5 minut, które zmieniły wszystko… | Motywacja

Bądźmy w kontakcie

Siedzieliśmy w pociągu, wracając z Warszawy. Byłam zmęczona, było mi kompletnie niewygodnie, bo po całym dniu na nogach marzyłam, by się położyć, a piękne zachodzące słońce właśnie zmieniło się w ulewny deszcz. Przez chwilę miałam ochotę rozpłakać się jak śpiące, marudne dziecko, ale wzięłam do ręki książkę, przeczytałam kilka stron, zamknęłam oczy i dałam sobie 5 minut na odpoczynek… 5 minut, które pozwoliły mi nabrać dystansu.

Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam granatowe chmury na niebie, a pomiędzy nimi, tuż przy linii horyzontu, małe dziury przez które przebijał się absolutnie zjawiskowy zachód Słońca. Właśnie wtedy, po raz kolejny dotarła do mnie z pozoru tak banalna, a jednocześnie tak ważna rzecz. Tylko i wyłącznie ja decydowałam o tym, czy chcę widzieć piękne pomarańczowe plamy zachodzącego słońca czy sine burzowe chmury. Eureka! To była moja decyzja! Od nas zależy, czy w danej sytuacji chcemy dostrzec dobre czy złe strony. Każdego ranka sami programujemy swój mózg, nastawiamy się na pewne tory myślenia i od nas zależy, czy spędzimy dzień na narzekaniu, zazdroszczeniu i przeklinaniu rzeczywistości, czy chcemy mijające dni naszego życia wykorzystać na działanie, docenianie i zapisywanie w pamięci drobnych radości.

Lubię rano, jeszcze w łóżku zrobić sobie szybki przegląd Internetów. Scrolluję wtedy najczęściej facebookową tablicę i Instagram, zerkam na maila, rzucę okiem na kilka stron informacyjnych. Mogłabym wkurzyć się na to, że koleżanka ma trzecią kampanię w tym tygodniu, a ja nic sensownego nie zarobiłam od kilku miesięcy. Mogłabym pozazdrościć jednej znajomej, że właśnie wróciła z Disneylandu, a drugiej, że za chwilę kończy budowę wymarzonego domu. Pytanie brzmi, co by mi to dało, poza narastającą frustracją?

Siadam w wygodnym, ciepłym łóżku, słysząc albo jeszcze błogą ciszę albo już radosny śmiech mojej zdrowej córki. Otulam się ukochanym kocem, popijam gorącą herbatę zrobioną przez Męża i uśmiecham się do komputera, robiąc poranną ‘prasówkę’. Cieszę się z kampanii koleżanki, bo to tylko pokazuje, że zarabianie na swojej pasji jest realne. Patrząc na zdjęcia znajomych z kolejnych wycieczek czuję dumę i radość, że skoro wiedziałam, że z budżetem na fajne wakacje może być ciężko, potrafiłam przeprowadzić się kilkaset kilometrów dalej, żeby zapewnić mojej córce piękne wakacje, pełne wody, piasku, słońca, krótkich podróży i milionów uśmiechów. Cieszę się, że dzięki uporowi znaleźliśmy pracę, która pozwala nam często przełożyć realizację ważnych projektów na wieczór, żeby popołudnie móc spędzić z nią na spacerze, zajadając ulubione lody, a w weekendy beztrosko możemy uciec na nadmorską plażę i kosztuje nas to tyle, co bilet na tramwaj. Gdy patrzę na dom koleżanki, po prostu coraz śmielej snuję plany o ewentualnej zmianie mieszkania na takie z ogródkiem, z nadzieją też patrząc w przyszłość i myśląc o tym własnym, wymarzonym domu.

Tamtego dnia, gdy spojrzałam w niebo obiecałam sobie, że będę się starała ze wszystkich sił dostrzegać tę ‘lepszą stronę’. Wierzę w to, że podziwianie sukcesów innych, dopingowanie ich, otaczanie się ludźmi, którzy osiągają często więcej niż my procentuje, jeśli tylko potrafimy wyzbyć się bezproduktywnej zazdrości a w jej miejsce wstawić chęć zmiany na lepsze i gotowość do walki o swoje marzenia. Mimo, że jak każdy człowiek miewam gorsze dni, które mam ochotę przespać, zajadając smutki czekoladą, to po krótkiej analizie stwierdzam, że nawet w takich chwilach nie łapię się na myśleniu w stylu ‘Oni mają, a ja nie..oj ja biedna, smutna i przegrana’. Nie, ja po prostu mam zły dzień, a skoro jej udało się dziś, mnie uda się jutro.

