektóre przez ciebie wspomniane) a to naprawdę bezcenne. Można np pochwalić samą siebie jak u mnie na blogu http://www.majciakombinuje.blogspot.com/2014/09/jestem-mama-i-jestem-z-siebie-dumna.html#comment-form- może się przyłączysz??

  • Niemożliwe nie istnieje … 🙂 🙂

    Fajne zdjęcia.

  • „Niemożliwe nie istnieje…” i to trzeba zapamiętać! Pozdrawiam 😉

  • Cieszę się, że dzięki blogowaniu ( i nie tylko) nabrałaś większego apetytu na życie, pełnego pasji i nowych wyzwań.
    Jednak było warto?
    A zdjęcia robisz coraz piękniejsze, aż mnie zazdrość zżera ;)))) Koniecznie musisz zrobić wpis o swoich sposobach na piękne zdjęcia 🙂

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close