Co zrobić z dzieckiem w wakacje, skoro pracować trzeba, a obowiązki nie znikają?

Bądźmy w kontakcie

Wakacje były sielanką, dopóki nie okazało się, że trzeba łączyć codzienne obowiązki i pracę z  zajmowaniem się całymi dniami dziećmi.

Choć wciąż lato jest dla mnie najpiękniejszą porą roku, z której staram się czerpać garściami wszystkie jej smaki, zapachy i promienie słońca, to – nie oszukujmy się – dla rodzica jest jednym z trudniejszych okresów w roku. Musimy pogodzić pracę, obowiązki, dom i dzieci tak, by żadna z tych sfer nie ucierpiała i jest po prostu cholernie ciężko.

Czy to jednak niemożliwe ? Absolutnie nie. Do zrobienia, ale jak większość rzeczy, trudne do zrealizowania bez odpowiedniego przygotowania.

Po pierwsze – poznaj wroga, a więc na co musisz się przygotować, łącząc pracę z wakacyjną przerwą dzieci ?

Świadomość zagrożeń jest niezwykle przydatna – wiedząc czego się spodziewać, możemy zawczasu przygotować plan awaryjny. Niby pierdoła, a jednak diametralnie potrafi zmienić efekt końcowy. Co więc mogą oznaczać wakacje dla rodzica?

  • Może być piękna pogoda, a wtedy po pierwsze Tobie nie chce się siedzieć w domu, a po drugie dziecko ciągnie Cię na jakąś plażę. Nie pomagają wyrzuty sumienia – bo przecież „tak ładnie a Ty dziecko trzymasz w domu”…
  • Może być brzydka pogoda, a wtedy dziecko nie może wyjść na dwór. Umiera z nudów, a Ciebie zżerają wyrzuty sumienia, że przecież gdybyście byli teraz… gdzieś, to na pewno byłoby co robić, a przecież nie chcesz włączać wiecznie bajek, no nie?
  • Możesz mieć to szczęście, że Twój przedszkolak zaczął wychodzić przed blok do koleżanek, ale wtedy nastawiasz się na pracę w cyklu przerywanym co średnio 5 minut, bo jeśli nie lecisz na zawołanie na balkon, to podchodzisz do okna, żeby sprawdzić czy na pewno jest, czy ma bluzę, czy nie zdjęło butów itp.
  • Na 99,5% nawet jeśli byłaś – tak jak ja – tą szczęściarą, której dzieci przed 20.00 już dawno spały, to w wakacje się to zmieni i będziesz szczęśliwa, gdy padną do 22.00. Co za tym idzie, jeśli normalnie nadrabiałaś pracę wieczorem, zostają Ci codziennie 2 godziny mniej…
  • Masz to poczucie, że „przecież są wakacje”, więc chciałabyś tym dzieciom pokazać jak najwięcej. Zwiedzać, odkrywać, podróżować – słowem, chłonąć lato i świat wszystkimi zmysłami. Bądźmy jednak realistkami – life is brutal i hasło „wakacje” nie powoduje wyzerowania rachunków do zapłacenia, a wakacje to tym bardziej dodatkowe koszty.
  • Wakacje to milion okazji na każdym kroku do wydawania pieniędzy i reklamy, na które dzieci są kompletnie nieodporne. To pierdylion badziewnych gadżetów na straganach, balony z helem, popcorn przy plaży, lody na każdej ulicy i wyprzedaże w niemal każdym sklepie.
  • O ile pracujesz na etacie – nie będzie to miało dla Ciebie większego znaczenia, ale już w większości firm i biznesów (poza sezonowymi) wakacje to często okres przestoju i niższych dochodów, ale pracy na zapleczu nad większymi projektami na jesień. Mniej kasy, mniej czasu + więcej obowiązków domowych i rodzicielskich. Zaiste cudowne połączenie.