***

Jestem bardzo ciekawa Waszego spojrzenia na świat –  czy sukcesy innych to Wasza motywacja, czy wręcz przeciwnie? Na którą stronę nieba wolicie patrzeć?

fot. wallconvert.com/


sesja zdjęciowa, jesienna sesja, zdjęcia rodzinne, fotografia dziecięca

Dwa minusy dają plus

Gdy los rzuca we mnie dwoma minusami, robię z nich plus. Przestałam walczyć z życiem i wściekać się na rzeczy, których nie zmienię. Gdy jest burza, myślę o tym, że po niej zawsze wychodzi słońce. Jeśli coś mi nie pasuję, myślę – czy mogę to zmienić? Jeśli tak – wymyślam jak i działam. Jeśli nie […]

3 komentarze
depresja, depresja matki, depresja mamy, plaża, dziecko na plaży

Jak długo można bez konsekwencji „odkładać siebie na później”?

Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak bardzo zapominasz o sobie w codzienności? Jak bardzo, zwłaszcza jeśli jesteś mamą, poświęciłaś się, myśląc, że robisz to „dla dobra dzieci, rodziny”? Z jak wielu rzeczy podświadomie zrezygnowałaś? Może już nie czytasz, choć kiedyś bardzo to lubiłaś. Nie chodzisz na zumbę, trampoliny albo na basen. Może nie wychodzisz z […]

13 komentarzy
moda dziecięca, blog parentingowy, slow life, fotografia dziecięca

Zmarnowałam lata. Ty też robisz to zupełnie nieświadomie!

Wymówki. Wszyscy doskonale je znamy, ale dlaczego pozwalamy sobie tak łatwo rezygnować z marzeń, oszukując samych siebie? „Nie mogę sobie na to pozwolić”, „tak się nie da”, „to nie jest dobra pora” – czy jest ktokolwiek, kto choć raz nie usprawiedliwiał się w ten sposób? No właśnie. A jak jest naprawdę? Ile w tych stwierdzeniach […]

13 komentarzy
Równowaga, pięknego trudne początki

…pięknego trudne początki | równowaga i slow life

Dzisiejszy wpis powinien pojawić się na blogu już dawno, jako swoista zakładka „zacznij tutaj” tudzież „pierwszy raz?”, ale od kilku miesięcy wciąż zadaję sobie pytanie, czy na pewno żyję już na tyle świadomie, żeby się w tym temacie choćby z autopsji wymądrzać. Później siadam, spisuję pomysły na wpisy i widzę, że to wszystko, wielkie wszystko, które w dzisiejszych czasach […]

5 komentarzy

Moje wybory na wiosnę

  • Weronika Kunicka

    Generalnie ja zazdroszczę. Zawsze zazdrościłam, ale… Właśnie! Jest „ale”. Kiedyś zazdrościłam bezsensownie.. byłam zła, że inni urodzili się w bogatych rodzinach, że mają TO i TAMTO, że gdybym to ja miała takie zaplecze, to już dawno miałabym swój interes i pewnie byłabym milionerką (haha). Otóż życie i mój Kochany Mąż sprawili, że któryś tam kopniak w zadek od losu z rzędu kazał mi się zatrzymać i zrobić coś ze swoim życiem. Napatrzyłam się na narzekających, sfrustrowanych ludzi, którzy zbyt są leniwi, by walczyć, próbować i stwierdziłam, że tak nie chcę, że to już było. Zazdrość stała się konstruktywna, motywująca, z trucizny stała się lekiem. Spełniłam swoje marzenie i prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Czy jestem milionerką? No jeszcze nie, jeszcze za 100 lat nie.. ale mam dwoje wspaniałych Dzieci: czteroletnią Maję i miesięcznego Józia. Kupuję na wyprzedażach, na koncie oszczędnościowym zbieram przede wszystkim pajęczyny i.. chyba najgorsze jest kiedy ludzie wyliczają mi każdy mój grosz myśląc, że znoszę złote jajka i kasa spada mi z nieba.. jak okrutnie się mylą.. szkoda, że nikt nie pyta jakim kosztem jest każdy niewielki krok naprzód.. i nie mówię tu o kosztach materialnych.. ale to niekończący się temat, nie wspominając już o tym, że nagle żadna rodzinna impreza nie może się odbyć bez nas 😉
    W każdym razie jestem szczęśliwym człowiekiem od momentu gdy zdecydowałam, że moja szklanka jest do połowy pełna.