Jednocześnie w tym wszystkim, dla wielu mam wakacje to czas, gdy przygotowujemy się do roku szkolnego, często wysyłamy dzieci do przedszkoli i szkół po raz pierwszy, więc na głowie mamy dodatkowo adaptację, godziny rozmów i przygotowanie całego zaplecza „narzędziowo-organizacyjnego”, które będzie niezbędne od września.

Nie oszukujmy się – wakacje w wersji „rodzic” to jazda bez trzymanki i każdy sposób, żeby sensownie ogarnąć te dwa miesiące jest na wagę złota.

 


POLUB ‚WIKILISTKA’ NA FACEBOOKU – każdego dnia pomagam ułatwiać codzienność tysiącom osób !


CO ZROBIĆ Z DZIECKIEM W WAKACJE, SKORO PRACOWAĆ TRZEBA, A OBOWIĄZKI NIE ZNIKAJĄ?

Nie da się zrobić wszystkiego na raz – zaakceptuj to.

Jednym z podstawowych błędów, na których się łapałam, była próba wciśnięcia wszystkiego w jeden dzień. Myślenie w stylu – najpierw poprasuję, potem posprzątam, zrobię domowy obiad,skoczymy na chwilę na plażę, a wracając zrobię zakupy i odbiorę paczkę z poczty nie daje nic więcej niż frustrację.

Dlaczego?

Po pierwsze – od rana dzieciaki będą marudzić, że nie mogą się doczekać wyjścia.
Po drugie – wszyscy będą się spieszyć, bo rzeczy jest zwyczajnie za dużo.
Po trzecie – w takim układzie, nie da się popracować w czasie na to wyznaczonym.
Po czwarte – na plażę dociera się zazwyczaj za późno, pogoda lubi się popsuć, a dzieci nijak nie zdążą się wybawić, więc w efekcie osiągasz efekt podobny do tego, gdy dałabyś im posmakować loda, a  potem go odebrała po pierwszym kęsie.

Po piąte – zamiast odpocząć, wracacie zmęczeni i wściekli wszyscy. Do tego zazwyczaj do totalnego bałaganu w mieszkaniu, bo gdy się człowiek spieszy to ostatnią rzeczą, której pilnuje przed wyjściem jest porządek….

Dlatego pierwszą metodą, którą opracowałam była zasada, że jeśli wychodzimy, to wyjście jest priorytetem dnia. Wychodzimy rzadziej, ale zazwyczaj na cały dzień. Tak planuję pracę, żeby część móc zrobić np. podczas pobytu na plaży. Obiad z góry planuję „na mieście”. Zakupy ogarniam on-line, a prasowanie odkładam na inny dzień.

Kluczem do sukcesu w takim trybie działania są dwie rzeczy : ustalenie podziału zadań na te, które musisz wykonać będąc w domu i te, które możesz odbimbać skądkolwiek PLUS odpowiedni sprzęt.

ZNAJDUJ KRÓTKIE ODCINKI WOLNEGO CZASU I PRACUJ PRZY OKAZJI

Te sprzęty, które się przydają to choćby takie podstawy jak zmywarka i zamrażalnik, dzięki którym po pierwsze oszczędzam czas na sprzątaniu, po drugie mam w domu zapas lodów i obiady, które często robię na kilka dni. Albo piekarnik, w którym obiad „się robi”, podczas, gdy ja przez te pół godziny zdążę ogarnąć jakąś ważną rzecz z pracą.

W to lato odkrywamy jednak też nowości. Sprzętem, który ratuje nas w te wakacje jest nowość marki ASUS, którą testujemy w ramach projektu #SmartLife, i która to z dnia na dzień przekonuje nas, że przyszłość należeć będzie do hybrydowych rozwiązań.

 

Transformer 3 Pro T303UA to idealne rozwiązanie dla rodziny z dziećmi, bo w jednym urządzeniu łączy ze sobą funkcję tabletu ( a więc w dzisiejszym świecie także czytnika e-book’ów i przenośnego odtwarzacza filmów i seriali) z wydajnym komputerem do pracy i …tabletem graficznym!