  • Ja z innej beczki… Nadrabiając zaległości na Twoim blogu … spaliłam obiad 🙂 Mąż się ucieszy…

  • Jest taka chińska przypowieść o szczęściu i nieszczęściu, która mocno zapadła mi w pamięć. Czasem to, co wydaje się nam szczytem szczęśliwości, wcale nim nie jest a niepowodzenia i nieszczęścia prowadzą do szczęśliwego finału. Nigdy nie znamy ostatecznych konsekwencji tego, co nas spotyka, poznajemy je dopiero z czasem, z pewnej perspektywy. Dlatego szkoda czasu na zamartwianie się, ja głęboko wierzę, że wszystko, co mnie spotyka w życiu ma swój sens, pozwalam sobie na przeżycie gorszych chwil i idę dalej. Nie zatapiam się w smutkach, staram się nie oglądać na innych, nie zazdrościć. Mi bardzo pomógł wolontariat,to otworzyło mi oczy, od tego czasu obiecałam sobie, że już nigdy nie będę narzekać na moje życie i docenię każdy drobiazg. I tak robię a przynajmniej się staram.

  • Patrycja Biegańska

    Piękny tekst… Kochana <3 Masz rację, zawiść to domena ludzi małych i słabych.. mądrzy potrafią wyciągnąć wnioski, uczyć się z cudzych sukcesów i piąć do góry, nie oglądając się na swoje ograniczenia. Wierzę, że wszystko da się zrobić siłą własnych marzeń i ciężkiej pracy. Ba, wiem to!

  • Ines

    Twój tekst jest bardzo optymistyczny 🙂 Ja raczej należe do osób pozytywnie myslących, ale nie zawsze tak było. Ponad dwa lata temu musiałam sporo poświecić, żeby na świat przyszła moja ukochana, wyczekana córeczka. Wbrew opiniom lekarzy, sceptycznej rodziny i narzekaniom innych ludzi, odleżałam w szpitalu wiele tygodni, nie wstając, nic nie robiąc..leżałam, zaciskałam zęby i liczyłam dni… i udało sie!! Córka urodziła sie prawie zdrowa, teraz ma ponad 2 lata i jest bardzo dobrze. Od tego momentu codziennie patrze na życie z optymizmem, bo spotkalo mnie przeogromne szczęście i na dobra sprawe sama na to zapracowałam, bo miało być inaczej…Po za tym życie jest tak krótkie, że trzeba sie nim cieszyć, każda sekunda 🙂 🙂

    A tak przy okazji, motywuję Cię, albo Was, spełnijcie kiedys swoje marzenie o posiadaniu domu z ogrodem 🙂 nam sie udało, mimo wielu wyrzeczeń, od 1,5 roku mieszkamy we własnym domu, może nie jest do końca skończony ale jest nasz i pracujemy nad nim 🙂 polecam!! 🙂 🙂

  • Ale ładnie to wszystko opisałaś… I ze wszystkim w pełni się zgadzam. Ja kiedyś widziałam więcej tych czarnych chmur, ale z czasem wypracowałam sobie zupełnie inne podejście do życia. Teraz każdego dnia budzę się zmotywowana, a sukcesy innych jeszcze tę motywację podkręcają.

    • Dokładnie – pozytywne podejście do życia można sobie wypracować i to jest bardzo ważne!

  • beata

    Cudownie napisane !!!

  • Natalia Odrowska

    Brak mi słów -jakie to prawdziwe! Ja niestety należę do grona wiecznych pesymistow więc gdybyśmy patrzyły na to samo niebo, ja z pewnością dostrzegłabym tylko te sino-czarne chmury, które zwiastują burzę 😢 i również niestety zdarza mi się (ostatnio coraz częściej) być zazdrosną! I nie chodzi mi tylko o dobrą materialne ale np śledząc instagramowych znajomych często długą mnie zdjęcia z imprez, myślę „oni to mają życie, tańce hulańce swawole -a ja uwiązana w domu z małym dzieckiem, przy garach i stercie prasowania, nieumalowana, w dresie…. ” takie myślenie jest źle! I masz rację – grunt to pozytywnie nastawiac się do świata i cieszyć się z tego co się ma!
    Zmotywowałaś mnie! Dzięki 😊
    Jutro córeczka kończy 5miesiecy, mam powera, żeby coś fajnego dla niej zrobić -w końcu to cały mój świat 💕

    • Natalia, przeszperaj sobie archiwa bloga – życie z dzieckiem naprawdę nie musi ograniczać. My jesteśmy z Wiki sami, wszędzie, od zawsze z nami wychodzi, podróżuje itd. To naprawdę wszystko siedzi w naszych głowach. Czasami zamiast dresów wystarczą legginsy, koszulka oversize i rzęsy pociągnięte tuszem i od razu masz ochotę ruszać na podbój świata!
      „Zmotywowałaś” to jest jedna z najlepszych rzeczy jakie mogę tu przeczytać od Was :*

© Wikilistka 2016
Kreativ Media