Jego kompaktowość i lekkość idealnie wpisują się w wakacyjny klimat, bo nie jest najmniejszym problemem noszenie go w torebce choćby przez cały dzień, a jednocześnie wydajność, jaką gwarantuje, zapewnia mi komfortową pracę w każdych warunkach.

Sprzęt na wzór ASUS’owego Transformera ułatwia nam wakacje z dziećmi na wiele sposobów. Przy sprawnej organizacji możemy wszystkie potrzebne pliki trzymać w wirtualnej chmurze, a połączenie tego rozwiązania z tak funkcjonalnym urządzeniem jakim jest Transformer 3 Pro T303UA daje nam niemal nieograniczone możliwości pracy w dowolnym miejscu.

Co więcej – podczas jednodniowych krótkich wyjazdów, gdzie czasem do załatwienia mamy kilka ważnych rzeczy „na mieście’, nie musimy nosić ze sobą zabawek, czy kredek, bo na te 10-15 minut w kolejce możemy w wersji „tablet” odpalić dziecku jakąś edukacyjną aplikację.

 

Pozbywam się z torebki też książki, którą wygodnie mogę czytać na Transformerze w formie ebooka a jeśli akurat utkniemy w korku, dzieci padły z tyłu, a obowiązki mnie nie gonią (ha, haha), to możemy obejrzeć serial na wygodnym, całkiem dużym ekranie, który dodatkowo jest wyposażony w wygodną podstawkę.

Oczywiście taki Transformer Book nie jest rozwiązaniem tylko na wakacje, ale świetnie sprawdzi się także podczas codziennej pracy w domu, pełniąc funkcję standardowego laptopa, z której ja korzystam najczęściej.

Wybraliśmy wersję Pro (konkretnie model Transformer 3 Pro T303UA, ale w tej chwili w sprzedaży jest już Transformer Pro T304) , ponieważ oboje dużo pracujemy przy grafice i zdjęciach oraz ogólnie dużo przy komputerze, więc jego wydajność przy obsłudze bardziej zaawansowanych i obciążających programów była dla mnie kluczowa.

Jednak jeśli nie potrzebujesz tak zaawansowanych funkcji i wydajności, to polecam Ci przyjrzenie się modelowi T102, który jest również urządzeniem 2 w 1 – pełni rolę tabletu i notebooka, posiada odczepianą klawiaturę, ale jest mniejszy i dużo tańszy. Do codziennego użytku typu obsługa Internetu, oglądanie filmów czy aplikacje dla dzieci spokojnie wystarczy.

Wróćmy jednak do organizacji wakacji z dziećmi. Wyjścia na cały dzień to przecież tylko wierzchołek góry lodowej.

CO JESZCZE UŁATWI NAM POGODZENIE CODZIENNYCH OBOWIĄZKÓW Z DZIECKIEM W DOMU W WAKACJE?

Warto skorzystać ze wszystkich możliwości ułatwiania zarządzania domem, które sprawdzają się nie tylko latem. Zakupy i załatwianie większości spraw on-line okazuje się niezastąpionym rozwiązaniem, bez względu na porę roku.

Angażowanie dzieci w obowiązki domowe też jest świetną opcją, zwłaszcza w dni, gdy nie ma pogody. Polecam wtedy działanie smart i podejście do sprawy logistycznie – w zależności od wieku dzieci, mogą Ci pomóc przygotować półprodukty do obiadów na cały tydzień, mogą pomóc zmywać podłogi, posegregować pranie, wytrzeć kurze. Tak długo, jak przedstawiamy im nasze obowiązki jako ich formę zabawy, tak długo ten plan działa (oczywiście do pewnego wieku) 😀

Ustalenie planu

Zawsze mnie dziwi, że wakacje to taki magiczny okres, w którym codzienna rutyna lubi się totalnie rozjeżdżać. Szkoda, bo przecież ma jednak ona swoje zalety, prawda? Choć nie ma przedszkola czy szkoły, warto uświadamiać dzieciom, że dorośli jednak mają swoje obowiązki i nie ma zmiłuj . W wakacje nasza doba nie staje się dłuższa, a pieniądze nie rosną na krzakach.

Przy odpowiednim podejściu pewien zakres tych informacji da się wytłumaczyć nawet 3-4 latkowi, czego nasza Wiki od zawsze była najlepszym przykładem.

Warto też podzielić ten okres dwóch miesięcy na czas, który spędzamy w „normalnym trybie” i czas przeznaczony na wakacje i wyjazdy. Wspólnie, rodzinnie ustalić np. ramowy plan na całe wakacje i wpisać najważniejsze rzeczy, które chcemy wykonać, a później co tydzień z prognozą pogody ustalać np., w które dni robimy sobie wycieczki, a w które musimy nadrobić obowiązki.

Idąc dalej – także swoje obowiązki warto podzielić na takie, które da się robić „przy okazji” i te, które wymagają skupienia.

Dla przykładu – ja tak na plaży odpowiadam na maile albo czasem nawet na telefonie tworzę szkice wpisów, jeśli mam wenę. Jeśli przygotowuję jakąś wycenę dla Klientów czy przegląd na blogu, czyli pracę, która wymaga przeglądania stron internetowych – też mogę robić to wtedy, gdy dzieci na plaży budują babki z piasku albo bawią się razem na placu zabaw w parku. Jeśli jedziemy we dwójkę, to czas w samochodzie też można wykorzystać na skreślenie z listy obowiązków kilku prostych punktów.

SKORZYSTAJ Z POMOCY.

(Jeśli tylko masz taką możliwość, oczywiście). Wakacje u dziadków to przecież super sprawa, a jeśli nie wyjazd, to może chociaż jedno południe w tygodniu? Można też umówić się ze znajomymi, że jednego dnia jedna rodzina opiekuje się kilkoma dzieciakami znajomych, innego druga. To nie jest wielkie obciążenie, bo dzieci w wieku przedszkolnym już się całkiem dobrze ze sobą dogadują i w sumie im ich więcej… tym większy spokój mamy w domu 😀

A MOŻE… MOŻESZ ODPUŚCIĆ?

Ja wiem, że pieniądze są potrzebne. Nie da się bez nich żyć i w sumie zawsze przyda się więcej. Brak możliwości odpuszczenia w tej sferze to moja bolączka, ale wiem, że muszę jeszcze kilka lat ją przecierpieć. Ale może jednak jesteś już w tej komfortowej sytuacji, że na ten czas ledwie dwóch miesięcy w roku możesz zwyczajnie trochę odpuścić? Pracować mniej – tak najzwyczajniej w świecie, a więcej czasu spędzić z dziećmi?

 

Jeśli nie możesz odpuścić pracy, to może warto chociaż ograniczyć ilość obowiązków w domu i pozwolić sobie na większy luz? No bo, co właściwie się stanie, jeśli przez te 2 miesiace wakacji nie umyjesz okien? Nie wypierzesz firan? Nie posprzątasz co tydzień w szafkach? Będziesz odkurzać co 2 dni, a nie codziennie i gotować wielki gar zupy na 3 dni, nie spalając się codziennie nad innym obiadem? Czy fakt, że przez całe wakacje deserem będą po prostu lody z zamrażalnika, a nie wymyślne ciasta, sprawi, że cokolwiek na tym ucierpi? NIE. Uwierz mi. Czasami z braku możliwości rozciągnięcia doby odpuszczałam wiele innych rzeczy i nijak to później nie wpłynęło na nasze życie podczas pozostałych 10 miesięcy w roku.

ODPUŚĆ I WYLUZUJ

Ustaliłyśmy już, że wakacje to trudniejsza wersja rodzicielskiej rzeczywistości. Pytam więc – po co ją sobie utrudniać? Odpuść bycie idealną i daj sobie pozwolenie na pójście na skróty. Po co tracić czas na obieranie i krojenie marchewki do obiadu, skoro można wykorzystać tę w kosteczkach mrożoną albo ze słoika? Frytki z piekarnika + dobrej jakości paluszki rybne od czasu do czasu nikogo nie zabiły (to mój podstawowy obiad awaryjny w zamrażarce, zwłaszcza w wakacje) i nie wszystkie ubrania tak naprawdę trzeba prasować, prawda?

Jestem za tym, żebyśmy częściej odpuszczały sobie pierdoły, a zamiast tego skupiły się na tym, co ważne. Tak bardzo dążymy do ideału, do bycia perfekcyjną mamą z reklamy płatków śniadaniowych, że gubimy gdzieś po drodze najważniejsze – radość i frajdę, jaką daje macierzyństwo.

Nie musimy być idealne i to wcale nie oznacza, że jesteśmy od razu po tej drugiej strony barykady, a Ch*jowa Pani Domu to nasze drugie imię. Życie nie jest czarno-białe, a codzienność większości z nas utkana jest właśnie z szarości. Żadna z nas nie jest idealna, ale jesteśmy WYSTARCZAJĄCO DOBRE. Najlepsze dla naszych dzieci.


POLUB ‚WIKILISTKA’ NA FACEBOOKU – każdego dnia pomagam ułatwiać codzienność tysiącom osób !


Moje wybory na wiosnę

  • Aleksandra

    Monika Twoim szczęściem jest to, że masz dzieci w zbliżonym wieku i jednej płci – jest duże prawdopodobieństwo, że będą im sie podobały te same atrakcje, Fakt,że między moimi dziećmi jest aż 5 lat różnicy nieco utrudnia organizację wakacji. To, co spodoba się 9 latkowi nie zawsze trafi w gust 4-latki. I to jest mój największy problem. Syn chciałby wakacji w domu, córka chce wyjazdu. Syn ma wolne 2 miesiące, córka nie i się buntuje a za przedszkole płacić trzeba,więc czemu miałaby nie chodzić?. Wakacje całkiem w domu wybiłam synowi z głowy – skończyłoby się niekończącymi jękami,że on się nudzi między konsolą, kompem i TV. Oczywiście miał takie dni „megaelektroniczne”, rozlazłe ale dał się też wysłać na półkolonie, kolonie, wyjazd z dziadkami, wyjazd ze mną i wyjazd do babci nr 2. To z kolei oznaczało, że mój pracowity lipiec, który córka w większości spędziła w przedszkolu był też wypełniony jej jękami tęsknoty za bratem. Jak są razem to się kłócą i drażnią, jak są osobno to tęsknią – nie dogodzisz 😉 Ogromnie się cieszę, że już za 2 tygodnie wraca rutyna! Nawet za rodzicami najukochańszymi trzeba zatęsknić.

    • Ja chciałabym móc dziewczynki wysłać do dziadków czy gdzieś na wakacje, ale na jakiekolwiek kolonie są jeszcze za małe, a innej możliwości niestety nie mamy.

  • Przypomniała mi się nasza rozmowa na imprezie 😉 :*

    Masz rację – trzeba ustalić plan. My przestrzegamy zasady, że jeśli jesteśmy na wyjeździe, mamy wakacje takie z prawdziwego zdarzenia, codzienne rytuały są ważne, ale nie najważniejsze – dopuszczamy możliwość pójścia spać później, zjedzenia na obiad czegoś słodkiego i inne tego typu. Bawimy się 😛 Ale jeśli jesteśmy w domu… Godz. 20 i nie ma zmiłuj – mycie się i spać. Johnek ostatnio próbuje protestować, ale rytuały na tyle są u nas ustawione, że w sumie daje radę 🙂 Gorzej z Marion, której momentami trudno przetłumaczyć 😉 Ale od 20 jest w łóżeczku i nie ma mowy o zabawie poza.

    Hahahah, w przypadku okien mam toooootalnie wrzucone na luz xD I faktycznie nic takiego się nie dzieje ;D

    Piękne zdjęcia… Zwłaszcza roześmianej Mii, przytulaskowej… :>

© Wikilistka 2016
Kreativ Media
Close